Do dramatycznych scen doszło w centrum województwa łódzkiego. Na jednej z ulic na terenie Łodzi rozegrała się tragedia, której skutki mogły przerazić nawet przybyłych na miejsce akcji przedstawiciele policji i straży pożarnej. Czegoś takiego przedstawiciele służb mieli jeszcze bowiem nie widzieć pełniąc obowiązki służbowe.

 

Wstrząsająca sytuacja wydarzyła się w ostatni weekend, a dokładniej o poranku w niedzielę. Tragedia spotkała 19-letniego mężczyznę, który kierując samochodem marki audi a3 jechał w stronę miejscowości Łuków. Kiedy przejechał ul. Łupkową, miał on zacząć manewr wyprzedzania swoim samochodem innego pojazdu- fiata pandę, którego kierowca również zmierzał w kierunku Łukowa. Finał tej sytuacji był jednak bardzo tragiczny.

 

19-letni kierowca stracił w tamtym momencie kontrolę nad pojazdem w nie do końca jasnych okolicznościach. W efekcie tego incydentu zjechał on kierowanym audi na lewą stronę drogi, a następnie wypadł z jezdni, po czym uderzył w stojące obok przydrożne drzewo.

 

Zgodnie z informacjami przekazywanymi przez miejscowe media, 19-latek jechał z dużą prędkością. Prowadzone przez niego audi a3 osiągać miało według tych doniesień prędkość sięgającą nawet 150 km/h. Przedstawiciele policji nie potwierdzili jednak prawdziwości treści tych doniesień.

 

Siła uderzenia o drzewo miała być na tyle duża, że samochód przełamał się na pół. Jak podaje portal o2.pl, przybyli na miejsce strażacy oraz funkcjonariusze policji mieli stwierdzić, że nie widzieli wcześniej tak zniszczonego pojazdu.

 

Choć policja nie zdradza zbyt wiele w kwestii prowadzonych działań wyjaśniających w tej sprawie, to jednak sprawdzane miały być doniesienia dotyczące tego, czy do tragedii doszło przy okazji nielegalnego wyścigu. Nie jest bowiem wykluczone, że obydwaj kierowcy mogli ścigać się ze sobą.

 

Postępowanie w tej sprawie prowadzone jest pod nadzorem prokuratury.

 

 

Źródło: o2.pl

Fot.: Pixabay

Robert Kubica może w przyszłym sezonie zostać zdegradowany do roli kierowcy testowego. Williams Racing ma ściągnąć obiecującego kierowcę F2 Nicholasa Latifiego, który zastąpi polskiego rajdowca.

 

Sierpień jest miesiącem letniej przerwy w F1. Kierowcy nie ścigają się teraz na torze, jednakże pewien rodzaj rywalizacji trwa w najlepsze. To decyzje kadrowe na przyszły sezon. W kontekście pozycji sportowców w Willam Racing jest szczególnie gorąco. Jak twierdzą źródła z brytyjskiej stajni, Robert Kubica może wrócić do roli kierowcy testowego.

 

Williams Racing jest podobno blisko pozyskania utalentowanego kierowcy F2, Nicholasa Latifiego. Za młodym rajdowcem również stoją poważne pieniądze, które zdaje się były kluczowe przy powrocie Kubicy do ścigania. Jeśli ekipa Polaka zakontraktuje Latifiego, to własnie on ma brać udział w kolejnych wyścigach drugiej połowy sezonu.

 

Zdaniem brytyjskiej Sky Sport Kubica ma rozczarowywać wynikami. Według gazety radzi sobie słabiej niż klubowy kolega Rusell, zatem jego pozycja jest bardziej zagrożona.

 

Z kolei Stephen Camp z Motorsport Week twierdzi, że w Williamsie Kubica stracił już szczególne traktowanie ze względu na swoją historię i hojnego sponsora – Orlen. Jak przekonuje na swoim Twitterze, przejście Latifiego będzie jednoznacznie z degradacją polskiego rajdowcy. „Nie widzę dla niego miejsca” – stwierdza dziennikarz.