Podejrzany w sprawie zabójstwa prezydenta Pawła Adamowicza nie czuje się winny jego śmierci, bo … twierdzi, że został wrobiony. Chce dostać ogromne sumy odszkodowania od państwa.

Wszystko zaczęło się rok temu 13 stycznia, kiedy na finale gdańskiego finału WOŚP Stefan W. dźgnął nożem prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza. Dzień później podejrzany trafił do celi dla niebezpiecznych więźniów w gdańskim areszcie. Od tamtej chwili nie przyznaje się do winy i stara się o przeniesienie do normalnej celi, bez zaostrzonego rygoru.

 

CZYTAJ TAKŻE: Wiemy na kogo zagłosuje Lech Wałęsa! Ujawnił swojego faworyta

 

Wyszła na jaw korespondencja Stefana W., do której dotarł  „Super Express”. W listach zabójca Adamowicza skarży się na warunki w celi i na swój stan psychiczny. Twierdzi, że nie przyznaje się do winy, bo został wrobiony. Wymienia nawet sprawców, którzy, według niego, chcieli go osadzić w więzieniu. Zalicza do nich m.in. sąd, prokuraturę i Służbę Więzienną.  Stefan W. utrzymuje także, że we wcześniejszy pobyt w więzieniu za napady z bronią w ręku także został wrobiony.

 

Jak na razie biegli uznali zabójcę Adamowicza za niepoczytalnego. Sam uważa, że przez poprzedni pobyt w więzieniu do grudnia 2018 r. stał się „wariatem”. Stefan W. czeka na zakończenie śledztwa, ale już w swojej korespondencji zapowiedział, że będzie się domagał milionów odszkodowania za wrobienie w zabójstwo.

 

CZYTAJ TAKŻE: Rewolucyjny sondaż prezydencki! Są zmiany na podium!

 

Źródło: se.pl / foto Facebook.com