W Polsce nadal, tak jak również w innych krajach w Europie i na świecie, podejmowane są działania ze strony państwa oraz społeczeństwa mające na celu powstrzymanie rozprzestrzeniania się słynnego już wirusa z chińskiego Wuhan. Nie brakuje jednak też osób, które uważają iż podejmowane kroki mające na celu zapewnienie izolację osób zarażonych, a także unikanie zgromadzeń, są niepotrzebnie wprowadzane, a nawet przynoszą więcej szkód niż pożytku. To też powoduje, że służby mają sporo pracy w ostatnim czasie. Potwierdza to m.in. to co działo się wczoraj na ulicach Warszawy, gdzie przy okazji przepychanek z policją zatrzymany został znany polityk.

 

Mowa tu o ubiegającym się o urząd prezydenta Pawle Tanajno, który jest jednym z organizatorów oraz twarzy protestów określanych jako tzw. „Strajk Przedsiębiorców” w ostatnich tygodniach. Po raz kolejny wezwał on do gromadzenia się ludzi w stolicy wbrew zakazom obowiązującym w związku ze stanem epidemii na terenie Polski.

 

Po zebraniu się uczestników manifestacji na Placu Defilad, doszło do sporych napięć z policją, która podjęła decyzję o legitymowaniu zgromadzonych, którzy nie przestrzegali obowiązujących zasad.

 

W mediach społecznościowych sporym echem odbiło się zatrzymanie Pawła Tanajno. Informację tą potwierdziła Komenda Stołeczna Policji przekazując przy tym, iż do zatrzymania doszło w związku z naruszeniem nietykalności funkcjonariusza.

 

 

W sieci zostały udostępnione nagrania prezentujące zachowanie kandydata na urząd Prezydenta RP w czasie organizowania tego nielegalnego zgromadzenia, określanego przez uczestników jako „Strajk Przedsiębiorców”.

 

Wśród internautów pojawiają się zarówno głosy broniące polityka, a także te krytyczne negatywnie oceniające jego zachowanie i określające je jako niedopuszczalne podczas organizowania zgromadzenia oraz kontaktu z policjantami.

 

 

 

Źródło: Fakt.pl ; Twitter/@@Policja_KSP ; Twitter/@MatKrzywousty ; Twitter/@Jowita57258164

Fot.: Flickr ; Twitter/@Jowita57258164

Urodzony w Opolu Patryk Jaki w przeszłości był sekretarzem stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości, gdzie objął m.in. nadzór nad służbą więzienną. Był także pomysłodawcom i przewodniczącym komisji weryfikacyjnej ds. reprywatyzacji. Obecnie jest posłem do Parlamentu Europejskiego IX Kadencji, do którego startował z okręgu małopolsko- świętokrzyskiego.

 

Brał udział także w wyborach samorządowych, które miały miejsce w 2018 roku. Ubiegał się wtedy o stanowisko prezydenta miasta st. Warszawy. Jego głównym kontrkandydatem był Rafał Trzaskowski, który swoją drogą w 2015 wystartował w wyborach parlamentarnych jako lider listy wyborczej PO w okręgu krakowskim. Uczestnik spotkania Grupy Bilderber i minister cyfryzacji w latach 2013-2014 wygrał w stolicy już w I turze uzyskując 56,67% głosów.

 

Rafał Trzaskowski obecnie jest kandydatem na prezydenta RP z ramienia Koalicji Obywatelskiej. Zastąpił on Małgorzatę Kidawę- Błońską, która w sondażach wypadała bardzo słabo. Wyprzedzał ją Szymon Hołownia, a także prezes Polskiego Stronnictwa Ludowego Władysław Kosiniak- Kamysz.

 

Zakładając, że wiceprzewodniczącemu Platformy Obywatelskiej uda się wejść do II tury, a w niej pokonać ubiegającego się o reelekcję Andrzeja Dudę, w Warszawie zostaną przeprowadzone wybory. Europarlamentarzysta został spytany, czy po raz kolejny podejmie rękawice w batalii o Warszawę:

 

„Nie będę ponownie startować na stanowisko prezydenta Warszawy. Nie wchodzi się drugi raz do tej samej rzeki” – zdeklarował Patryk Jaki.

