Z OSTATNIEJ CHWILI! Jak informują siły bezpieczeństwa Iraku doszło właśnie do ataku rakietowego na ambasadę USA.

Na razie nie wiadomo dlaczego doszło do eksplozji. Jak informuje Sky News Arabia cztery rakiety Katiusza spadły w Zielonej Strefie w Bagdadzie i zamknął dojazd do amerykańskiej ambasady.

 

Pod budynkiem ambasady cały czas prowadzona jest operacja wojskowa i bezpieczeństwa.

 

Źródło: Sky News Arabia, gazeta.pl

Foto: archiwum

Dziś rano informowaliśmy o nalotach przeprowadzonych przez Amerykanów podczas, których życie stracił dowódca irańskich jednostek Kuds Ghasem Solejmani. W związku z jego śmiercią bardzo szybko wzrosły ceny ropy, a w stan gotowości postawione zostały bazy USA na Bliskim Wschodzie oraz północna część Izraela. Z każdą godziną konsekwencje tego ataku jednak wzrastają.

 

Jak donoszą zagraniczne media, na ulice Teheranu wyszły tysiące osób, które szukają zemsty i odgrażają się Stanom Zjednoczonym za zabicie Solejmaniego. W związku z tym amerykański rząd zaapelował do swoich obywateli znajdujących się w Iranie, aby jak najszybciej opuścili ten kraj. Wstrzymane zostały także loty niektórych linii lotniczych kursujących do Bagdadu, gdzie irański dowódca został zabity. Na dodatek rząd Holandii apeluje do swoich obywateli, aby opuścili Irak i tam nie podróżowali. Brytyjczycy natomiast zarządzili stan gotowości w swoich bazach wojskowych na Bliskim Wschodzie. Wszystko to pokazuje, że sytuacja staje się coraz bardziej napięta. Organizacje takie jak: libański Hezbollah, czy nawet szyicka milicja z Jemenu – Huti odgrażają się Amerykanom zemstą oraz atakiem. Vendette zapowiedział również prezydent Iranu Hasan Rowhani. W swojej wypowiedzi stwierdził, że USA dotknie „miażdżąca zemsta”.

 

Wiele wskazuje na to, że możemy być właśnie świadkami wybuchu kolejnej wojny, w którą również Polska w mniejszy bądź większy sposób zostanie wplątana. Na razie oczywiste jest to, że atak na Solejmaniego odczują polscy kierowcy, którzy za litr benzyny mogą zapłacić nawet 10 groszy więcej. Jeśli faktycznie siły Bliskiego Wschodu zdecydują się na otwartą walkę z wojskami USA lub na jakiś bezpośredni atak na Stany Zjednoczone, to w związku z paktem północnoatlantyckim w konflikt wplątane zostanie również polskie wojsko. Jeśli tak się stanie to śmierć Solejmaniego spowodować może eskalację napięcia na skalę światową.

 

Źródła: KiKŚ- Konflikty i katastrofy światowe, Onet, Reuters, RMF FM, Radio Zet

Jak donoszą amerykańskie władze oraz irański Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej w nocy z czwartku na piątek podczas nalotu wojsk USA zabity został Ghasem Solejmani. Jego zwłoki zidentyfikowane zostały po charakteryzującym go pierścieniu, który nosił na palcu.

 

Ghasem Solejmani był niezwykle znaczącą postacią w Iranie. Piastował on stanowisko dowódcy irańskich jednostek Kuds w Korpusie Strażników Rewolucji Islamskiej. Jego oddziały zajmowały się przede wszystkim prowadzeniem niekonwencjonalnych działań wywiadowczych, wojennych oraz eksterytorialnych. Sam Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej odpowiada za obronę islamskiej rewolucji oraz jej osiągnięć. Tym samym zwalcza np. wszystkie ruchy niechętne ustrojowi irańskiemu, a także islamskiej republiki. Solejmani dodatkowo był ważną postacią na scenie politycznej. Mimo, że nie piastował on żadnej oficjalnej funkcji w irańskiej polityce to z jego zdaniem się liczono. Z tego właśnie też powodu był on niejednokrotnie namawiany do startu w wyborach prezydenckich.

