Bronisław Komorowski sprawował urząd prezydenta RP w latach 2010-2015. Po katastrofie smoleńskiej wykonywał tymczasowo obowiązki prezydenckie. Później wygrał w partyjnych wyborach Platformy Obywatelskiej z obecnym posłem do Parlamentu Europejskiego, Radosławem Sikorskim. W prawyborach otrzymał aż 68,5% głosów. Były marszałek Sejmu w pierwszej turze wyborów prezydenckich otrzymał największe poparcie spośród wszystkich kandydatów i musiał zmierzyć się z Jarosławem Kaczyńskim, bratem prezydenta, który tragicznie zginął w katastrofie lotniczej. W II turze Komorowski uzyskał 53,01%.

 

Ubiegający się o reelekcje polityk nie miał tyle szczęścia w 2015 roku. Tam przegrał z krakowianinem zasilającym szeregi Prawa i Sprawiedliwości. Zarówno w pierwszej, jak i w drugiej turze wypadł gorzej niż Andrzej Duda. Mimo poparcia Platformy Obywatelskiej, Partii Demokratycznej- demokraci.pl, Partii Zielonych RP, Stronnictwa Demokratycznego, Polskiego Stronnictwa Ludowego i Ligii Polskich Rodzin, polityk musiał pożegnać się ze stanowiskiem głowy państwa w naszym kraju.

 

Bronisław Komorowski gościł w programie „Gość Radia ZET”. Tam skomentował rezygnację Małgorzaty Kidawy- Błońskiej z bycia kandydatką na urząd prezydenta z ramienia Koalicji Obywatelskiej:

 

„Nie ukrywam, że do końca sekundowałem Małgorzacie Kidawie-Błońskiej. Ale bardzo wcześnie, chyba jako pierwszy powiedziałem o tym, że zapłaci cenę za swoją odważną decyzję powiedzenia prawdy na temat tego, że wybory nie mogą odbyć się 10 maja”– powiedział były minister obrony narodowej.

 

Postanowił także wypowiedzieć się o terminie wyborów. Były marszałek Sejmu stwierdził, że opozycja zyska, jeśli wybory będą jak najpóźniej:

 

„Wszyscy muszą kalkulować. Termin nie jest obojętny zarówno ze względu zdrowotnych, jak i ze względów wyborczych. Pan Andrzej Duda chce, żeby wybory były jak najszybciej, bo mu poparcie wycieka jak z dziurawego garnka. A np. Koalicja Obywatelska chce, żeby były jak najpóźniej, bo np. rzeczą strategicznie istotną jest to, ile będzie dni na zebranie podpisów pod kandydatem Rafałem Trzaskowskim. Jeżeli będzie jeden dzień, co może zrobić pani Witek, to będzie to skandal i łobuzeria polityczna, ale może skuteczna” – mówi Komorowski.

 

 

Źródło: wikipedia, dorzeczy.pl, radiozet.pl

Fot: Wikimedia Commons

IRBIS przeprowadził najnowszy sondaż dla Rzeczpospolitej. Potwierdzają się w nim tendencje z wcześniejszych badań. Poparcie dla Andrzeja Dudy spada natomiast dla Rafała Trzaskowskiego rośnie. Według tych sondaży czekałaby nas druga tura wyborów prezydenckich.

 

W najnowszym sondażu IRBIS dla Rzeczpospolitej wciąż największe poparcie ma Andrzej Duda. Od pewnego czasu można jednak zauważyć tendencje spadkową urzędującego prezydenta. Jeszcze kilka tygodni temu sondaże zapewniały mu zwycięstwo w pierwszej turze. Teraz z badań IRBIS-u wynika, że na kandydata Prawa i Sprawiedliwości zagłosowałoby 41% wyborców.

 

Na drugim miejscu plasuje się Rafał Trzaskowski, który zastąpił dołującą w sondażach Małgorzatę Kidawę – Błońską. Jak się okazuje zamiana kandydatów przez Platformę Obywatelską na razie przynosi efekty. Obecny prezydent Warszawy cieszy się poparciem 26,7% wyborców. Tym samym odskakuje on pozostałym kandydatom, którzy mieli nadzieję na rywalizacje z Andrzejem Dudą w drugiej turze.