 

Autor ustawy o rejestrze sprawców przestępstw na tle seksualnym  został spytany, kto w takim razie według niego powinien startować w Warszawie:

 

„Uważam, że prawica ma bardzo dobrych kandydatów w kolejnych wyborach. Będę ich wspierał. To dobrzy kandydaci, choć trzeba też przyznać, że zastąpić Trzaskowskiego nie jest trudno. Nie potrzeba do tego wielkich kompetencji”.

 

Wyraził także swoje zdanie o kandydaturze na prezydenta Polski swojego rywala z 2018 roku:

 

„Trzeba z pokorą podchodzić do tej kandydatury, ale prezydenta RP wybiera cała Polska, nie tylko Warszawa. Jeśli tu nie jesteśmy zdecydowanym faworytem, to w pozostałych miejscach wygramy zdecydowanie. Kampania w Warszawie, w której brałem udział, była de facto ogólnopolską kampanią. W Warszawie przegrałem, a w Polsce zdecydowanie wygraliśmy. Teraz głosuje cały kraj. Nic nie jest pewne, z pokorą trzeba pracować. Prezydent Andrzej Duda dalej jest najlepszym kandydatem. Nawet jeśli w stolicy zdecydowanie przegrywamy, niczego to nie przesądza”- mówi Patryk Jaki.

 

Źródło: Wikipedia, wp.pl, wawalove.pl

Fot: YouTube (zrzut ekranu)

Jak wiemy, Koalicja Obywatelska ma nowego kandydata na Prezydenta Polski. Zastępcą Małgorzaty Kidawy- Błońskiej został obecny prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski, który wygrał w wyborach samorządowych w 2018 roku. O jego kandydaturze w wywiadzie dla RMF wypowiedziała się jego poprzedniczka, która urzędowała przed nim w stolicy. Co ciekawe, jeszcze niedawno apelowała do swoich kolegów z partii, aby się opamiętali. Twierdziła, że nie można oddać Warszawy w ręce komisarza PiS.

 

„Stąd moje obawy, że ja objęłam rządy w Warszawie po dwóch komisarzach. Za czasów Marcinkiewicza było aż ośmiu koordynatorów, a nie było zastępców. To był okres bardzo dużej zapaści w Warszawie. Bez strategii i bardzo słaba realizacja, bo Marcinkiewicz walczył o stanowisko prezydenta Warszawy i zajmował się kampanią” – wspomina w „Faktach po faktach” Mirosława Kochalskiego i Kazimierza Marcinkiewicza.

 

Na pytanie, czy Trzaskowski ma realne szanse wygrania wyborów, odpowiedziała:

 

„Trzeba walczyć zawsze. Ważny jest entuzjazm i zapał. Mam wrażenie, że Andrzej Duda już nie ma takiego zapału, jak 5 lat temu”.

 

„Mi się wydaje, że już od rana mają na obu kandydatów na wszelki wypadek po 10 tys. podpisów. Tak strzelam, bo nikt mi nie powiedział” – po tej wypowiedzi, od razu skorygował ją redaktor Marcin Zaborski, przypominając, że zbiórka podpisów w tym momencie nie jest legalna.

 

„Pani Szydło była użyta bardzo instrumentalnie- jednego dnia była obroniona w Sejmie, a drugiego musiała opuścić stanowisko” – przytacza sytuację, gdzie urząd premiera przestała sprawować obecna posłanka do Parlamentu Europejskiego Beata Szydło.

 

Powiedziałam to bardziej elegancko, ale rzeczywiście trochę instrumentalnie, bo może trzeba było inaczej to prowadzić. Ja nie jestem w kierownictwie. Myślę, że Małgosia miała szansę na wygranie. Na pewno pandemia utrudniła tę dobrą kampanię i konwencję. Ona była coraz lepsza w każdym wystąpieniu, wyrabiała się, bo też trzeba się nauczyć takiego języka kampanijnego. Ona zawsze była taka delikatna, kulturalna, nauczyła się w końcu. I w tym momencie musiała zrezygnować, bo szanse jej były małe”– mówi o tym, w jaki sposób Koalicja Obywatelska potraktowała Małgorzatę Kidawę Błońską oraz o jej potencjalnych szansach, gdyby kontynuowała swoją kandydaturę.

