Nadal trwają w różnych częściach globu zmagania z rozprzestrzenianiem się wirusem z chińskiego Wuhan, a także podejmowane są działania w celu ograniczenia jego transmisji, jak również zniwelowania negatywnych skutków pandemii dla gospodarki oraz bezpieczeństwa zdrowotnego ludzi. Jak się jednak okazuje, są też tacy, którzy chcieliby ulec zakażeniu i zarazić się wirusem SARS-CoV-2. Potwierdza to jedno z opublikowanych w internecie nagrań.

 

Zarejestrowany film został udostępniony przez biuro Alexa Villanueva. Jest to szeryf pełniący służbę w Los Angeles. To czym podzielił się z szerszą publiką ukazało miejscowym władzom jakich działań dopuszczają się skazańcy, chcący odzyskać wolność i wyjść zza krat więzienia.

 

Sytuacja uwieczniona na nagraniu miała miejsce na terenie zakładu karnego North County, znajdującego się w kalifornijskiej miejscowości Castaic. Kamera uchwyciła więźniów pijących wodę ze wspólnych kubków, a także używających jednej i tej samej maseczki ochronnej. Zachowując się w ten sposób mieli oni liczyć na to, że zarażą się koronawirusem, a w dalszej kolejności odzyskają wolność. Jak się okazuje jednak, błędne było ich przekonanie na temat tego, że w razie zachorowania na COVID-19 będą mogli szybko opuścić mury więzienia, podobnie jak dzieje się to w przypadku osadzonych osób cierpiących na konkretne dolegliwości, które należą do tzw. grupy ryzyka.

 

W jakiś sposób wśród osadzonych krążyło fałszywe przekonanie, że jeśli wynik okaże się pozytywny, będziemy mieli związane ręce i zmusi nas to do uwolnienia większej ilości osób– a tak na pewno się nie stanie

– tłumaczył wspomniany szeryf Alex Villanueva.

 

 

 

Źródło: Twitter/@LASDHQ ; NBCnews.com ; Online-Mafia.pl

Fot.: Pixabay

Choć ta historia ma już 5 lat, to jej echo wciąż rozbrzmiewa w internecie. Rodzice wysyłają dzieci do żłobków i przedszkoli, aby samemu móc spokojnie pracować, a dzieciom zapewnić odpowiednie posiłki i opiekę, która dopilnuje aby ich pociechom nic się nie stało. 

 

 

Czasem jednak rodzice trafiają na złą placówkę, w której np. przedszkolanki nie są odpowiednio przygotowane i mają nieodpowiednie podejście do dziecka, warunki w budynku są niewystarczające i stwarzające niebezpieczeństwo, bądź posiłki są niskiej jakości.

 

Nikt jednak nie spodziewa się, że wysyłając dziecko do przedszkola zapewnią mu zawody bokserskie, czy mieszanych sztuk walki.

 

Ta historia wydarzyła się naprawdę w Stanach Zjednoczonych, a dokładniej w miejscowości Cranford w stanie New Jersey.

 

Dwójka kobiet – 27 letnia obecnie Erica Kenny i 32 letnia Chanese White były opiekunkami dzieci w wieku 4-7 lat. Cały proceder mógł trwać miesiącami, a opiekunki wydało wideo bijących się dzieci udostępnione znajomym na platformie Snapchat.

 

 

Dzieci miały być dzielone na dwójki aby toczyć między sobą walki, czasem zdarzało się też że opiekunki kazały wszystkim dzieciom bić się jednocześnie. Inspiracją dla kobiet miał być kultowy film „Fight Club” z 1999 roku, w którym jedną z głównych roli odgrywał Brad Pitt.

 

Rodzice dzieci uczęszczających do placówki „The Lightbridge Academy” bo tak nazywało się to miejsce, po czasie wspominali że u dzieci pojawiała się w domach niezrozumiała agresja, której nie mogli wynieść od rodziców. Myśleli jednak, że jest to spowodowane dojrzewaniem. Rzeczywistość okazała się inna.

 

Każda z kobiet została skazana na 3 lata w zawieszeniu i kary finansowe. Zapewne są one już wolnymi obywatelkami, lecz miejmy nadzieję że nie będą miały już nigdy możliwości nauczania czy opieki nad dziećmi.

