Zima w Zakopanem to idealny czas na naukę jazdy na nartach oraz miłe spędzenie wolnego czasu. Do takiego wniosku doszła pewna Włoszka, która pod okiem instruktora Bartka Missala postanowiła nauczyć się tego popularnego sportu. 

Niestety, szusując sobie w najlepsze,  kobieta została potrącona przez „pirata”, który ważyć miał około 100 kilo i jechać z ogromną prędkością, nie bacząc co się dzieje dookoła.

Instruktor Bartek Missala, który zajmował się kobietą, udostępnił w sieci nagranie z tego  niebezpiecznego momentu.

Szukam dobrego ubezpieczenia na życie (niebezpieczne warunki w pracy 😉 i przy okazji prawnika, który specjalizuje się w pozwach cywilnych przeciwko idiotom. Psycholog z wygodną kozetką też by się przydał, bo naprawdę przestraszyłem się poziomem agresji jaka we mnie powstała w ciągu zaledwie kilku sekund…Finał tej sytuacji z dzisiejszej lekcji z Sandrą – Włoszką z Londynu był szczęśliwy ale adrenalina wciąż nie pozwala bym machnął na to ręką. Za każdym razem jak o tym myślę wyświetlają mi się uśmiechnięte twarze dzieci które też często uczę..Drodzy Użytkownicy stoków!Proszę przeczytajcie ze zrozumieniem i przekażcie znajomym, którzy jeżdżą lub myślą o tzw 'białym szaleństwie'. http://www.sitn.pl/dokumenty/147,dekalog-fis.htmlCichy 'bohater' tego filmiku nie przeczytał.. Miał kilka cm szczęścia…Edit:Cieszę się że mój post zyskał taką popularność i ilość udostępień bo może kilku 'władców stoków' zapozna się ze wspomnianym dekalogiem FIS i przeczyta ze zrozumieniem i może nie dojdzie dzięki temu do kolejnej tragedii (a tych w Waszych komentarzach wspominacie sporo). Z żalem stwierdzam, że wielu komentujących 'ekspertów narciarstwa' nie zadało sobie tego trudu… Kilku jak Michał Kasprzycki, Piotr Jurczyk, Piotr Ciuła nawet oskarżają mnie jako instruktora oraz moją klientkę o jazdę w poprzek, o niepatrzenie w górę stoku, o nagrywanie filmiku, o wybór tej akurat trasy.. ręce opadają i nie wszystko skomentuję bo wspomniani i inni 'experci' i tak wiedzą lepiej. Wierzę, że część z nich pisała w dobrej wierze w trosce o bezpieczeństwo i dużo jest oczywiście racji w 'zasadzie ograniczonego zaufania' i 'oczu dookoła głowy' te jednak trzeba skoncentrować w większej mierze na (patrz znowu dekalog) tych co poniżej bądź wykonując ćwiczenia na koordynacji swojego ciała. Wyjaśnię może wyraźniej całą sytuację by 'experci' skalibrowali nieco swoje jedyne i ostateczne osądy ;)Zanim jednak Was zanudzę apeluję o wyważony język i szacunek nawet dla naszego 'miszcza' i nie obrażanie się nawzajem bo nikt z nas nie jest krystaliczny jak banaś 😉 i każdy czasem popełnia błędy. Ja kilkakrotnie określiłem go mianem 'idioty' i Uwierzcie mi nie pomogło w nawiązaniu merytorycznej dyskusji ;)Jakkolwiek sobie radzimy na stoku, jeździjmy w kaskach!Tak więc zanim się wypowiesz przeczytaj:Jestem instruktorem nieprzerwanie od 12 lat z doświadczeniem w Polsce i za granicą. Prowadzę własną firmę ucząc jazdy na nartach, snowboardzie a także prowadząc ludzi w Tatry jako przewodnik. W Białce od początku do końca sezonu czyli ok 120 dni w roku.Klientką była dorosła pani z Londynu którą uczyłem zupełnych podstaw w zeszłym sezonie. Tego dnia pani zjechała już powoli ale samodzielnie moim śladem najstromszą w Białce czerwoną trasą nr 6, oczywiście nie bez trudu i skręcając w pozycji płóżnej. Widoczna na filmiku sytuacja miała miejsce w połowie znacznie łatwiejszej niebieskiej trasy nr 9 przy wyc Jankulakowski i jest finałem trwającego 1min i 10sek filmiku, który nagrywałem by wskazać jej i wytłumaczyć w kolejce i na wyciągu błędy w pozycji i technice skrętu ślizgowego NW. My instruktorzy nazywamy to videoanalizą. Przypadkowo nagrałem jak widzicie nieco poważniejszy błąd.Pozwolę sobie na nieco rozwinięty opis:Całości manewru 'pana Dum-Dum' nim wjechał w kadr nie widziałem ale finał był taki, że poległ na śniegu gubiąc kije i narty, zatrzymując się jakieś 30m niżej. Po szybkim uspokojeniu klientki i sprawdzeniu jej stanu podjechałem mocno wzburzony do gościa zbierając po drodze jego kije a w zasadzie jeden bo drugi wyrwała mi postać drugoplanowa, która jak się zaraz miało okazać, marzyła wyraźnie o głównej roli, czyli 'żona Dum-Dum'. I tu się zaczyna moja wewnętrzna walka by nawiązać rzeczową konwersację i gościa nie zbluzgać i bez inwektyw choć na pewno nie zalotnym tonem pytam: 'Czy pan wie co pan właśnie zrobił?' i 'czy zna pan reguły poruszania się po stoku?', Wyraźnie spiesząca się para zaczęła swoje: 'ta pani mi zajechała drogę..', 'przecież nic się nie stało..', 'przecież przeprosiłem!' (to chyba nawet zrobił oczywiście z tych 30m machnięciem ręki, odgłosu paszczą mogłem nie słyszeć), tu przed zamotanego upadkiem męża wychodzi żona Dum-Dum, nie dając mi dojść do słowa: 'ja wszystko widziałam, to ta pani zajechała..', 'spieszymy się żeby jeszcze raz wjechać', 'pan odda tego kijka!', 'ja wszysko wiem! pan się popisuje przed tą dziewczyną!' Próbuję spokojnie i rzeczowo wyjaśnić że to klientka z zagranicy, że było o włos od tragedii, że są zasady w poruszaniu na stoku, że to odp cywilna, że wypada podejść i sprawdzić czy nic się nie stało, ale pani wkurzona bo ' 'przecież przeprosił!', 'popisujesz się pan!' Beton nie do przebicia, więc odpuszczam, bo i tak straciliśmy już kilka min lekcji.Klientka ok, w lekkim szoku bo myli się co chwila. Zjeżdżamy do wyciągu gdzie targany emocjami głośno opisuję co się stało, udaje mi się pohamować i najmocniejszą inwektywą jakiej używam jest 'idiota' i pytam czy państwo w kolejce słyszeli o takim czymś jak dekalog fis. Sugeruję że te kilka min w kolejce to dobry czas żeby sobie wygooglać.Kilka osób podchwytuje i wspomina swoje lub te bardziej medialne wypadki z zeszłego roku, kilka osób nas przepuszcza, większość pewnie myśli 'co za pajac'. Trochę głupio się z tym czuję ale powoli ze mnie schodzi.. do momentu kiedy tuż przed wsiadaniem na ktrzesła 6os widzę z drugiej strony małżeństwo Dum-Dum ;)Ponowna wymiana kilku słów z tą uroczą parą i pani jedzie, pan się nie zabrał…Wsiadam obok niego. Bez żony, udaje się z nim porozmawiać. Pokazuję mu filmik, mina mu rzednie, przyznaje że popełnił błąd (nie wiem czy chodzi mu o wybór partnerki na życie czy o sytuację na stoku). Resztką narciarskiego ego prosi bym przeprosił klientkę w jego imieniu (a ta jedzie akurat krzesłem za nami!) Nie silę się już na więcej słów… kurtyna.Opis i filmik dedykuję oczywiście pani Dum-Dum. Mam nadz że na niego trafi.Z pozdrowieniami od klientki.BartekPs. Nie zawsze ochronię Cię przed idiotami ale mogę nauczyć jeździć byś nie został(a) jednym(ą) z nich! Zapraszam do Białki Tatrzańskiej i na www.facebook.com/TatroActive:D