 

Na pytanie, czy Małgorzata Kidawa – Błońska odnalazłaby się w roli osoby zarządzającej Warszawą, Gronkiewcz- Waltz odpowiedziała:

 

„Myślę, że ona bardzo dobrze zna Warszawę, jak swój dom, ponieważ była wiele lat, wiele kadencji radną Warszawy Małgorzata na pewno byłaby takim prezydentem, że Warszawy nie musiałaby się uczyć”.

 

 

Źródło: rmf24.pl, tvn24.pl, Rzeczpospolita

Fot: Flickr

Na portalach społecznościowych oraz w media pojawiły się w dniu dzisiejszym doniesienia o zatrzymaniu jednego z senatorów opozycji przy okazji manifestacji odbywającej się w Warszawie pomimo obowiązujących obostrzeń. Policja postanowiła jednak zdementować te rewelacje.

 

W dniu dzisiejszym zorganizowano kolejne protesty w ramach tzw. „Strajku Przedsiębiorców”. Wśród uczestników znaleźli się po raz kolejni również politycy kojarzeni z opozycyjnymi partiami. Twarzą tego przedsięwzięcia stara się być również Paweł Tanajno kandydujący na urząd Prezydenta RP.

 

Uczestnicy manifestacji nie przestrzegali dziś zasad, które zostały wprowadzone w ramach walki z rozprzestrzenianiem się koronawirusa i nie reagowali na wezwania policji. Finalnie doszło do starć z funkcjonariuszami i użycia gazu przez policję.

 

Politycy związani z „Koalicją Obywatelską” oraz zwolennicy tego opozycyjnego ugrupowania zaczęli nagłaśniać w mediach i internecie sprawę rzekomego zatrzymania senatora Jacka Burego. Pojawiło się też nagranie, na którym widać go w radiowozie, gdy krytycznie wypowiada się o działaniach funkcjonariuszy.

 

– W trakcie naszych działań nie zatrzymano, żadnej osoby posiadającej immunitet. Podkreślamy, że senator wszedł do radiowozu i nie chce go opuścić. W związku z powyższym radiowóz pozostał na Placu Zamkowym

– powiedział rzecznik prasowy Komendanta Stołecznego Policji nadkom. Sylwester Marczak, dementując pojawiające się informacje o zatrzymaniu polityka.

 

 

Powyższe nagranie i treść tego co mówi senator zostało udostępnione na profilach związanych z politykami Platformy Obywatelskiej, wywołując różne emocje. To właśnie w reakcji na tę sprawę głos zabrał rzecznik KSP nadkom. Marczak.

 

 

Źródło:  Money.pl ; doRzeczy.pl ; Twitter/@MichalSzczerba

 

 

W ostatnim czasie zarówno w światowych, jak i polskich mediach nieustannie mówi się o rozprzestrzenianiu się koronawirusa, walce z pandemią oraz działaniach rządzących mających niwelować jej skutki. Wiele ludzi na naszym globie przerażają podawane każdego dnia dane dotyczące ilości zachorowań i zgonów. W ostatnim czasie martwiące jest również to, że jak można zaobserwować, na COVID-19 chorują także młodzi ludzie, nie należący wiekowo do grupy określanej jako ta wiążąca się z największym ryzykiem wystąpienia poważnych objawów chorobowych. W tym wszystkim należy pamiętać, że walka o życie ludzi cierpiących z powodu zakażenia koronawirusem, a także ewentualne zgony to historie wielkich dramatów ofiar oraz ich bliskich.

 

Jedną z takowych smutnych historii jest ta dotycząca pewnego 36-latka, będącego człowiekiem zaangażowanym w środowisko kibiców Legii Warszawa. Michał Grajewski, o którym mowa, był nie tylko oddanym fanem stołecznej drużyny, ale także osobą angażującą się w niesienie pomocy zwierzakom. Należał on bowiem do Otwockiego Towarzystwa Przyjaciół Zwierząt, w którym pełnił funkcję wolontariusza, jak również inspektora. Co warte zauważenia, zmarły był również pracownikiem Ministerstwa Sprawiedliwości. Pełnił on bowiem obowiązki kierowcy jednego z wiceministrów.