 

 

Źródła:

Fot.: Flickr

nypost.com

Jakiś czas temu informowaliśmy o zatrzymaniu znanego brazylijskiego piłkarza Ronaldinho oraz jego brata Roberto na terenie Paragwaju. Mieli oni przybyć do tego kraju celem wzięcia udziału w charytatywnej akcji, jednak posługiwali się fałszywymi dokumentami. Nie mieli bowiem ze sobą prawdziwych paszportów uprawniających ich do przekraczania granic.

 

Choć Ronaldinho był niegdyś uznawany za najlepszego piłkarza globu, to w ostatnich latach nie opuszczają go jednak problemy, wiążące się niejednokrotnie z konfliktem z prawem. Przez jedną z takich sytuacji, sąd w Brazylii postanowił pozbawić paszportu gwiazdora światowej piłki, a także jego brata, w związku z tym iż wymiar sprawiedliwości chciał uniemożliwić im opuszczenie kraju po nieopłaceniu zasądzonej kary finansowej.

 

Teraz, dawna gwiazda takich klubów jak PSG czy FC Barcelona, przebywa w paragwajskim więzieniu. Taki stan rzeczy utrzymuje się od czasu zatrzymania, więc już od około dwóch tygodni.

 

Na terenie więzienia, skazani niejednokrotnie uciekają się do uprawiania sportu w celu zabicia nudy i urozmaicenia sobie czasu odbywania kary. W przedsięwzięciach tego typu, uczestniczy rzecz jasna, również sam Ronaldinho.

 

Niedawno miał on zaprezentować swoje umiejętności oraz sztuczki piłkarskie podczas turnieju futsalu. Później w internecie pojawiło się również nagranie, na którym słynny Brazylijczyk gra w tzw. siatkonogę wraz z innymi osadzonymi.

 

Zobaczcie sami!

 

 

 

Źródło: Sport.pl ; Twitter/@DoentesPFutebol

Fot.: Wikimedia Commons

Idiotów nie sieją, oni rodzą się sami. Chyba tylko tak można zacząć ten wpis na temat, który jednocześnie załamuje, obrzydza i przeraża. Społeczeństwo jak wiemy składa się z różnych ludzi i grup społecznych. Jedną z nich są niestety tacy, których braki w procesie myślenia narażają na niebezpieczeństwo pozostałych. 

 

Cody Pfister, bo tak nazywa się młody Amerykanin, którego dane zostały podane do internetu, postanowił pokazać swoją „odwagę” i podejście do koronawirusa. Wszystko działo się prawdopodobnie w Missouri, w jednym z dużych marketów. Młody chłopak wrzucił do sieci nagranie, na którym pyta ironicznie „Kto się boi koronawirusa?” po czym robi coś tak niezrozumiałego, że do tej pory nie jesteśmy tego w stanie zrozumieć. Postanowił on bowiem językiem dotknąć całego regału środków czystości, które zapewne zostały później zakupione. Naraził on przez to na potencjalną śmierć dziesiątki jeśli nie setki mieszkańców USA, w których koronowirus rozprzestrzenia się najszybciej na świecie. Zobaczcie sami tutaj:

 

 

 

Nie wiadomo czy mężczyzna był zarażony wirusem, jednak w tym przypadku nie ma to tak naprawdę żadnego znaczenia. Nieoficjalne doniesienia mówią, że mężczyzna został już schwytany i postawiono mu zarzut działania terrorystycznego.

 

 

Niezwykle mocne słowa wypowiedział na jego temat znany brytyjski dziennikarz Piers Morgan, który w programie śniadaniowym stwierdził, że ma nadzieję na to iż policja złapie Pfister’a, wsadzi za kratki, pozbawi opieki medycznej i że młody chłopak złapie wirusa, którym mógł potencjalnie zabić innych ludzi. Czy zgadzacie się ze słowami Piers’a?