 

Na trzecim miejscu znalazł się Szymon Hołownia z poparciem w wysokości 10%. Za nim plasuje się Władysław Kosiniak – Kamysz, na którego zagłosowałoby 8,2% wyborców.

 

Na końcu sondażu znalazł się Krzysztof Bosak oraz Robert Biedroń. Kandydat Konfederacji liczyć może na 5% głosów, a Lewicy na 3%. Warto podkreślić, że 6% respondentów nie wie na kogo oddałoby swój głos.

 

 

Badanie to przeprowadzone zostało metodą CATI w dniach 22-23 maja 2020 r. na grupie 1100 respondentów.

 

Źródło: Rzeczpospolita

Foto: You Tube/ naTemat.pl (zrzut ekranu)

W wyborach prezydenckich w 2015 roku na urząd ten startowało 11 kandydatów. To o jednego więcej niż w tych, które miały odbyć się 10 maja 2020. Kandydatem Prawa i Sprawiedliwości był pochodzący z Krakowa Andrzej Duda. Wiele osób nie dawało mu szans na pokonanie ubiegającego się o reelekcję Bronisława Komorowskiego. Mówiono, że poseł do Parlamentu Europejskiego VIII kadencji jest słabo rozpoznawalny w społeczeństwie, co może być dla niego sporą przeszkodą w wyborach.

 

Jak się okazało, w pierwszej turze Andrzej Duda miał o jeden punkt procentowy więcej niż były marszałek Sejmu. Żaden z nich nie uzyskał 50% głosów, więc kandydaci musieli zmierzyć się w drugiej turze. Mający poparcie takich partii jak: Stronnictwo „Piast”, Solidarna Polska Zbigniewa Ziobro, Liga Obrony Suwerenności, Polska Razem Zjednoczona Prawica, Prawica Rzeczypospolitej. Unia Polityki Realnej, Samoobrona Odrodzenie, a także Grzegorza Brauna, obecny prezydent naszego kraju uzyskał 51,55% poparcia. Dziś mija 5. rocznica od przedstawienia oficjalnych wyników przez Państwową Komisję Wyborczą.

 

W ostatnią niedzielę Danuta Holecka rozmawiała z Andrzejem Dudą w Pałacu Prezydenckim o zdarzeniach, które miały miejsce kilka lat temu:

 

„To był dzień nieprawdopodobny i atmosfera jak nigdy w życiu. Wszyscy się spodziewali, że jest zwycięstwo, ale wyniku nie było i emocje sięgały zenitu. Bardzo wysoka temperatura (…) To zwycięstwo było czymś niesamowitym. To był szok, nie wiem, z czym to porównać. Byłem zupełnie oszołomiony. Tyle razy mówiono, że nie mam żadnych szans, a okazało się, że wygrałem w wyborach prezydenckich” – powiedział prezydent.

 

Prowadząca spytała, czy były jakieś aspekty, które go zaskoczyły.

 

„Byłem człowiekiem, który pracował z prezydentem Lechem Kaczyńskim, więc byłem blisko prezydenta, widziałem jego troski, dyskusje, które prowadził. Mimo wszystko, kiedy sam zostałem prezydentem, zrozumiałem, że tego ogromu odpowiedzialności, która jest związana z tym urzędem, nie widać. Ogrom tej odpowiedzialności był niespodziewany” – odparł krakowianin.

 

Padły także słowa krytyki w stronę rządu Donalda Tuska:

 

„Ludzie czuli się przez Donalda Tuska okłamani, oszukani. To oni tamten wiek ten emerytalny podnieśli, zrobili to rękami Władysława Kosiniaka-Kamysza, ale to była decyzja Donalda Tuska. Protestowała Solidarność, były protesty przed Sejmem, a mimo tego to zrobiono. Ludzie byli ogromnie wzburzeni, to wzburzenie przeniosło się na kampanię”. Wcześniej powiedział, że ludzie, którzy wbrew deklaracjom podnieśli wiek emerytalny, nie mają honoru.

 

ZOBACZ TAKŻE:

Andrzej Duda wypowiada się o aferze z Kazikiem w Radio Trójka!

