Od kilku dni cały świat bacznie przygląda się rozwojowi sytuacji na północy Syrii. Należący do NATO kraj jakim jest Turcja rozpoczął tam swoją operację, która oficjalnie wymierzona ma być w kurdyjskich bojowników uznawanych przez tureckie władze za terrorystów oraz ISIS, które chociaż zostało już rozbite nadal stanowi zagrożenie. Świat jest jednak zaniepokojony ilością ofiar wśród jaką przynosi turecka operacja oraz brutalnymi egzekucjami, których według docierających informacji dopuszczać mają się tureccy najemnicy wchodzący w skład syryjskiej opozycji.

 

Kurdom udało się porozumieć z syryjskimi władzami, na czele których stoi prezydent Baszar al-Asad. Damaszek w związku z tym zdecydował się wysłać swoje wojsko na północ kraju w celu przeciwstawienia się siłom tureckim. Państwo Syryjskie nie jest jednak w tej sprawie jedynym sprzymierzeńcem Kurdów, gdyż swoje wsparcie wojskowe zapewniła też Federacja Rosyjska.

 

Strona rosyjska przekazała, że na początku tygodnia ich siły powietrzne udzielały skutecznie wsparcia Siłom Syryjskim w walce z tzw. „Syryjską Armią Narodową”, czyli pro-tureckiej organizacji na terenie Syrii. Wspólne podniebne działania sił syryjskich i rosyjskich miały mieć wówczas miejsce w rejonie miasta Manbidż w prowincji Aleppo. Tam właśnie mają mieć miejsce w ostatnich dniach walki pomiędzy Połączonymi Siłami Syryjskimi a bojownikami wspieranymi przez Turcję, w tym prawdopodobnie też tureckich żołnierzy.

 

Właśnie nad tamten rejon próbowały w poniedziałek przedostać się samoloty tureckiej armii. Wysłane przez Ankarę F-16C mogły mieć na celu zbombardowanie ośrodka dowodzenia tzw. Syryjskich Sił Demokratycznych.

 

Tureckie samoloty miały zostać zdaniem Rosji przepędzone przez dwa rosyjskie Su-35S. Sześcioma takimi maszynami na terenie Turcji dysponują obecnie siły rosyjskie.

 

Opisane zdarzenie z poniedziałku jest pierwszym przypadkiem bezkrwawego ale jednak starcia pomiędzy siłami tureckimi a rosyjskimi podczas prowadzonej przez Ankarę operacji na północy Syrii. Dzień przed tym zajściem pojawiły się informacje, iż Rosjanie zgodzili się ustanowić strefę zakazu lotów nad północno-wschodnią częścią Syrii, a rosyjskie Su-35S wyruszyły przeciwko tureckim samolotom F-16 oraz F-4.

 

 

W dniu dzisiejszym zareagować na działania Ankary postanowił prezydent Stanów Zjednoczonych nakładając sankcję na Turcję. Już wcześniej Donald Trump zapowiadał, że jeżeli tureckie siły wkroczą do Syrii przeciwko Kurdom, USA zniszczy turecką gospodarkę.

 

 

 

Źródło: defence24.pl ; o2.pl ; Twitter/@BabakTaghvaee

Sporo dyskusji i kontrowersji wywołały informacje przekazane przez portal Aldrimer.no, który z reguły podejmuje tematy związane z obronnością. Podane na jego łamach niepokojące dla wielu Norwegów doniesienia miały zostać potwierdzone w źródłach związanych z wywiadem.

 

Według rewelacji Aldrimer.no, na terytoriach należących do Norwegii zaobserwowane miały zostać rosyjskie siły specjalne. Specnaz przeprowadzać miał ćwiczenia, a także operację rozpoznawczą zarówno na wyspach Archipelagu Spitsbergen, jak i też na terenie kontynentalnej części kraju.

 

Zdaniem portalu, specnaz miał zostać zaobserwowany przez Stany Zjednoczone. Samoloty szpiegowskie miały również umożliwić wykonanie fotografii, na których uchwycono rosyjskie siły specjalne.

 

 

Rosjanie mieli przedostać się na miejsce przy pomocy statków rybackich i udawać cywilów. Zlokalizowana miała zostać także łódź podwodna, która używana jest do transportowania oddziałów specjalnych. Rosja według tych ustaleń miała wykorzystać nowoczesne środki elektroniczne do zbadania obiektów infrastruktury należącej do Norwegów.