 

 

Źródła:

youtube/@I Am Nobody, Who Are You

https://9gag.com/gag/avojqzE?fbclid=IwAR2W6uodYs6Ro7jeN91IIVmlzfcYLu4Y7vB6bMloMa6gBWYxTw-96chyt-g#comment

Płomienie w oknach budynku więzienia, zamieszki przy bramie oraz chaos i utrudnienia w związku z blokowaniem drogi- do takich scen doszło przy okazji protestu jaki rozpoczęli osadzeni oraz gromadzące się w okolicy bliskie im osoby. Jak widać, choć koronawirus jest we Włoszech głównym problemem obecnie w północnej części kraju, gdzie nawet tak duże jak Mediolan czy Bergamo zostały odizolowane, to również na południu pojawiają się poważne obawy oraz kłopoty w związku z rozprzestrzenianiem się COVID-19.

 

Opisana sytuacja miała miejsce w więzieniu Pagliarelli znajdującym się w mieście Palermo na Sycylii. Chociaż na ulicach tej miejscowości można spotkać wielu ludzi i nie czuć atmosfery strachu w tak dużym stopniu jak w innych częściach terytorium włoskiego państwa, to jednak to co działo się w tym zakładzie karnym oraz w jego pobliżu mogło wielu zaniepokoić. Podobne incydenty mają też miejsce na północy Włoch, gdzie sytuacja związana z koronawirusem jest o wiele trudniejsza.

 

Palermo i okolice tego miasta stanowią rejon kojarzony w dużej mierze z prowadzonymi na szeroką skalę działaniami przestępczymi, a także z wojnami mafijnych klanów. Teraz jednak, osadzeni w Pagliarelli i ich bliscy postanowili w sposób dobitny wyrazić swoje obawy wywołane doniesieniami o epidemii.

 

W oknach więzienia widać było płomienie, ponieważ skazani palili w ramach protestu posiadaną w celach pościel. Zgromadzeni ludzie, którzy przyszli wesprzeć więźniów starli się natomiast z funkcjonariuszami, a na drodze pojawiły się korki i chaos, kiedy doszło do blokowania drogi.

 

W sieci i mediach pojawiły się nagrania z miejsca, gdzie doszło do tych wydarzeń. To co się dzieje rejestrowali zarówno dziennikarze, jak i zwykli świadkowie znajdujący się nieopodal palermiańskiego więzienia.

 

 

 

Do protestów więźniów dochodzi również w Mediolanie, który zgodnie z decyzją władz został na swój sposób odcięty od świata. Do miasta tego nie da się swobodnie wjechać lub z niego wyjechać jak do tej pory. Dziennikarze transmitują również to co dzieje się w tamtejszym więzieniu San Vittore.

 

 

Źródło: YouTube/MeridioNews ; YouTube/Fanpage.it ;YouTube/Soft Music Palermo ; YouTube/La Repubblica

Był jedną z głównych postaci grupy pruszkowskiej, która trzęsła przestępczą Polską w latach 90-tych. Andrzej Z. pseudonim „Słowik”, postanowił udzielić wywiadu „Wirtualnej Polsce”. 

Na dzień obecny ponad 20 lat, w tym, jak już mówiłem, 13 lat na tak zwanych N, czyli oddziałach dla niebezpiecznych osadzonych. W ciągu 10 lat nawet przez rok nie byłem na wolności. Raz byłem 58 dni, potem 59 dni i raz pół roku. Od momentu gdy pierwszy raz poszedłem do więzienia do ukończenia przeze mnie około 30. roku życia łącznie byłem niecały rok na wolności. A tak, to non stop siedziałem. Najdłuższa przerwa była w latach 90. Byłem wtedy na wolności 10 lat

– odpowiedział „Słowik” pytany o to, ile czasu spędził już za kratkami

Zapytany został także, jak jest odbierany przez społeczeństwo. Odpowiedź mogła zaskakiwać.

Muszę przyznać, co pewnie niejednego Czytelnika zaskoczy, że społeczny odbiór mojej osoby jest bardzo pozytywny. Ludzie na ulicach bardzo często mnie rozpoznawali. Z uwagi na ogrom tej rozpoznawalności czasem bywało to kłopotliwe dla moich współtowarzyszy lub współtowarzyszek. Nigdy nie spotkałem się jednak z negatywnym odbiorem czy z jakąś nieprzychylną mi reakcją. Nikt nigdy nie krzyknął: ty taki, nie taki, ty sku…synie, bandyto

– przekonywał Andrzej Z.