 

Źródło: TVP, niezależna.pl, jedynka- polskie radio

Fot: Wikimedia Commons. YouTube/ TVP INFO (zrzut ekranu)

Do małego „starcia” między ubiegającym się o reelekcję Andrzejem Dudą a prezesem Polskiego Stronnictwa Ludowego, Władysławem Kosiniakiem- Kamyszem doszło podczas debaty prezydenckiej TVP, która odbyła się 6 maja 2020 roku. Kandydat Prawa i Sprawiedliwości przypomniał byłemu ministrowi pracy i polityki społecznej, że to właśnie polityk PSL w przeszłości podpisał podwyższenie wieku emerytalnego.

 

Prezydent w wywiadzie dla radiowej jedynki wytknął kolejne błędy poprzednich rządów, wtedy kiedy Prezesem Rady Ministrów był Donald Tusk, a w jego rządzie znajdował się jeden z konkurentów Andrzeja Dudy, który również startuje w wyborach prezydenckich w 2020 roku, Władysław Kosiniak Kamysz. Wypomina podwyższanie VAT-u, likwidację polskich stoczni, czy zagrożenie dla przemysłu górniczego.

 

„Obydwaj panowie, którzy byli czynnymi uczestnikami procesów antyspołecznych, dzisiaj mówią, że będą gwarantami, że nie podniosą wieku emerytalnego, że będą bronili 500 plus. Przecież obaj byli przeciwnikami 500 plus, obaj brali udział w procesach podnoszenia wieku emerytalnego. Władysław Kosiniak-Kamysz w sposób czynny– mówi o prezesie PSL i Donaldzie Tusku.

 

Przypomina o deklaracjach, które padły w 2011 ze strony byłego przewodniczącego Rady Europejskiej:

 

„I co? Jego ugrupowanie wygrało wtedy w 2011 roku wybory i zaraz po tych wyborach wiek emerytalny został podniesiony, wbrew wszelkim obietnicom. Po prostu tacy są ci ludzie, nie mają honoru, za nic sobie mieli to słowo, wydawało im się, że można ludziom naobiecywać, co się chce, bez żadnych konsekwencji”

 

Przewodniczący Klubu Parlamentarnego Koalicja Polska – Polskie Stronnictwo Ludowe – Kukiz’15 również zabrał głos, mówiąc o swoim kontrkandydacie:

 

„To, co jest moim największym oskarżeniem prezydenta Dudy- podzielił Polaków, Polska rozdarta jest na pół, Polska jest pogrążona w politycznej wojnie domowej, która wylewa się najpierw z głównych ośrodków władzy, a później przechodzi na całą Polskę” – tak z kolei Kosiniak- Kamysz wypowiedział się w wywiadzie dla RMF FM, mówiąc działaniach Andrzeja Dudy.

 

 

Źródło: rmf24.pl, dorzeczy.pl, jedynka- polskie radio

Fot: Wikimedia Commons

Rafał Trzaskowski jest nowym kandydatem Koalicji Obywatelskiej na urząd Prezydenta RP. Zastąpił on wicemarszałek Sejmu IX kadencji, Małgorzatę Kidawę- Błońską, która w sondażach wypadała bardzo słabo. Wyprzedzał ją, chociażby bezpartyjny Szymon Hołownia, czy prezes Polskiego Stronnictwa Ludowego, Władysław Kosiniak- Kamysz. Wtedy nikt raczej nie dawał szans kandydatce, aby mogła dostać się do drugiej tury. Nawet przyjazne środowiska dla Platformy Obywatelskiej doradzały im zmianę kandydata.

 

Propozycji było kilka. Najwięcej mówiło się o byłym premierze Polski- Donaldzie Tusku, Marszałku Senatu- Tomaszu Grodzkim, Prezydencie Poznania, który przegrał z Kidawą-Błońską w prawyborach prezydenckich organizowanych przez PO- Jacku Jaśkowiaku, Prezydencie Warszawy- Rafale Trzaskowskim i Radosławie Sikorskim, który aktualnie jest posłem w Parlamencie Europejskim. Ostateczny pojedynek miał odbyć się pomiędzy dwoma ostatnimi. Wygrał konkurent Patryka Jakiego z wyborów samorządowych z 2018 roku. Sondaże dają mu szansę na wejście do drugiej tury i bezpośredniego starcia z ubiegającym się o reelekcję Andrzejem Dudą.