 

Solejmani zabity został podczas przejazdu konwojem z międzynarodowego lotniska w Bagdadzie. Poza nim zginęło jeszcze czterech innych wojskowych, w tym Abu Mahdi al. Muhandis, który był irańsko-irackim dowódcą. W związku ze śmiercią Solejmaniego bardzo szybko wzrosły o 4% ceny ropy. Dodatkowo Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej zapowiedział odwet, co postawiło w stan gotowości amerykańskie bazy w regionie oraz Izrael.

 

 

Źródła: KIKŚ – Konflikty i katastrofy światowe, Reuters

Do dramatycznych wydarzeń doszło na terenie stanu Teksas, a dokładniej w miejscowości White Settlement. Do jednej z lokalnej świątyń wszedł uzbrojony napastnik, który otworzył ogień do zebranych tam modlących się ludzi. Te wstrząsające chwile zarejestrowała kamera, ponieważ trwająca tam msza była prawdopodobnie transmitowana na żywo. Nagranie z tragicznego w skutkach zajścia udostępnione zostało w internecie.

 

White Settlement to miasteczko zamieszkiwane przez około 17 000 osób. Do strzelaniny w tamtejszym kościele Church of Christ doszło w niedzielę podczas mszy. Niestety całe zdarzenie nie obyło się bez ofiar śmiertelnych.

 

Według medialnych doniesień napastnik zdołał zabić dwóch ludzi. Jedna z osób zginęła na miejscu, a drugiej zmarła w drodze do szpitala. Ofiar mogłoby być więcej, gdyby nie szybka reakcja obecnego na miejscu ochroniarza świątyni. Jak mówią świadkowie jest to były agent FBI. Człowiek ten strzelił do napastnika powstrzymując go przed doprowadzeniem do masakry. Sprzeczne są jednak medialne informacje na temat tego czy sprawca ataku zginał na miejscu, czy zmarł później w wyniku odniesionych ran.

 

Kamera rejestrująca wnętrze świątyni zarejestrowała ludzi siedzących podczas mszy w ławkach, a także napastnika widocznego w prawym górnym rogu. Na nagraniu widać zarówno moment, kiedy dokonuje on zbrodni, jak również jego śmierć, gdy strzelać zaczął do niego mężczyzna odpowiedzialny za bezpieczeństwo w budynku, na terenie którego doszło do niedzielnej tragedii.

 

 

W sprawie okrutnego ataku na modlących się ludzi prowadzone jest śledztwo. Jak na razie nie są znane dokładne i oficjalne informacje na temat historii czy personaliów napastnika, jak również tego czym kierował się doprowadzając do strzelaniny. Nie znamy też wielu informacji o ofiarach. Policja nie zdradziła bowiem w rozmowie z dziennikarzami zbyt wielu szczegółów w temacie prowadzonych przez śledczych działań.

 

UWAGA! Poniżej znajduje się odnośnik do nagrania, na którym zarejestrowana została niedzielna strzelanina.

 

ZOBACZ NAGRANIE

 

Na terenie Teksasu, we wrześniu przyjęta została ustawa, zgodnie z którą można wnosić na teren świątyń takich jak np. kościoły czy synagogi broń.

 

 

 

Źródło: Associated Press ; USA Today ; Twitter/@BNONews ; Facebook/@FPITraining

 

 

 

 

Sensacyjne informacje „The Jerusalem Post”. Zdaniem gazety w północnowschodniej Syrii  doszło do konfrontacji amerykańskich i rosyjskich żołnierzy. Co to oznacza?