Paradoksem jest to, że moja obecna partnerka, gdy mnie poznała, nawet nie wiedziała, kim jestem. Dowiedziała się dopiero wtedy, gdy w zasadzie już byliśmy parą. Gdy się zorientowała, to nawet jej to trochę imponowało. Nie fascynował jej „Słowik”, ale bardziej to, że ja jestem zupełnie inny, aniżeli mówią o mnie ludzie lub piszą media

– powiedział gangster

 

wp.pl/Red/Fot. YouTube

 

Sport kojarzy nam się z pozytywnymi emocjami, współzawodnictwem oraz zdrową rywalizacją. To czego dopuścili się członkowie dwóch walczących gangów zaburza jednak ten obraz, a w umysłach świadków tych krwawych zajść, piłka nożna może już zawsze kojarzyć się w zdecydowanie zły sposób, przez wspomnienia tego zajścia.

 

Do tragicznego zdarzenia doszło na terenie Meksyku, a dokładniej w miejscowości Cieneguillas. W znajdującym się tam więzieniu osadzeni rozgrywali między sobą mecz piłki nożnej, który przerodził się w coś co określić można jako wręcz „krwawa rzeź”.

 

Przestępcy z konkurencyjnych karteli Los Zetas oraz Golfo, wykorzystali tę sportową rozgrywkę do swoich krwawych rozliczeń.

 

Przez ponad dwie godziny na terenie zakładu trwały brutalne rozrachunki, które poskutkowały śmiercią szesnastu osób, z czego jedna zmarła dopiero po przetransportowaniu jej do szpitala.

 

Według informacji przekazanych przez osoby nadzorujące funkcjonowanie więzienia, niektórzy z zabitych zginęli w wyniku ran zadanych ostrymi narzędziami, a inni zostali pobici na śmierć.

 

Kiedy starcia zostały już zakończone, w zakładzie karnym odnalezione zostały noże, a także cztery sztuki broni palnej ukrywane w celach przez skazańców.

 

 

 

 

Źródło: sky.news ; BBC ; mafia.pl

Fot.: Pxhere ; Public Domain Pictures

6-letnia dziewczynka postanowiła kupić w Tesco kartkę świąteczną. Tego dnia chyba jednak nie zapomni do końca życia. To co znajdowało się w środku szokuje!

6-letnia dziewczynka z Wielkiej Brytanii postanowiła kupić w Tesco kartkę świąteczną. Była to kartka z wizerunkiem kota w czapce świętego Mikołaja. Największe zaskoczenie przeżyła jednak dziewczynka, kiedy przyszła do domu i otworzyła kartkę.

 

Okazało się, że w środku znajdowała się wiadomość od więźniów. W liście więźniowie napisali, iż wykonują pracę wbrew woli i proszą o poinformowanie organizacje zajmujące się prawami człowieka.

 

Sprawą zainteresował się dziennikarz BBC, który przyznał, że chyba wie kto mógł być autorem listu, jednak nie może ujawnić tożsamości.

 

Zaistniałą sytuację skomentowało także Tesco jest w szoku i nie może pojąć skąd taka wiadomość mogła się wziąć.

 

Źródło: wprost.pl

Foto: Pixabay.com

Mężczyzna, który został skazany na dożywocie przeżył śmierć kliniczną. Jego zdaniem powinien wyjść na wolność. Walczy o to w sądzie. 

Benjamin Schreiber w 1996 roku skazany został na dożywocie za zabójstwo mężczyzny. Kilka lat temu morderca doznał zatrucia septycznego po czym został dwa razy reanimowany. Przeżył śmierć kliniczną.

 

Teraz mężczyzna walczy w sądzie o wyjście na wolność i mimo, że jego walka trwa już dwa lata uważa, że powinien być wolny chociażby ze względu na przeżycie śmierci klinicznej, która jego zdaniem oznacza koniec jego wyroku dożywotniego więzienia.

 

Na razie nie wiadomo jaki będzie finał sprawy, jednak Sąd Apelacyjny oraz sąd niższej instancji odrzuciły jego dwa wnioski.

 

Źródło: wiadomosci.poinformowani.pl

Foto: Pixabay.com