 

Jak wskazują zapisy umowy z 1920 roku, teren wysp Archipelagu Spitsbergen nie może być wykorzystywany przy okazji realizacji wojskowych celów. O całej sprawie ma być poinformowane dowództwo NATO, jednak rząd w Oslo ma zbytnio nie komentować jak na razie zaistniałej sytuacji.

 

Strona rosyjska natomiast, za pośrednictwem swojej ambasady w stolicy Norwegii zaprzeczyła tym rewelacjom i oświadczyła, że w jej opinii cała ta sytuacja jest prowokacją, mającą na celu postawienie Rosji w złym świetle.

 

Pomiędzy stroną rosyjską i norweska niejednokrotnie dochodziło już do spięć, w których tłem była w dużej mierze kwestia połowów ryb w rejonie Spitsbergenu. Rosjanie mają posiadać na tamtejszej wyspie kopalnie węgla kamiennego, a także prowadzić poszukiwania gazu oraz ropy.

 

 

 

Źródło: rmf24.pl ; aldrimer.no

Fot.: Wikimedia Commons

Ta akcja wejdzie do annałów policji. Sytuacja miała miejsce dwa lata temu. Zaczęło się niewinnie. Patrol  zatrzymał mężczyznę celem wylegitymowania. Okazało się, że to zawodowy żołnierz wyjątkowo dobrze walczący wręcz. By go obezwładnić potrzeba było aż 10 funkcjonariuszy z okolicy! Zdarzenie miało miejsce w miejscowości Lubsk.

 

Początkowo jako powód wskazywano próbę wylegitymowania mężczyzny. Taka wersja pojawiła się na stronie gazeta.pl. Dobrze posługujący się sztukami walki żołnierz miał pobić legitymujących go funkcjonariuszy a następnie stawić opór posiłkom z okolicy. Dopiero gdy na miejsce zjechało się 10-ciu policjantów udało im się obezwładnić agresywnego mężczyznę. Portal „gazeta.pl” informuje, że kosztowało to zdrowie kilku stróżów prawa, którzy interwencję przypłacili wizytą w szpitalu.

 

Według śledczych do interwencji doszło w mieszkaniu, po zawiadomieniu o awanturze rodzinnej. Kiedy w mieszkaniu pojawili się policjanci, jeden z nich został dosłownie rzucony na drzwi. Prokurator, cytowany przez gazeta.pl miał poinformować: „został rzucony przez mężczyznę tak, że wyleciał na klatkę schodową razem z drzwiami”. 120-kilogramowego żołnierza zdołała obezwładnić dopiero grupa 10 innych policjantów a i tak wyrwał policyjną pałkę jednemu z nich.

 

Rodzimej policji życzymy by w przyszłości nie trafiała na tak krewkich zatrzymanych.

 

Za: TVN24, gazeta.pl
Foto:Youtube.com/zdjęcie poglądowe
PJ

Prezydent Brazylii Jair Bolsonaro wysłał w piątek wojsko do walki z żywiołem w Amazonii. Rozprzestrzeniające się pożary trawią ogromne obszary puszczy, co niepokoi opinię międzynarodową.

 

Na mocy dekretu prezydenta Brazylii wydanego w ubiegły piątek, wojsko czynnie włączy się w gaszenie pożarów w Amazonii. Podejmie współpracę z organizacjami pozarządowymi i strażą pożarną. Przypomnijmy: lasy tropikalne w największej globalnej puszczy płoną od wielu dni, zaś ogień wdziera się coraz bardziej w głąb Amazonii.

 

Prezydent Brazylii – Jair Bolsonaro podpisał rozkaz wysłania żołnierzy w celu walki z pożarami w Amazonii.Rozważany jest również wniosek o pomoc międzynarodową.

Gepostet von KiKŚ – Konflikty i katastrofy światowe am Freitag, 23. August 2019

 

Faktem jest jednak, że pożary w tej części świata o tej porze roku to normalny stan rzeczy. Problem w tym, że w roku bieżącym żywioł jest znacznie silniejszy. Jak szacują eksperci, skala pożarów jest nawet 83% większa niż w analogicznym okresie 2018 roku. To niepokoi opinię publiczną.