 

Podczas konfrontacji pomiędzy żołnierzami nie doszło do użycia broni palnej. Doszło jednak do bójki na pięści. Miało ono mieć miejsce w Boże Narodzenie, 25 grudnia 2019 r. w miejscowości Tall Tamr w północnowschodniej Syrii. Informację na ten temat przekazało Syryjskie Obserwatorium Praw Człowieka SOHR (Syrian Observatory for Human Rights).

 

Co było bezpośrednim powodem awantury?  Dokładnie nie wiadomo. Analitycy i eksperci podkreślają jednak, że operujące na tych samych terenach jednostki obu armii wcześniej czy później będą narażone na podobne incydenty.

 

Czytaj także: Jesteśmy bez szans w starciu z Rosją! Eksperci nie mają wątpliwości

 

Warto wspomnieć, że Tall Tamr było jednym z tych miast, z których Amerykanie niedawno się wycofali. Stało się to na mocy decyzji prezydenta Donalda Trumpa. W reakcji na to miejscowa ludność, w większości chrześcijanie, nie są do nich najlepiej nastawieni do sił USA. Wizyta przedstawicieli US Army miała tę sytuację nieco poprawić.  Tymczasem zamiast tego doszło do scysji z rosyjskimi żołnierzami.

 

W samym mieście do uspokojenia sytuacji doszło dopiero przed kilkoma dniami. Do poprawy sytuacji doprowadziły jednak dopiero siły syryjskie. To właśnie one, na mocy porozumienia z Kurdami wkroczyły do Tall Tamr.

 

Jak twierdzi izraelska gazeta bijących żołnierzy udało się rozdzielić. Żadna ze stron, ani Amerykanie, ani Rosjanie nie potwierdzają informacji o zajściu. Warto podkreślić, ze jeśli informacje okażą się prawdziwe to incydent ten będzie jednym z najpoważniejszych od końca „zimnej wojny”. Jak widać konflikt w Syrii jest groźny nie tylko sam w sobie. Jego konsekwencje mogą stać się nieprzywidywalne również w wymiarze geopolitycznym.

 

 

/red./

Foto: zrzut z Youtube.com

Za: defence24.pl

Tego chyba jeszcze nie było! Niemiecki rząd zmyślał. O sprawie poinformował niemiecki portal Bild. 

Niemiecki Bild poinformował, że w sprawie rzekomego porozumienia Niemiec z Rosją niemiecki rząd najprawdopodobniej zmyślał.

 

Bild udostępnił dokumentację, z której wynika, że popierają w Stanach Zjednoczonych zniesienie kar dla firm, które są odpowiedzialne za budowę Gazociągu Północy. Niedawno kanclerz Niemiec – Angela Merkel stwierdziła również, że jest przeciwna sankcjom USA.

 

Co ciekawe jednak ambasador zaznaczył, że polityka wobec gazociągu się nie zmieniła.

 

Źródło: medianarodowe.com

Foto: Pixabay.com

Hit Internetu! Zobaczcie jak żołnierze w USA śpiewają znaną, świąteczną piosenkę w języku polskim! W sieci pojawiło się nagranie.

Żołnierze ze Stanów Zjednoczonych postanowili zaśpiewać znaną, świąteczną piosenkę pt. „Jingle Bells”, ale w języku polskim.

 

Z okazji nadchodzących Świąt razem z @USAmbPoland przygotowaliśmy niespodziankę! Amerykańscy żołnierze z Orkiestry Sił Powietrznych Stanów Zjednoczonych @USAFBand podjęli się wykonania popularnego w USA utworu „Jingle Bells”… po polsku! Merry Christmas!

-napisała ambasada na swoim oficjalnym Twitterze.

 

„Jingle Bells” skomponowane zostało przez amerykańskiego kompozytora Jamesa Pierponta w 1857 roku.

