28 listopada 2009 roku – to ostatni dzień, w którym widziano Larry’ego Murillo-Moncadę żywego. Tego dnia, 25-letni wówczas mężczyzna wybiegł z domu boso, w trakcie śnieżycy. Jak informuje „The Washington Post”, we wtorek, po prawie 10 latach odnaleziono jego ciało. Nigdy nie zgadniecie, gdzie zostało ukryte!

 

W poszukiwania 25-latka zaangażowały się setki mieszkańców miasta Council Bluffs w Stanach Zjednoczonych. Wszystkie słupy, przystanki oraz inne miejsca w okolicy obklejone były ogłoszeniami o zaginionym.

 

Jak się później okazało, ciało Larry’ego znajdowało się ok. milę od jego domu – przez cały ten czas zwłoki ukryte były za lodówką supermarketu, w której niegdyś pracował!

 

Śledczy wciąż badają okoliczności śmierci mężczyzny. Jakim cudem jego ciało znalazło się w takim miejscu? Matka zaginionego wspomina ten dzień – dzień przed zniknięciem 25-latek wydawał się być nieobecny, trudno było złapać z nim jakiś kontakt. Udał się do lekarza, który przepisał mu antydepresanty. Leki nie pomogły, było jeszcze gorzej – Larry zaczął słyszeć głosy, mieć halucynacje. Przerażony twierdził nawet, że ktoś go śledzi. W końcu bez kurtki, butów i w letnich spodenkach wybiegł w trakcie śnieżycy z domu.

 

Ślad po Murillo-Moncadzie zaginął. Aż do czasu, kiedy w budynku, w którym niegdyś pracował, zlecono zrobienie remontu. Supermarket ten zamknięto w 2016 roku. W końcu obiekt znalazł kupca, który zlecił pozbycie się sklepowych regałów i półek. To właśnie wtedy, w szczelinie o szerokości 46cm. znaleziono rozkładające się od prawie 10 lat ciało.

 

Co na to dawni pracownicy sklepu? W rozmowie z policją tłumaczyli, iż wszyscy mieli nawyk stawania na lodówki, które mieściły się w magazynie. Być może Larry wdrapał się na urządzenie i wpadł w utworzoną między nim a ścianą szczelinę. Rzekomo lodówki i chłodziarki pracowały tak głośno, że nikt nie mógł usłyszeć wołania zaginionego o pomoc.

 

Zwłoki zidentyfikowano porównując materiały DNA rodziców z rozkładającym się ciałem.
W rozpoznaniu pomogły także znajdujące się na miejscu ubrania, które zgadzały się z tymi, które miał na sobie mężczyzna w dniu zaginięcia.

 

Źródło: rmf24.pl
Fot.: Wikimedia Commons
EM

 

 

Trwają poszukiwania 5-letniego Dawidka z Grodziska Mazowieckiego, które policja określa jako największe w historii naszego kraju. W związku ze sprawą na światło dzienne wychodzą nowe fakty, które mogą pomóc odpowiedzieć na pytanie: co stało się z chłopczykiem…

 

Dawid Żukowski zaginął 10 lipca. To właśnie tego dnia ojciec zabrał go z domu w Grodzisku Mazowieckim około godziny 17:00. Mężczyzna miał go zawieźć do Warszawy, gdzie mieszkała matka. Tak się jednak nie stało, Paweł Ż. popełnił samobójstwo rzucając się pod pociąg, a ślad po 5-latku zaginął.

 

Funkcjonariusze pracujący nad sprawą przyjęli kilka hipotez. Zwłaszcza jedna z nich jest przerażająca. Ojciec Dawidka miał ogromne problemy z hazardem, które doprowadziły do ogromnych długów. Śledczy biorą pod uwagę opcję, w której mężczyzna oddał swojego syna jako… zastaw pod długi. W momencie, gdy zdał sobie sprawę ze swojego haniebnego czynu – nie potrafił sobie podarować, dlatego popełnił samobójstwo…

 

Przypomnijmy, że Dawidek Żukowski ma 110 cm wzrostu, szczupłą sylwetkę i jasne włosy jasne, zaczesane na prawo. Chłopiec był ubrany w szaroniebieską bluzę dresową, niebieskie jeansy oraz niebieskie trampki z obrazkami Zygzaka McQueena.

 

Każdy, kto ma jakieś informacje w tej sprawie proszony jest o kontakt z policją.

 

Źródło: Fakt24.pl

Foto: Zdjęcie poglądowe/YouTube.com

Trwają poszukiwania 5-letniego Dawida, który zaginął we wtorek, po tym jak odjechał ze swojego domu samochodem w towarzystwie taty. W akcję poszukiwawczą zaangażowane są duże siły polskiej policji wspierane przez wojska obrony terytorialnej, straż pożarną, a także mieszkańców Grodziska Mazowieckiego. Teraz policja zdecydowała się opublikować wizerunek nieżyjącego ojca chłopca. O nowych informacjach w tej sprawie poinformował m.in. portal rmf24.pl.