 

Wielki przyjaciel zwierząt, kibic warszawskiej Legii, zawsze uśmiechnięty i życzliwy młody człowiek, pełen pasji i planów na przyszłość.
Ciężko nam się otrząsnąć, do końca nie traciliśmy nadziei na szczęśliwe zakończenie.
Michałku, na zawsze pozostaniesz w naszych sercach i pamięci.
Nie mówimy żegnaj, tylko – do zobaczenia.
Rodzinie i przyjaciołom Michała składamy głębokie wyrazy współczucia.
Na zdjęciu Michał w trakcie zbiórki karmy dla naszych podopiecznych

– czytamy we wpisie udostępnionym na facebookowej stronie „Koty z Promyka”.

 

Wzruszające słowa zostały opublikowane też w ramach pożegnania na stronie kibiców Legii Warszawa i Zagłębia Sosnowiec, z którego fanami, sympatycy „Wojskowych” utrzymują przyjacielskie relacje.

 

Wczoraj w wieku 36 lat zmarł Michał Grajewski z Otwocka. Nasz Brat był jedną z ofiar koronawirusa. Odpoczywaj w pokoju….

Gepostet von Legia Zagłębie + zgody – BSNT am Dienstag, 31. März 2020

 

Dzisiaj nasz świat stanął w miejscu…Po ciężkiej walce z koronawirusem odszedł od nas Michał – wolontariusz i…

Gepostet von Koty z Promyka am Montag, 30. März 2020

 

 

Źródło: Facebook/@kotyzpromyka ; Facebook/@LegiaZaglebieZgodyBSNT ; Warszawawpigulce.pl

Fot.: Wikimedia Commons

Koronawirus nie jest dla wszystkich wystarczającym powodem do tego aby pozostać w domu, a nawet by unikać innych ludzi którzy mogą być zarażeni. Uważać powinni szczególnie mieszkańcy Warszawy i województwa mazowieckiego, w którym zarażonych jest najwięcej. 

 

 

Mimo coraz gorszej sytuacji związanej z koronawirusem wielu ludzi lekceważy, a w całej Polsce dochodzi do wielu aktów agresji. O jednym z nich pisaliśmy TUTAJ.

W Warszawie ubiegłej nocy doszło jednak do dużo bardziej niebezpiecznej i dramatycznej sytuacji. Jak przekazał rzecznik Komendy Stołecznej Policji, Sylwester Marczak, 24 marca po godzinie 21 miał miejsce atak nożowników na dwójkę mężczyzn na warszawskim Mokotowie w okolicach ulicy Hańcza.

 

 

Niestety, mimo szybkiej interwencji policji i pogotowia ratunkowego, jednego z zaatakowanych nie udało się uratować. Miał on prawdopodobnie 19 lat. Druga osoba – także młody mężczyzna, z raną ciętą został przewieziony do szpitala, w którym dalej przebywa. Jego życiu prawdopodobnie nie zagraża niebezpieczeństwo.

 

 

Napastników było kilku, świadkowie twierdzą że po ataku wsiedli oni do ciemnego BMW i odjechali. Pomimo obławy policji na Śródmieściu i Mokotowie, nie udało się schwytać sprawców tej samej nocy. Najnowsze doniesienia mówią jednak o zatrzymaniu dwóch osób dzisiejszego popołudnia, choć wciąż szukany jest trzeci napastnik.

 

 

Aktualnie policjanci zabezpieczają wszystkie materiały dowodowe w postaci nagrań z monitoringu i kontynuują poszukiwania ostatniego z zabójców. Nie podano jak na razie informacji na temat podłoża ataku, jednak wszystko wskazuje że mogły to być porachunki gangsterskie/klubowe. Miejmy nadzieję, że sprawcy zostaną schwytani i otrzymają adekwatną karę pozbawienia wolności, a mężczyzna ze szpitala powróci niedługo do pełni sił.