 

Zobaczcie jak zaśpiewali piosenkę amerykańcy żołnierze:

 

Źródło: Twitter.com

Foto: zrzut ekranu/ Twitter

Uroczystości zaślubin pary zakochanych oraz wesele w towarzystwie rodziny i znajomych to coś co kojarzy nam się z radosnym świętowaniem oraz huczną pozytywną zabawą. Tym bardziej wstrząsające są wiadomości o tym, że w trakcie wesela doszło do tragedii oraz śmierci którego z małżonków. Tak też niestety było w tym przypadku.

 

30-letni Joe Melgoza wraz ze swoją świeżo poślubioną wybranką świętowali w towarzystwie gości na swoim weselu. Wszystko to działo się w Chino na terenie stanu Kalifornia w USA. Niestety radosna zabawa weselników zakończyła się w dramatycznych okolicznościach po wtargnięciu nieproszonych gości.

 

Wszyscy byli tacy szczęśliwi. Po uroczystości w kościele poszliśmy do domu na przyjęcie. Jedliśmy, świętowaliśmy, wiwatowaliśmy. Wszystko było idealne. Nie zastanawialiśmy się za bardzo, kim są ci ludzie, ponieważ było tam tak wiele osób, których nie znaliśmy. Było już tak późno, że pozostali tylko najbliżsi członkowie rodziny. Zakładałem więc, że ktoś ich zna – opowiedział Andy Velasquez, brat zamordowanego pana młodego, w rozmowie z amerykańską stacją CNN.

 

Policja otrzymała niepokojące zgłoszenie około godz. 2:20 i funkcjonariusze zostali wysłani na miejsce zdarzenia. W późnej fazie wesela, doszło tam do ataku dwóch napastników, którzy nagle weszli na teren zabawy. Jak twierdzi rodzina byli to mężczyźni, których nie zapraszano na ślub i wesele.

 

Według medialnych doniesień, agresorzy najprawdopodobniej zostali wyproszeni z wesela, a później powrócili uzbrojeni w kije bejsbolowe i zaatakowali dwóch weselników. Pan młody chciał chronić swoich gości, jednak napastnicy odciągnęli go, a następnie brutalnie pobili. Funkcjonariusze odnaleźli 30-latka na podwórku, kiedy jeszcze żył. Został on przewieziony do szpitala, jednak tam niestety zmarł w wyniku odniesionych obrażeń.

 

Jako prawdopodobnych sprawców brutalnego ataku na weselu zidentyfikowano dwóch braci mieszkających niedaleko od domu, w którym odbywało się wesele. Są nimi 19-letni Josue Castaneda Ramirez oraz 28-letni Rony Castaneda Ramirez.

 

Zabity Joe Melgoza osierocił swoją kilkuletnią córkę, która teraz ma trafić pod opiekę jego bliskich.

 

Póki co nie ma oficjalnych informacji na temat dokładnych okoliczności krwawego zajścia. Nie jest wiadome czy sprawcy wcześniej znali swoje ofiary oraz czy ich jedynym motywem działania był fakt, że zostali wcześniej wyproszeni z wesela.

 

W internecie i mediach pojawiło się nagranie, na którym zarejestrowano ludzi bawiących się na tragicznie zakończonym weselu.

 

 

 

Źródło: o2.pl ; fakt.pl ; YouTube/Inside Edition

Fot.: pxfuel.com

Świat na krawędzi wojny?! To już kolejny raz kiedy Korea Północna wystrzeliła rakietę. Robi się nieciekawie. 

Jak poinformowała agencja prasowa KCNA z Korei Północnej w piątek Korea Północna wystrzeliła kolejne rakiety. Chciano w ten sposób wzmocnić strategiczną ochronę. W ciągu tygodnia przeprowadzono już dwa takie testy.

 

Jak się okazuje współpraca Stanów Zjednoczonych i Korei Północnej na razie nie zostanie zrealizowana. Utknęła bowiem w martwym punkcie. Dodatkowo USA nie chce na razie znieść sankcji nałożonych na Koreę. Stany Zjednoczone chcą w ten sposób zmusić Koreę by zaprzestała swoje testy nuklearne.

 

Źródło: wprost.pl

Foto: archiwum