Pod koniec kwietnia rozpoczęły się działania mające na celu doprowadzić do odnalezienia zaginionego 3,5-letniego Kacperka pochodzącego z Nowogrodźca. Chłopiec zniknął wówczas, kiedy bawił się w okolicach zbiornika wodnego, a jego ojciec będący w pobliżu nie dopilnował go ojciec, który jest skonfliktowany z prawem. W tamtej okolicy przebywać miał również znajomy mężczyzny. Dziś niestety dotarły smutne wieści ws. prowadzonej akcji poszukiwawczej.

 

Dziecko zaginęło w dniu 27 kwietnia i od tego czasu  trwały poszukiwania oraz próby ustalenia dokładniejszych okoliczności tego jak doszło do zniknięcia 3,5-latka. Podejrzenia budziła osoba ojca oraz teorie pojawiające się w internecie i mediach przy okazji rozmów z matką chłopca.

 

W akcję poszukiwawczą zaangażowane były spore siły policji. Do działań włączył się również znany detektyw Krzysztof Rutkowski wraz ze swoimi współpracownikami.

 

Jak poinformowały dziś media, finał tej sprawy nie jest niestety szczęśliwy. Około godz. 9 rano, odnalezione zostało bowiem ciało poszukiwanego przez ostatnie dni dziecka.

 

Chłopiec zgodnie z wieloma przewidywaniami, niestety znalazł się w płynącej przez tę okolicę rzece. To właśnie w jej korycie odnalezione miały zostać zwłoki.

 

Tragiczne doniesienia potwierdził również wspomniany detektyw Rutkowski w treści wpisu opublikowanego na Facebooku.

 

Zgodnie z naszymi założeniami i naszą hipotezą, że dziecko jest w wodzie, przewidując, że po około dwóch…

Gepostet von Krzysztof Rutkowski am Samstag, 9. Mai 2020

 

 

 

Źródło: RadioZET.pl ; Facebook/@KrzysztofRutkowskiDetektyw

28 listopada 2009 roku – to ostatni dzień, w którym widziano Larry’ego Murillo-Moncadę żywego. Tego dnia, 25-letni wówczas mężczyzna wybiegł z domu boso, w trakcie śnieżycy. Jak informuje „The Washington Post”, we wtorek, po prawie 10 latach odnaleziono jego ciało. Nigdy nie zgadniecie, gdzie zostało ukryte!

 

W poszukiwania 25-latka zaangażowały się setki mieszkańców miasta Council Bluffs w Stanach Zjednoczonych. Wszystkie słupy, przystanki oraz inne miejsca w okolicy obklejone były ogłoszeniami o zaginionym.

 

Jak się później okazało, ciało Larry’ego znajdowało się ok. milę od jego domu – przez cały ten czas zwłoki ukryte były za lodówką supermarketu, w której niegdyś pracował!

 

Śledczy wciąż badają okoliczności śmierci mężczyzny. Jakim cudem jego ciało znalazło się w takim miejscu? Matka zaginionego wspomina ten dzień – dzień przed zniknięciem 25-latek wydawał się być nieobecny, trudno było złapać z nim jakiś kontakt. Udał się do lekarza, który przepisał mu antydepresanty. Leki nie pomogły, było jeszcze gorzej – Larry zaczął słyszeć głosy, mieć halucynacje. Przerażony twierdził nawet, że ktoś go śledzi. W końcu bez kurtki, butów i w letnich spodenkach wybiegł w trakcie śnieżycy z domu.

 

Ślad po Murillo-Moncadzie zaginął. Aż do czasu, kiedy w budynku, w którym niegdyś pracował, zlecono zrobienie remontu. Supermarket ten zamknięto w 2016 roku. W końcu obiekt znalazł kupca, który zlecił pozbycie się sklepowych regałów i półek. To właśnie wtedy, w szczelinie o szerokości 46cm. znaleziono rozkładające się od prawie 10 lat ciało.

