Na przestrzeni ostatnich lat, niejednokrotnie mieliśmy do czynienia z sytuacjami, kiedy popularne stawały się w internecie tzw. „challenge” (z ang. „wyzwania”), które wiązały się z wykonaniem przed kamerą jakiegoś zadania. O ile niektóre wymagały wykazania się pewnymi zdolnościami, o tyle część z nich wiązała się z naprawdę głupimi w opinii wielu internautów, a nawet niebezpiecznymi zachowaniami, które niestety spore grono młodych ludzi traktowało jako zabawę lub okazję by popisać się przed rówieśnikami.

 

Tym razem, wielu rodziców zaniepokojonych może być wyzwaniem określanym jako „Skull breaker challenge”, która zdobyła rozgłos poprzez popularną wśród młodzieży aplikację TikTok, na której nagrywane są krótkie filmiki połączone z różnorodnymi motywami muzycznymi lub podkładanym dubbingiem.

 

Jedna z matek, której syn poważnie ucierpiał w wyniku tej nieodpowiedzialnej „zabawy”, zdecydowała się przestrzec innych. Realizowanie tego challengu nieść może bowiem ze sobą poważne ryzyko poważnego uszkodzenia własnego ciała, a nawet śmierci.

 

– W środę mój syn został zaproszony do wyzwania przez dwóch swoich „przyjaciół”, a kiedy podskoczył, chłopcy kopnęli go tak mocno, że nogi wyleciały przed głowę. Wylądował na plecach i głowie, a gdy usiłował wstać, stracił przytomność i upadł na twarz. Podbiegł do niego dyżurny klasy, a chłopcy nie mogli przestać się śmiać

– opowiedziała przerażona matka chłopca.

Gepostet von Valerie Hodson am Samstag, 8. Februar 2020

 

Tak jak opisała kobieta, wyzwanie to polega na podskoczeniu w górę i byciu w dalszej kolejności podciętym przez towarzyszące osoby w taki sposób, że upada się do tyłu na plecy i głowę.

 

UWAGA! Nagrania przedstawiające wykonywanie tego zadania przez młodych ludzi wyglądają bardzo niepokojąco i mogą być nieodpowiednie dla osób wrażliwych.

 

 

 

Źródło: o2.pl ; tvp.info ; Facebook/Valerie Hodson ; YouTube/Purple Giraffe

 

Jedna z osób związanych ze środowiskiem Koalicyjnego Klubu Parlamentarnego Lewica została wyzwana na pojedynek. Człowiek ten może być zaskoczony tak stanowczym postawieniem sprawy w reakcji na publikowane twierdzenia, zwłaszcza iż wyzwanie rzucił mu w tym przypadku rzecznik Wojsk Obrony Terytorialnych- ppłk. Marek Pietrzak.

 

Cała scysja pomiędzy przedstawicielem WOT a lewicowym działaczem wynika z krytyki jaką politycy z lewej strony sceny politycznej wygłosili wobec tej formacji wojskowej w polskim systemie bezpieczeństwa.

 

Spięcie zaczęło się bowiem od wpisu opublikowanego na twitterowym profilu Lewicy. W jego treści zacytowano wypowiedź szefa jednego z wchodzących w skład lewicowej koalicji ugrupowania- Sojusz Lewicy Demokratycznej. Te kontrowersyjne słowa, którymi dodatkowo postanowiła podzielić się Lewica w internecie, padły podczas wywiadu na antenie stacji Polsat News.

 

Na bezużyteczne Wojska Obrony Terytorialnej – narodowców biegających po lesie, rząd wydaje więcej niż na wywiad i kontrwywiad razem wzięte, czyli na służby rzeczywiście ważne dla naszego bezpieczeństwa

– stwierdził wówczas w telewizyjnej rozmowie poseł Włodzimierz Czarzasty.

 

Słowa opublikowane później przez ppłk. Pietrzaka skierowane były do osoby odpowiedzialnej za publikację tweeta, w którym przytoczono powyższą wypowiedź szefa SLD. Rzecznik WOT zaapelował do admina lewicowego Twittera, aby ten wyszedł z ukrycia i przekonał się jaka jest prawda o ludziach będących w strukturach Wojsk Obrony Terytorialnej.

 

Wyjdź z informacyjnej bańki, przebij szklany sufit! Wyjrzyj przez okno, zobacz kim naprawdę jesteśmy!

– Czytamy we wpisie opublikowanym przez żołnierza, w którym wyzywa on na pojedynek administratora profilu klubu Lewica.

 

 

Jakiej reakcji spodziewacie się ze strony przedstawiciela Lewicy, który postanowił docenić Włodzimierza Czarzastego za wygłaszane przez niego opinie na temat Wojsk Obrony Terytorialnej? Czy stać będzie tego człowieka na ukazanie swojej prawdziwej twarzy i podjęcia się wyzwania zasugerowanego przez ppłk. Marka Pietrzaka?

 

 

 

Źródło: Twitter ; doRzeczy.pl

Fot.: YouTube/Robert Biedroń