 

 

Źródła:

https://wiadomosci.radiozet.pl/Polska/Warszawa/Atak-nozem-w-Warszawie-napastnicy-zadzgali-mezczyzne.-Policja-szuka-sprawcow

https://www.rmf24.pl/fakty/polska/news-zabojstwo-19-latka-w-warszawie-dwie-osoby-zatrzymane,nId,4402203?fbclid=IwAR09oKUJv1Pkchz_kz6HubEgHZD7K25hWpzFv1VKk5yNIiTOeoS1I_GbM2k

Mieszkańcy naszego kraju mogli poczuć się dziś zaniepokojeni docierającymi informacjami na temat kolejnych przypadków zakażeniem koronawirusem. Niestety potwierdzono już 17 przypadków zarażonych na terenie Polski, a stan kilkorga z tych osób jest oceniany nawet jako ciężki. Strach mogły wywołać też doniesienia jakie pojawiły się w ostatnich godzinach w niektórych mediach i mówiące o tym, że pewien mężczyzna uciekł z kwarantanny jaką został objęty w związku z ryzykiem, iż może być on chorować w związku z rozprzestrzenianiem się COVID-19.

 

Człowiek ten jest mieszkańcem powiatu legionowskiego i zgodnie z zaleceniami został zobowiązany do przebywania w izolacji domowej w ramach bycia osobą objętą kwarantanną. Procedura ta jest realizowana w celu uniknięcia bardziej dynamicznego i trudnego do opanowania rozprzestrzeniania się słynnego już wirusa z Wuhan.

 

Jak podają lokalne media, po tym jak mężczyzna ten nie zastosował się do przymusowej izolacji i uciekł z miejsca zamieszkania, w którym miał przebywać, działania podjęły służby sanitarne, zespół ratownictwa medycznego, a także funkcjonariusze policji.

 

Mężczyznę zdołano już odnaleźć i zatrzymać, a poinformował Rzecznik Komendy Głównej Policji w Warszawie, w jego odnalezieniu oraz późniejszym transporcie asystowali policjanci.

 

Pacjent ten został przewieziony do szpitala zakaźnego przy ul. Wolskiej w Warszawie za pomocą karetki i przy asyście policji.

 

Niestety według podawanych przez media informacji, jest to nie tylko kolejny taki przypadek w Europie, ale też ma nie być to jedyna taka sytuacja w naszym kraju na przestrzeni ostatnich godzin.

 

Na konferencji prasowej zorganizowanej w związku z rozprzestrzenianiem się koronawirusa, minister zdrowia prof. Łukasz Szumowski przestrzegł iż za ucieczkę z miejsca kwarantanny grozi nawet rok więzienia.

 

Jak zwraca uwagę portal warszawawpigulce.pl, zakaz opuszczania miejsca izolacji dotyczy także wyjścia chociażby do sklepu czy piekarni.

 

 

Źródło: Toiowo.eu ; Warszawawpigulce.pl

Fot.: Pixabay ; Pxfuel

 

 

Czy nadchodzą lepsze czasy dla historycznej warszawskiej drużyny piłkarskiej? Wiele na to wskazuje, bowiem pomimo wielu kontrowersji oraz gróźb kierowanych pod adresem pewnego milionera, zdecydował się on zainwestować w stołeczną Polonię. Doniesienia te są już oficjalne, przekazano je na oficjalnych kanałach informacyjnych klubu i mogą budzić spore nadzieje u fanów „Czarnych Koszul”. Pomimo tego, że o planach biznesmena względem Polonii mówiło się już od pewnego czasu, to dla niektórych dziennikarzy, wieści te i tak można uznać za nawet „sensacyjne”. Tak o sprawie pisze m.in. portal weszlo.com.

 

W dniu 5 marca 2020r. wieczorem Pan Gregoire Nitot nabył od Pani Krystyny Bnińskiej-Jędrzejowicz kontrolny pakiet akcji Polonii Warszawa S.A.

Dziś rano do Spółki wpłynęły pierwsze środki od nowego właściciela na bieżące wydatki i na zaległe wynagrodzenia piłkarzy, którzy pozostali i grają w Polonii.

Pan Nitot spotka się dziś z Prezydentem m.st. Warszawy Panem Rafałem Trzaskowskim.