 

Co na to dawni pracownicy sklepu? W rozmowie z policją tłumaczyli, iż wszyscy mieli nawyk stawania na lodówki, które mieściły się w magazynie. Być może Larry wdrapał się na urządzenie i wpadł w utworzoną między nim a ścianą szczelinę. Rzekomo lodówki i chłodziarki pracowały tak głośno, że nikt nie mógł usłyszeć wołania zaginionego o pomoc.

 

Zwłoki zidentyfikowano porównując materiały DNA rodziców z rozkładającym się ciałem.
W rozpoznaniu pomogły także znajdujące się na miejscu ubrania, które zgadzały się z tymi, które miał na sobie mężczyzna w dniu zaginięcia.

 

Źródło: rmf24.pl
Fot.: Wikimedia Commons
EM

 

 

Trwają poszukiwania 5-letniego Dawidka z Grodziska Mazowieckiego, które policja określa jako największe w historii naszego kraju. W związku ze sprawą na światło dzienne wychodzą nowe fakty, które mogą pomóc odpowiedzieć na pytanie: co stało się z chłopczykiem…

 

Dawid Żukowski zaginął 10 lipca. To właśnie tego dnia ojciec zabrał go z domu w Grodzisku Mazowieckim około godziny 17:00. Mężczyzna miał go zawieźć do Warszawy, gdzie mieszkała matka. Tak się jednak nie stało, Paweł Ż. popełnił samobójstwo rzucając się pod pociąg, a ślad po 5-latku zaginął.

 

Funkcjonariusze pracujący nad sprawą przyjęli kilka hipotez. Zwłaszcza jedna z nich jest przerażająca. Ojciec Dawidka miał ogromne problemy z hazardem, które doprowadziły do ogromnych długów. Śledczy biorą pod uwagę opcję, w której mężczyzna oddał swojego syna jako… zastaw pod długi. W momencie, gdy zdał sobie sprawę ze swojego haniebnego czynu – nie potrafił sobie podarować, dlatego popełnił samobójstwo…

 

Przypomnijmy, że Dawidek Żukowski ma 110 cm wzrostu, szczupłą sylwetkę i jasne włosy jasne, zaczesane na prawo. Chłopiec był ubrany w szaroniebieską bluzę dresową, niebieskie jeansy oraz niebieskie trampki z obrazkami Zygzaka McQueena.

 

Każdy, kto ma jakieś informacje w tej sprawie proszony jest o kontakt z policją.

 

Źródło: Fakt24.pl

Foto: Zdjęcie poglądowe/YouTube.com

Trwają poszukiwania 5-letniego Dawida, który zaginął we wtorek, po tym jak odjechał ze swojego domu samochodem w towarzystwie taty. W akcję poszukiwawczą zaangażowane są duże siły polskiej policji wspierane przez wojska obrony terytorialnej, straż pożarną, a także mieszkańców Grodziska Mazowieckiego. Teraz policja zdecydowała się opublikować wizerunek nieżyjącego ojca chłopca. O nowych informacjach w tej sprawie poinformował m.in. portal rmf24.pl.

 

O przekazywanie wszelkich informacji na numery alarmowe oraz policję proszone są osoby, które mogły widzieć mężczyznę wraz z dzieckiem tamtego feralnego dnia, kiedy wieczorową porą 32-latek popełnił samobójstwo, a 5-letni chłopiec został uznany za zaginionego.

 

Policja prosi o kontakt ludzi, którzy mieli styczność w jakimkolwiek miejscu z szarą skodą fabią o numerze rejestracyjnym WGM 01K9 lub chłopcem ubranym w niebiesko-białą bluzę i obuwie z postacią z popularnego filmu „Auta”.

 

 

Opisany wyżej pojazd poruszał się w środę najprawdopodobniej między Grodziskiem Mazowieckim a rejonem lotniska Warszawa-Okęcie. Samochód został odnaleziony, jednakże cenne są informacje na temat przebytej w środowy wieczór drogi przez 32-latka oraz miejsc, w których pojazd zatrzymywał się.