 

Kandydat Koalicji Obywatelskiej był gościem w programie Onetu u Jarosława Kuźniara. Prowadzący spytał Trzaskowskiego o jego wady, ten zaczął jednak mówić o prezesie Prawa i Sprawiedliwości:

 

„Myślę, że Jarosław Kaczyński nauczył się po tej ostatniej farsie, którą próbował nam zgotować, kiedy parł do wyborów 10 maja. To przede wszystkim osłabiło państwo polskie i mam nadzieję, że w tej chwili te wybory, które będą organizowane, będą demokratyczne (…) Jeżeli chodzi o wady, to proszę pytać moich współpracowników”.

 

Dziennikarz odparł wtedy: „Właśnie zapytałem, jakie wady ma Trzaskowski, a słyszę: Jarosław Kaczyński. Zmartwiłem się przez chwilę”.

 

„To była odpowiedź na drugie pana pytanie. Jeżeli chodzi o wady, to na pewno bywam zbyt dokładny i zbyt punktualny” – powiedział wiceprzewodniczący Platformy Obywatelskiej. Prowadzący po tej odpowiedzi zaczął się śmiać.

 

 

Źródło: Twitter/ Radosław Poszwiński, dorzeczy.pl

Fot: YouTube/ Onet Radio (zrzut ekranu)

 

Adrian Zandberg, członek Zarządu Krajowego Razem, która wchodzi w skład Koalicyjnego Klubu Parlamentarnego Lewicy, był gościem Marcina Zaborskiego w RMF FM. Wypowiadał się o mediach publicznych, a także o słabych notowaniach w sondażach Roberta Biedronia, który startuje z ich ramienia na urząd Prezydenta. Warto dodać, że niedawno przewodniczący SLD, Włodzimierz Czarzasty stwierdził, że kampania Biedronia jest ewidentnie do poprawy.

 

Polityk, który w lipcu 2009 został wybrany do prezydium Rady Naczelnej Polskiej Partii Socjalistycznej, starał wytłumaczyć się słabe notowania jego koalicjanta, prezesa Wiosny i działacza na rzecz osób LGBT:

 

„Kiedy pyta mnie pan o sondaże, mogę odpowiedzieć w prosty sposób: dwa miesiące temu słyszałem (…): ‘Słuchajcie, nie ma sensu, żeby Biedroń startował, zobaczcie: pani Kidawa-Błońska będzie prezydentką, już niemalże pokonuje Andrzeja Dudę’. Miesiąc temu tym prezydentem miał być Kosiniak-Kamysz – po jego hegemonii też śladu nie ma. Dwa tygodnie temu słyszałem, że tym hegemonem jest Hołownia. W tym tygodniu zdaje się, że padło na Trzaskowskiego – z czystej wyliczanki”– mówi Zandberg.

 

 

Przedstawiciele Lewicy twierdzą, że dla poparcia Biedronia bardzo ważne są bezpośrednie spotkania z potencjalnymi wyborcami.

 

 

„Robert Biedroń rusza w Polskę: do mniejszych miejscowości, tam, skąd swego czasu wyruszył do polskiej polityki. Do mniejszych miast, do grup społecznych, które są dziś zaniedbywane przez główne siły polityczne”- twierdzi polityk.

 

 

„Rozmawiamy teraz na poziomie, czy prezydent w Polsce może w ogóle podejmować inicjatywę. Ja wierzę, że może podejmować inicjatywę, dwa: że jest to całkiem naturalne„- stara przekonać się redaktora, że przyszły Prezydent będzie mógł wprowadzić realne zmiany w naszym kraju.

 

 

Źródło: rmf24.pl, wikipedia

Fot: YouTube/ Robert Biedroń (zrzut ekranu)

Urodzony w Opolu Patryk Jaki w przeszłości był sekretarzem stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości, gdzie objął m.in. nadzór nad służbą więzienną. Był także pomysłodawcom i przewodniczącym komisji weryfikacyjnej ds. reprywatyzacji. Obecnie jest posłem do Parlamentu Europejskiego IX Kadencji, do którego startował z okręgu małopolsko- świętokrzyskiego.

 

Brał udział także w wyborach samorządowych, które miały miejsce w 2018 roku. Ubiegał się wtedy o stanowisko prezydenta miasta st. Warszawy. Jego głównym kontrkandydatem był Rafał Trzaskowski, który swoją drogą w 2015 wystartował w wyborach parlamentarnych jako lider listy wyborczej PO w okręgu krakowskim. Uczestnik spotkania Grupy Bilderber i minister cyfryzacji w latach 2013-2014 wygrał w stolicy już w I turze uzyskując 56,67% głosów.