Również w dniu dzisiejszym Pan Gregoire Nitot spotyka się z zarządem i zawodnikami pierwszego zespołu przed pierwszym meczem rundy wiosennej

– przekazano w treści komunikatu opublikowanego na oficjalnej stronie Polonii Warszawa.

 

Bonjour Gregoire to pochodzący z Francji przedsiębiorca, który od około 20 lat mieszka w Polsce i rozwija tu swój biznes. Jego informatyczna firma Sii Polska posiada swoje oddziały w takich miastach jak na przykład: Warszawa, Kraków, Poznań, Gdańsk, Katowice, Wrocław, Lublin czy Białystok.

 

Biznesmena o francuskich korzeniach starali się zniechęcić ludzie, którzy nie życzą pomyślności warszawskiej Polonii. Na meczu Legii Warszawa wywieszano transparenty z hasłami mającymi ostrzegać przedsiębiorce przed zostaniem sponsorem lokalnego rywala. W internecie trwała też skandaliczna akcja hejterska, w ramach której publikowano obraźliwe wobec „Czarnych Koszul” komentarze. O takie działanie również oskarżani w przestrzeni internetowej i medialnej były osoby związane ze środowiskiem fanów Legii.

 

Ostatecznie jednak, Bonjour Gregoire nie uległ próbom zastraszenia go i zdecydował się zainwestować w znany polski klub, który 2-krotnie zdobywał tytuł mistrza Polski, a 3-krotnie osiągał wicemistrzostwo w piłce nożnej. Aktualnie pogrążona w kryzysie Polonia walczy o utrzymanie w III lidze, więc w praktyce czwartej klasie rozgrywkowej. Zainwestowanie dużych pieniędzy przez właściciela firmy Sii Polska może być sporym krokiem na drodze odbudowywania dawnej marki tego stołecznego zespołu.

 

 

Źródło: Weszlo.com ; Ksppolonia.pl

Fot.: YouTube/To My Kibole.TV (zrzut ekranu)

Niestety na ataki szaleńców i osób motywowanych często nietypowymi dla normalnych ludzi pobudkami narażeni może być wiele osób, wykonujących różnorakie profesje. Przypadek jaki miał miejsce w Warszawie potwierdza to twierdzenie. Doszło tam do ataku z użyciem noża. Sprawca miał jednak pewnego rodzaju pecha, który okazał się zapewne szczęściem dla potencjalnych ofiar.

 

Do dramatycznych scen doszło dziś na terenie jednego ze szpitali znajdujących się w stolicy naszego kraju. Pewien mężczyzna dopuścił się tam ataku, przy którym posługiwać miał się niebezpiecznym narzędziem. Sprawcą ataku okazał się być 45-letni Piotr B.

 

Mężczyzna ma być jednym z miejscowych bezdomnych. Został on przetransportowany do szpitala w dniu dzisiejszym, gdyż na jego ciele zidentyfikowano kilka ran ciętych. Podczas udzielania pomocy, to jednak on sam zaatakował nożem mężczyznę, który pełnił wówczas obowiązki ratownika.

 

Napastnik atakując jednak osobę udzielającą mu pomocy jednak naraził się na spore kłopoty, ponieważ ratownik jak się okazało pracuje w placówce medycznej dodatkowo, a jest również… policyjnym antyterrorystą.

 

Policjant w roli ratownika bez większych problemów zdołał obezwładnić nożownika. Na miejsce wezwany został też patrol policji.

 

Po przeprowadzeniu badania wyszło na jaw, że agresor był pod wpływem alkoholu. We krwi bezdomnego znajdować miało się 2,7 promila alkoholu. Grozi mu teraz nawet 10 lat za kratkami w związku z dopuszczeniem się czynnej napaści na funkcjonariusza publicznego. Mowa jest tu formalnie o ataku na osobę ratownika, a nie policjanta.

 

Niestety pracownicy personelu w szpitalu oraz ratownicy medyczni jeżdżący do osób potrzebujących pomocy, często narażeni są na agresywne zachowania i nieprzewidziane, a zarazem niebezpieczne zdarzenia wynikające z zachowania osób postronnych oraz tych, którym pomoc medyczna jest udzielana.

 

 

Źródło: rmf24.pl

Fot.: Pixabay.com