 

Zaginiony chłopiec posiada również obywatelstwo rosyjskie (jego matka jest Rosjanką), w związku z czym sprawę monitoruje również ambasada Federacji Rosyjskiej, będąca w kontakcie z polską policją. Jak twierdzić mają sąsiedzi rodziców ojca chłopca- Pawła Ż., mężczyzna wraz z dzieckiem przybył w to miejsce przed popełnieniem samobójstwa, jednak nikt nie otworzył mu drzwi. Policja zdecydowała się dziś upublicznić wizerunek 32-latka. Zaapelowano także do ludzi, którzy mogli widzieć w środę mężczyznę o kontakt i przekazanie posiadanych informacji. Nawet z pozoru mały szczegół w tej sytuacji, może przyczynić się to odnalezienia zaginionego 5-letniego Dawida.

 

 

 

W dniu dzisiejszym pisaliśmy też o niepokojącej treści wiadomości SMS, jaką mężczyzna wysłał do matki chłopca przed swoją samobójczą śmiercią:

Nowe fakty ws. zaginięcia 5-latka! Znamy treść wiadomości od ojca

 

 

 

Źródło: Policja ; rmf24.pl

Fot.: Pixabay

 

Trwają poszukiwania Macieja Alkera z Raciborza, który ostatni raz widziany był w piątek. 11-latek wyszedł z domu około godziny 19.00 i do tej pory nie nawiązał kontaktu z rodziną.

 

Poszukiwany jest szczupłej budowy ciała, ma 150 cm wzrostu, krótkie blond włosy, oczy koloru niebieskiego. Jego znakiem charakterystycznym jest blizna w kształcie owalnym o średnicy 5 cm na prawej łopatce.

 

Z ustaleń policji wynika, że w dniu zaginięcia ubrany był w niebieskie sandały oraz krótkie spodnie oraz koszulkę z krótkim rękawem także w kolorze niebieskim.

 

Funkcjonariusze podkreślają, że chłopiec może poruszać się czerwonym rowerem typu „BMX”.

 

Wszystkie osoby posiadające informacje na temat zaginionego Macieja proszone są o kontakt z Komendą Powiatową Policji w Raciborzu.

 

Źródło: interia.pl

Foto: Zdjęcie poglądowe/Śląska Policja

To dramatycznych wydarzeń doszło w Gdańsku. Niestety pomimo działań służb i ratowników medycznych, cała sytuacja zakończyła się tragicznie dla dwóch nastolatków. W akcji brał udział WOPR, Morska Służba Poszukiwania i Ratownictwa, jednostka Straży Granicznej, a także śmigłowiec z Brygady Lotnictwa Marynarki Wojennej.

 

Wszystko rozegrało się w okolicy molo w Gdańsku-Brzeźnie. Najprawdopodobniej zaczęło się od wejścia do morza na niestrzeżonej plaży trójki nastolatków pochodzących z Gdańska oraz Sopotu. Z wody wrócił na brzeg tylko jeden z chłopaków, który zaalarmował służby, że stracił kontakt wzrokowy ze swoimi kolegami.

 

Przez kilka godzin służby poszukiwali 16-letniego i 17-letniego chłopaka. Jednego z nich zauważono w wodzie dzięki zaangażowaniu wojskowego śmigłowca. Kiedy ratownicy z sobockiego WOPR-u wyciągnęli nastolatka na brzeg, wówczas konieczna była już reanimacja. Został on przetransportowany karetką do szpitala, gdzie niestety po godz. 16 zmarł.

 

Drugiego z chłopców niestety nie udało się już odnaleźć, ani zauważyć wśród morskich fal. Został on oficjalnie uznany za zaginionego.

 

 

Źródło: rmf24.pl ; tvp.info