 

Rafał Trzaskowski obecnie jest kandydatem na prezydenta RP z ramienia Koalicji Obywatelskiej. Zastąpił on Małgorzatę Kidawę- Błońską, która w sondażach wypadała bardzo słabo. Wyprzedzał ją Szymon Hołownia, a także prezes Polskiego Stronnictwa Ludowego Władysław Kosiniak- Kamysz.

 

Zakładając, że wiceprzewodniczącemu Platformy Obywatelskiej uda się wejść do II tury, a w niej pokonać ubiegającego się o reelekcję Andrzeja Dudę, w Warszawie zostaną przeprowadzone wybory. Europarlamentarzysta został spytany, czy po raz kolejny podejmie rękawice w batalii o Warszawę:

 

„Nie będę ponownie startować na stanowisko prezydenta Warszawy. Nie wchodzi się drugi raz do tej samej rzeki” – zdeklarował Patryk Jaki.

 

Autor ustawy o rejestrze sprawców przestępstw na tle seksualnym  został spytany, kto w takim razie według niego powinien startować w Warszawie:

 

„Uważam, że prawica ma bardzo dobrych kandydatów w kolejnych wyborach. Będę ich wspierał. To dobrzy kandydaci, choć trzeba też przyznać, że zastąpić Trzaskowskiego nie jest trudno. Nie potrzeba do tego wielkich kompetencji”.

 

Wyraził także swoje zdanie o kandydaturze na prezydenta Polski swojego rywala z 2018 roku:

 

„Trzeba z pokorą podchodzić do tej kandydatury, ale prezydenta RP wybiera cała Polska, nie tylko Warszawa. Jeśli tu nie jesteśmy zdecydowanym faworytem, to w pozostałych miejscach wygramy zdecydowanie. Kampania w Warszawie, w której brałem udział, była de facto ogólnopolską kampanią. W Warszawie przegrałem, a w Polsce zdecydowanie wygraliśmy. Teraz głosuje cały kraj. Nic nie jest pewne, z pokorą trzeba pracować. Prezydent Andrzej Duda dalej jest najlepszym kandydatem. Nawet jeśli w stolicy zdecydowanie przegrywamy, niczego to nie przesądza”- mówi Patryk Jaki.

 

Źródło: Wikipedia, wp.pl, wawalove.pl

Fot: YouTube (zrzut ekranu)

Rafał Trzaskowski od niedawna jest nowym kandydatem Koalicji Obywatelskiej. W ostatecznym wyścigu w KO wygrał z ministrem spraw zagranicznych, który ten urząd sprawował w latach 2007- 2014, obecnie posłem do Parlamentu Europejskiego IX Kadencji, Radosławem Sikorskim. Wiele osób uważa, że zmiana Małgorzaty Kidawy- Błońskiej na prezydenta Warszawy jest jedyną szansą, aby kandydat Platformy Obywatelskiej uzyskał lepsze poparcie. Przypomnijmy, że wicemarszałek Sejmu w sondażach była za Szymonem Hołownią i Władysławem Kosiniakiem- Kamyszem.

 

Mimo że nowy kandydat legalnie nie może jeszcze zbierać podpisów, wystąpił na konferencji prasowej, na której z jego ust padły takie zdania jak:

 

„Z oburzeniem obserwuję tych, którzy tę trudną sytuację próbują wykorzystać do doraźnych politycznych celów i próbowali organizować niedemokratyczne wybory. I chciałem jasno powiedzieć, że jako prezydent Rzeczypospolitej Polskiej nigdy nie ułaskawię ludzi, którzy łamali prawo w taki sposób”.

 

„Nowy świat, ten, który obserwujemy, który wymaga nowej polityki, w której ludzie martwią się o bezpieczeństwo, musi być oparty o najważniejsze wartości”– mówi polityk PO.

 

Skomentował także działania rządu związane z organizacją wyborów korespondencyjnych, które miały odbyć się 10 maja:

 

„Obserwowaliśmy ten festiwal polityczny próby przygotowania wyborów, które byłyby wyborami zagrażającymi bezpieczeństwu Polek i Polaków, ale przede wszystkim wyborami, które łamałyby konstytucję i podstawowe zasady”–  powiedział następca Małgorzaty Kidawy- Błońskiej.

