Ludzie na całym świecie śledzą często z dużym niepokojem kolejne doniesienia związane z rozprzestrzenianiem się koronawirusa i aktualizacje danych dotyczące liczby zakażonych.  Dziś pierwsze przypadki pojawiły się m.in. w Chorwacji i na Sycylii, choć najgorsza sytuacja w Europie nadal dotyczy północnej części Włoch. Trudna sytuacja jest też w innych zakątkach globu, poza naszym kontynentem, a świadczy o tym m.in. fakt iż zakażony został jeden z polityków. Jak widać po raz kolejny, choroby nie oszczędzają nawet wysokich urzędników.

 

Zakażony koronawirusem został co ciekawe wiceminister zdrowia w Iranie. Informacja ta została potwierdzona przez rzecznika tego resortu. Kraj Persów jest jednym z tych, które w ostatnim czasie najbardziej zmagać muszą się ze skutkami nowego wirusa, o którym ciągle mówi się w światowych mediach.

 

Iran jest bowiem obok Chin, Korei i Włoch w czołówce zestawienia krajów pod względem liczby zakażonych oraz zmarłych w związku z koronawirusem. Potwierdzono tam oficjalnie zarażenie się 60 ludzi, a także 15 zgonów z powodu wirusa z chińskiego Wuhan.

 

Jak podaje portal tvp.info, nie ma jak na razie dokładnych informacji na temat tego, w jaki sposób doszło do zakażenia u irańskiego wiceministra Iraja Harirchi. Wiadomo natomiast, że polityk został objęty kwarantanną w celu uniknięcia zarażenia kolejnych osób przy kontakcie z nim. Jak podają lokalne źródła, polityk walczył „na pierwszej linii frontu z koronawirusem”. To też przyczynić mogło się do sytuacji, w której on sam stał się jego ofiarą.

 

Obawy budzić mogą pojawiające się w mediach informacje, jakoby w Iranie nikogo z zakażonych nie udało się całkowicie wyleczyć. Należy pamiętać jednak o tym co mówią niejednokrotnie eksperci, iż wiele przypadków zakażenia się koronawirusem przechodzi się bez poważniejszych konsekwencji dla życia i zdrowia.

 

Na ten moment, wiadomo o potwierdzonych oficjalnie 80 000 przypadkach zakażenia koronawirusem na świecie. Liczba zmarłych z tego powodu przekroczyła natomiast liczbę 2 700 osób.

 

 

 

Źródło: tvp.info

Fot.: Pixabay

Nastąpi zmiana w jednym z ministerstw rządu Zjednoczonej Prawicy. Ten stan rzeczy wynika z faktu poniesienia konsekwencji przez jednego z wiceministrów po popełnieniu przez niego dosyć niefortunnej wypowiedzi. Sprawę opisał portal rmf24.pl.

 

Ze stanowiskiem w ministerstwie nauki i szkolnictwa wyższego pożegnał się senator Andrzej Stanisławek, który jest również członkiem zarządu partii Porozumienie Jarosława Gowina. Podał się on do dymisji, co jest następstwem wypowiedzi, którą wielu określiło jako zdecydowanie kontrowersyjną.

 

Dotychczasowy wiceminister nauki i szkolnictwa wyższego powiedział nie tak dawno, w rozmowie z „Kurierem Lubelskim”, że „może uczniowie, którzy nie dostali się do żadnej szkoły, mogą poszukać odpowiedniej za granicą”.

 

Wypowiedź ta okazała się być na tyle nietrafiona, że dość szybko odciął się od niej rząd za pośrednictwem rzecznika prasowego.

 

Rząd zdecydowanie odcina się od wypowiedzi wiceministra Andrzeja Stanisławka. Jest ona rażąco sprzeczna z działaniami rządu. W związku z tym faktem zostaną wyciągnięte stosowne konsekwencje – czytamy w opublikowanym na Twitterze wpisie Piotra Müllera, obecnego rzecznika rządu.

 

 

Za pośrednictwem tego portalu społecznościowego, swoją dymisję skomentował również sam zainteresowany. W wystosowanym krótkim oświadczeniu, senator przeprosił za słowa, które mogły kogoś urazić po opublikowaniu wywiadu przez „Kurier Lubelski”.

 

Przepraszam tych, którzy poczuli się dotknięci publikacją prasową, której nie autoryzowałem i z której treścią nie utożsamiam się. W poczuciu odpowiedzialności za dobro obozu Zjednoczonej Prawicy złożyłem dymisję z funkcji wiceministra nauki i szkolnictwa wyższego – poinformował na Twitterze Andrzej Stanisławek.

 

 

 

 

Źródło: Kurier Lubelski ; Twitter/@PiotrMuller ; Twitter/@A_Stanislawek ; rmf24.pl

Fot.: Flickr