 

Prezydent Francji Emmanuel Macron apeluje, by temat pożarów w Amazonii był jednym z tematów posiedzenia grupy G7, które rozpoczyna się właśnie dziś. Donald Trump z kolei zaoferował pomoc w gaszeniu ognia i wysłanie w obszar dotknięty żywiołem środków i ludzi. Prezydent Jair Bolsonaro, który zdaje się zmieniać podejście do sprawy pod naciskiem opinii publicznej, rozważa także wniosek o pomoc międzynarodową w gaszeniu lasów.

 

O skokowo zwiększoną skalę pożarów prezydent Brazylii oskarża organizację radykalnie lewicowych ekologów, z którymi polityk jest mocno skonfliktowany. Jego zdaniem pewne grupy świadomie wywołują kolejne ogniska ognia celem zachwiania jego urzędem.

 

Poniżej aktualny reportaż amerykańskiej telewizji MSNBC o płonącej Puszczy Amazońskiej. Niezależnie od czynników politycznych, skala ognia rzeczywiście poraża.

 

 

źródło: youtube.com/ MSNBC

Kapral Ryan Lovatt zginął tragicznie w Warszawie. Jego pogrzeb odbył się w środę, po czym brytyjska żandarmeria wszczęła śledztwo. Przyczyną śmierci było wypadnięcie z balkonu.

 

Młody żołnierz obrał Warszawę za cel urlopowego wyjazdu. 25-letni kapral przyleciał do Polski na przełomie lipca i sierpnia, jednak niestety jego wypoczynek skończył się przedwcześnie w tragicznych okolicznościach. Pochowany w środę Ryan Lovatt zginął 1 sierpnia.

 

Żołnierz wypadł z balkonu jednego z warszawskich hoteli. Brytyjska żandarmeria wojskowa wszczęła śledztwo wyjaśniające okoliczności kaprala w służbie królowej Elżbiety. To organ potocznie zwany „wojskową policją”.

 

O sprawie piszą także brytyjskie media, m. in. telewizja STV. „Kapral służył w Royal Electrical and Mechanical Engineers” – informują.

 

Polska, a zwłaszcza miasta skomunikowane portami lotniczymi, są bardzo popularnym kierunkiem weekendowych i urlopowych wypadów Anglików i ogólnie wyspiarzy. Nad Wisłę przyciągają ich atrakcyjne ceny, wysoka jakość świadczonych usług hotelowo-gastronomicznych. Od lat utrzymuje się także trend wieczorów kawalerskich w Polsce.

 

Facebook.com/Ryan Lovatt

Foto: U.S. Marine Corps photo by Sgt. Melanie Wolf

Jeden z niemieckich dzienników twierdzi, że prezydent Stanów Zjednoczonych tylko blefuje. Inspiruje się bowiem byłym prezydentem Richardem Nixonem. 

Prezydent Stanów Zjednoczonych – Donald Trump zagroził ostatnio przeniesieniem wojsk USA z Niemiec do Polski. Jednak niemiecki dziennik Frankfurter Allgemeine Sonntagszeitung napisał, że jest to tylko próba zastraszenia.

 

„Donald Trump zagroził, że przeniesie amerykańską infrastrukturę wojskową z Niemiec do Polski, jeżeli Niemcy (…) nie dadzą więcej pieniędzy na wojsko. To nie jest zaskoczeniem, gdyż ulubionym zajęciem Trumpa jest straszenie cykorów.” – możemy przeczytać w dzienniku.

 

Dodatkowo niemiecki dziennikarz Konrad Schuller w dzienniku Frankfurter Allgemeine Sonntagszeitung przypomniał, że Donald Trump wcześniej groził także o Korei Północnej, a ostatecznie nic z tego nie wyszło.

 

Schuller zauważył, że prezydent Stanów Zjednoczonych najprawdopodobniej stosuje taktykę byłego prezydenta USA (sprawującego swoją kadencję w latach 1969-1974 roku – przyp. red) Richarda Nixona, który bardzo często stosował taktykę zastraszania przeciwników.

 

Zdaniem dziennikarza Trump zachowuje się w taki sposób, by jego rywale uważali go za szaleńca.

 

” (…) Będą wtedy myśleli, że gdy wpadnie w złość, unicestwi ich, nawet jeśli byłoby to sprzeczne z rozsądkiem.” – stwierdził w swoim artykule dziennikarz.

Zgadzacie się z opinią dziennikarza?