 

„Byli w Polsce ludzie, którzy mieli przygotować niedemokratyczne wybory, osłabiając nieprawdopodobnie państwo polskie. I jeżeli niezależne sądy podejmą decyzje wobec odpowiedzialności tych ludzi, to ja jako prezydent Rzeczypospolitej na pewno się nie zawaham i ich nie ułaskawię”– oznajmia Rafał Trzaskowski.

 

„I każdy, kto próbuje to państwo osłabiać, osłabiać w taki sposób, że łamie konstytucję, podstawowe zasady demokracji, powinien zapłacić za to cenę. I to jest chyba jasne. Od tego na szczęście mamy niezależne sądy, ale dlatego potrzebny jest silny prezydent, który nie będzie się bał tego typu decyzji” – twierdzi prezydent miasta st. Warszawy, który wygrał w wyborach samorządowych w 2018 roku.

 

Źródło: RMF FM, PAP

Fot: YouTube (zrzut ekranu)

Jak wiemy, Koalicja Obywatelska ma nowego kandydata na Prezydenta Polski. Zastępcą Małgorzaty Kidawy- Błońskiej został obecny prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski, który wygrał w wyborach samorządowych w 2018 roku. O jego kandydaturze w wywiadzie dla RMF wypowiedziała się jego poprzedniczka, która urzędowała przed nim w stolicy. Co ciekawe, jeszcze niedawno apelowała do swoich kolegów z partii, aby się opamiętali. Twierdziła, że nie można oddać Warszawy w ręce komisarza PiS.

 

„Stąd moje obawy, że ja objęłam rządy w Warszawie po dwóch komisarzach. Za czasów Marcinkiewicza było aż ośmiu koordynatorów, a nie było zastępców. To był okres bardzo dużej zapaści w Warszawie. Bez strategii i bardzo słaba realizacja, bo Marcinkiewicz walczył o stanowisko prezydenta Warszawy i zajmował się kampanią” – wspomina w „Faktach po faktach” Mirosława Kochalskiego i Kazimierza Marcinkiewicza.

 

Na pytanie, czy Trzaskowski ma realne szanse wygrania wyborów, odpowiedziała:

 

„Trzeba walczyć zawsze. Ważny jest entuzjazm i zapał. Mam wrażenie, że Andrzej Duda już nie ma takiego zapału, jak 5 lat temu”.

 

„Mi się wydaje, że już od rana mają na obu kandydatów na wszelki wypadek po 10 tys. podpisów. Tak strzelam, bo nikt mi nie powiedział” – po tej wypowiedzi, od razu skorygował ją redaktor Marcin Zaborski, przypominając, że zbiórka podpisów w tym momencie nie jest legalna.

 

„Pani Szydło była użyta bardzo instrumentalnie- jednego dnia była obroniona w Sejmie, a drugiego musiała opuścić stanowisko” – przytacza sytuację, gdzie urząd premiera przestała sprawować obecna posłanka do Parlamentu Europejskiego Beata Szydło.

 

Powiedziałam to bardziej elegancko, ale rzeczywiście trochę instrumentalnie, bo może trzeba było inaczej to prowadzić. Ja nie jestem w kierownictwie. Myślę, że Małgosia miała szansę na wygranie. Na pewno pandemia utrudniła tę dobrą kampanię i konwencję. Ona była coraz lepsza w każdym wystąpieniu, wyrabiała się, bo też trzeba się nauczyć takiego języka kampanijnego. Ona zawsze była taka delikatna, kulturalna, nauczyła się w końcu. I w tym momencie musiała zrezygnować, bo szanse jej były małe”– mówi o tym, w jaki sposób Koalicja Obywatelska potraktowała Małgorzatę Kidawę Błońską oraz o jej potencjalnych szansach, gdyby kontynuowała swoją kandydaturę.

 

Na pytanie, czy Małgorzata Kidawa – Błońska odnalazłaby się w roli osoby zarządzającej Warszawą, Gronkiewcz- Waltz odpowiedziała:

 

„Myślę, że ona bardzo dobrze zna Warszawę, jak swój dom, ponieważ była wiele lat, wiele kadencji radną Warszawy Małgorzata na pewno byłaby takim prezydentem, że Warszawy nie musiałaby się uczyć”.

 

 

Źródło: rmf24.pl, tvn24.pl, Rzeczpospolita

Fot: Flickr