Coraz więcej wiadomo o dokonanym wczoraj ataku na terenie czeskiej Ostrawy, a dokładniej na izbie przyjęć w jednym z wydziałów tamtejszego szpitala. Napastnik, który otworzył ogień do ludzi w budynku miał popełnić później samobójstwo.

 

Sprawca ataku wtargnął na izbę przyjęć na SOR-rze uzbrojony w broń krótką i przegonić stamtąd dzieci, a następnie z zimną krwią pozbawiać życia znajdujących się w poczekalni dorosłych pacjentów. Mężczyzna zabił tam pięć osób. Szósta ofiara zmarła nieco później w wyniku odniesionych w strzelaninie obrażeń, a kilkoro osób zostało rannych. Ofiar mogło by być więcej, gdyby nie sprawne działanie personelu szpitala oraz pacjentów. Ludzie ukryli się w gabinetach, pozamykali w nich drzwi i zawiadomili policję o zaistniałej sytuacji. Na miejsce szybko przybyli funkcjonariusze. Zdecydowano się zamknąć też znajdujący się niedaleko kampus i rozpoczęto pościg za sprawcą.

 

Napastnikiem okazał cię być 42-letni Ctirad Vitásek. Zdaniem niektórych świadków, po dokonaniu krwawego ataku w szpitalu, mężczyzna miał przyłożyć sobie broń do głowy, jednak wtedy jeszcze nie pozbawił się życia, a zaczął uciekać przed docierającymi na miejsce tragedii oddziałami policji.

 

42-latek pochodził z terenów czeskiego Śląska, a dokładniej z okolic miejscowości Opawa. Był on z zawodu technikiem budowlanym. Część jego znajomych z pracy nie kryła zaskoczenia faktem, że to właśnie on dokonał tego okrutnego czynu.

 

Zawsze był pogodny. Jeździliśmy razem na narty, uprawialiśmy sport. Był po prostu normalnym facetem – opowiadał w rozmowie z czeskimi mediami jeden z kolegów Citrada Vitáska.

 

Swoją zbrodnie napastnik dokonywać miał z zimną krwią. Jak opowiadali świadkowie ataku, Vitásek strzelał do bezbronnych ludzi celując w okolice głowy i klatki piersiowej.

 

Kiedy sprawca zaczął uciekać, policja opublikowała w mediach jego wizerunek i poinformowała, że porusza się on srebrno-szarym samochodem marki Renault Laguna. Pojawiły się wówczas też informacje, że mężczyzna był wcześniej kilkukrotnie karany za drobne przestępstwa oraz akty agresji.

 

Wiadomo, że w namierzeniu Citrada Vitáska pomagała służbom jego matka. Była ona osobą na tyle mu bliską, że to z nią skontaktował się po dokonaniu ataku w szpitalu w Ostrawie. Pojawiają się w mediach rozbieżne informacje na temat tego w jaki sposób to zrobił, ponieważ według niektórych źródeł zdążył on odwiedzić ją w zamieszkiwanym przez nią domu, a według innych mediów skontaktował się on ze swoją matką telefonicznie. Pewne jest jednak, że przyznał się jej iż zabił innych ludzi i samemu planuje odebrać sobie życie.

 

Ciało sprawcy wczorajszego ataku zostało odnalezione w samochodzie, którym uciekał. Zgodnie z wcześniejszą zapowiedzią popełnił on samobójstwo. Po porannych tragicznych wydarzeniach w szpitalu, Ostrawa pogrążyła się w żałobie. Odwołano planowane imprezy i niektóre wydarzenia, w tym  także atrakcje związane z jarmarkiem bożonarodzeniowym. Pod szpitalem ludzie przynieśli znicze, aby uczcić pamięć ofiar ataku.

 

Citrad Vitásek miał przez ostatnie tygodnie nie pojawiać się w pracy, skarżąc się na stan swojego zdrowia. Choć dokładne okoliczności ataku w Ostrawie i motywy działania 42-latka są ustalane, to najprawdopodobniej uważał on, że cierpi na poważną chorobę i odmawia mu się pomocy w walce z nią. Według innej pojawiającej się teorii mowa jest o tym, że mógł on być ojcem dziecka, które wcześniej zmarło w tym właśnie szpitalu. Pierwsza z wersji wymieniana jest jednak częściej jako ta najbardziej prawdopodobna.

 

 

 

Źródło: rmf24.pl ; cz.shotoe.com ; polsatnews.pl

Fot.: Twitter ; Facebook