 

Źródło: wp.pl

Foto: Flickr.com/ materiały prasowe

W czwartek izraelskie wojsko zatrzymało młodego Palestyńczyka. To, co żołnierze zrobili chłopakowi przyprawia o dreszcze – armia skuła ręce zakładnika, zawiązała oczy, a na koniec postrzeliła go w krocze.

 

Portal Middle East Eye donosi, że do zatrzymania Palestyńczyka doszło nieopodal wsi Tekoa na Zachodnim Brzegu Jordanu. Nastolatek nie był uzbrojony. Jak się później okazało, zatrzymany to 16-letni Ossama Hadżahdżeh, który został potraktowany jako podejrzany o rzucanie kamieniami w izraelskich żołnierzy.

 

Dzięki świadkom zdarzenia i udostępnionym materiałom udało się ustalić, że Izraelczycy skuli chłopakowi ręce i zawiązali oczy. Kiedy ten próbował uciec, żołnierze z małej odległości postrzelili nastolatka w krocze.

 

Jeden z nich wyraził zgodę na udzielenie pomocy zatrzymanemu. Drugi jednak nie był tak litościwy i celował do zgromadzonego tłumu, który usiłował się zbliżyć. W momencie kiedy bliscy próbują ratować? Hadżahdżeha, na nagraniu słuchać strzały.

 

Finalnie udało się przetransportować chłopca prywatnym autem do szpitala. Jak informuje izraelska gazeta „Haaretz”, Izraelczycy nie chcieli już później ponownego zatrzymania nastolatka.

 

 

Źródło: nczas.com
Fot.: Twitter – @MohamdNashwan
EM

150 polskich żołnierzy przybyło dziś do bazy Al Asad w prowincji Anbar w Iraku. Nie wiadomo co jest przyczyną zwiększenia sił na Bliskim Wschodzie.

 

Szokującą informację przekazał na swoim Twitterze Wojciech Szewko. Jeden z irackich portali poinformował dziś, że do bazy Al Asad w prowincji Anbar przybyło 150 polskich żołnierzy. Powodem ma być plan wojsk USA odnośnie zwiększenia liczby żołnierzy międzynarodowej koalicji.

 

Irackie stacjonujące w bazie poinformowały, że nie wiedzą dlaczego grupa Polaków znalazła się prowincji Anbar. Prawdopodobnie żołnierze trafili tam jedynie na ćwiczenia, ponieważ grupa jest niewielka. Ponadto ubiegłym roku podczas szczytu NATO postanowiono, że liczba polskich żołnierzy wysyłanych na szkolenia na Bliskim Wschodzie ma się zwiększyć.

 

Patrząc jednak na doświadczenia z przeszłych wojen na Bliskim Wschodzie, nie możemy być pewni czy w najbliższym czasie polskie siły zostaną zaangażowane do czynnej walki zbrojnej.  Wskazują na to między innymi starania USA, aby zastąpić amerykańskich żołnierzy siłami sojuszników.

 

Poniżej wspomniane zdjęcie z artykułu irackiej gazety:

 

 

Źródło: Twitter.com

Rosyjskie samoloty wtargnęły na teren przestrzeni powietrznej Korei Południowej. Zaatakowani nie pozostali dłużni i oddali strzały ostrzegawcze.

 

Do zdarzenia doszło dziś rano. Na teren Korei Południowej wleciały 3 rosyjskie samoloty wojskowe. Jak informuje wp.pl towarzyszyły im także dwa samoloty chińskie. W odpowiedzi na wtargnięcie na koreańską przestrzeń powietrzną wysłano myśliwce i wystrzelono pociski ostrzegawcze, co poskutkowało chwilowym wycofaniem.

 

Jeden z rosyjskich samolotów jednak wrócił, na co po raz kolejny odpowiedziały koreańskie siły. Według koreańskiego ministerstwa obrony było to znaczne naruszenie przestrzeni powietrznej państwa. Dodają, że jest to pierwsza taka sytuacja związana z Rosjanami.

 

Trwa wyjaśnianie powodów wtargnięcia obcych samolotów wojskowych na teren Korei. Nie wiadomo czy było to celowe zagranie Rosjan i Chińczyków, czy jedynie przypadek.

 

Jest to kolejne zdarzenie w które zamieszane jest rosyjskie wojsko. Tydzień temu Rosja odpaliła rakiety na morzu japońskim, a pod koniec czerwca testowali rakiety z zasięgiem ponad 60 kilometrów. Władze póki co uspokajają, że to jedynie ćwiczenia.

 

Źródło: wp.pl