 

O przekazywanie wszelkich informacji na numery alarmowe oraz policję proszone są osoby, które mogły widzieć mężczyznę wraz z dzieckiem tamtego feralnego dnia, kiedy wieczorową porą 32-latek popełnił samobójstwo, a 5-letni chłopiec został uznany za zaginionego.

 

Policja prosi o kontakt ludzi, którzy mieli styczność w jakimkolwiek miejscu z szarą skodą fabią o numerze rejestracyjnym WGM 01K9 lub chłopcem ubranym w niebiesko-białą bluzę i obuwie z postacią z popularnego filmu „Auta”.

 

 

Opisany wyżej pojazd poruszał się w środę najprawdopodobniej między Grodziskiem Mazowieckim a rejonem lotniska Warszawa-Okęcie. Samochód został odnaleziony, jednakże cenne są informacje na temat przebytej w środowy wieczór drogi przez 32-latka oraz miejsc, w których pojazd zatrzymywał się.

 

Zaginiony chłopiec posiada również obywatelstwo rosyjskie (jego matka jest Rosjanką), w związku z czym sprawę monitoruje również ambasada Federacji Rosyjskiej, będąca w kontakcie z polską policją. Jak twierdzić mają sąsiedzi rodziców ojca chłopca- Pawła Ż., mężczyzna wraz z dzieckiem przybył w to miejsce przed popełnieniem samobójstwa, jednak nikt nie otworzył mu drzwi. Policja zdecydowała się dziś upublicznić wizerunek 32-latka. Zaapelowano także do ludzi, którzy mogli widzieć w środę mężczyznę o kontakt i przekazanie posiadanych informacji. Nawet z pozoru mały szczegół w tej sytuacji, może przyczynić się to odnalezienia zaginionego 5-letniego Dawida.

 

 

 

W dniu dzisiejszym pisaliśmy też o niepokojącej treści wiadomości SMS, jaką mężczyzna wysłał do matki chłopca przed swoją samobójczą śmiercią:

Nowe fakty ws. zaginięcia 5-latka! Znamy treść wiadomości od ojca

 

 

 

Źródło: Policja ; rmf24.pl

Fot.: Pixabay

 

Trwają poszukiwania Macieja Alkera z Raciborza, który ostatni raz widziany był w piątek. 11-latek wyszedł z domu około godziny 19.00 i do tej pory nie nawiązał kontaktu z rodziną.

 

Poszukiwany jest szczupłej budowy ciała, ma 150 cm wzrostu, krótkie blond włosy, oczy koloru niebieskiego. Jego znakiem charakterystycznym jest blizna w kształcie owalnym o średnicy 5 cm na prawej łopatce.

 

Z ustaleń policji wynika, że w dniu zaginięcia ubrany był w niebieskie sandały oraz krótkie spodnie oraz koszulkę z krótkim rękawem także w kolorze niebieskim.

 

Funkcjonariusze podkreślają, że chłopiec może poruszać się czerwonym rowerem typu „BMX”.

 

Wszystkie osoby posiadające informacje na temat zaginionego Macieja proszone są o kontakt z Komendą Powiatową Policji w Raciborzu.

 

Źródło: interia.pl

Foto: Zdjęcie poglądowe/Śląska Policja

To dramatycznych wydarzeń doszło w Gdańsku. Niestety pomimo działań służb i ratowników medycznych, cała sytuacja zakończyła się tragicznie dla dwóch nastolatków. W akcji brał udział WOPR, Morska Służba Poszukiwania i Ratownictwa, jednostka Straży Granicznej, a także śmigłowiec z Brygady Lotnictwa Marynarki Wojennej.

 

Wszystko rozegrało się w okolicy molo w Gdańsku-Brzeźnie. Najprawdopodobniej zaczęło się od wejścia do morza na niestrzeżonej plaży trójki nastolatków pochodzących z Gdańska oraz Sopotu. Z wody wrócił na brzeg tylko jeden z chłopaków, który zaalarmował służby, że stracił kontakt wzrokowy ze swoimi kolegami.

 

Przez kilka godzin służby poszukiwali 16-letniego i 17-letniego chłopaka. Jednego z nich zauważono w wodzie dzięki zaangażowaniu wojskowego śmigłowca. Kiedy ratownicy z sobockiego WOPR-u wyciągnęli nastolatka na brzeg, wówczas konieczna była już reanimacja. Został on przetransportowany karetką do szpitala, gdzie niestety po godz. 16 zmarł.

 

Drugiego z chłopców niestety nie udało się już odnaleźć, ani zauważyć wśród morskich fal. Został on oficjalnie uznany za zaginionego.

 

 

Źródło: rmf24.pl ; tvp.info