Gepostet von Bartek Missala am Donnerstag, 23. Januar 2020

 

Szukam dobrego ubezpieczenia na życie (niebezpieczne warunki w pracy  i przy okazji prawnika, który specjalizuje się w pozwach cywilnych przeciwko idiotom. Psycholog z wygodną kozetką też by się przydał, bo naprawdę przestraszyłem się poziomem agresji jaka we mnie powstała w ciągu zaledwie kilku sekund…

– napisał instruktor na swoim Facebooku

 

Klientką była dorosła pani z Londynu którą uczyłem zupełnych podstaw w zeszłym sezonie. Tego dnia pani zjechała już powoli ale samodzielnie moim śladem najstromszą w Białce czerwoną trasą nr 6, oczywiście nie bez trudu i skręcając w pozycji płóżnej. Widoczna na filmiku sytuacja miała miejsce w połowie znacznie łatwiejszej niebieskiej trasy nr 9 przy wyc Jankulakowski i jest finałem trwającego 1min i 10sek filmiku, który nagrywałem by wskazać jej i wytłumaczyć w kolejce i na wyciągu błędy w pozycji i technice skrętu ślizgowego

– opisał dokładnie sytuację pan Bartek (pisownia oryginalna)

 

Całości manewru ‚pana Dum-Dum’ nim wjechał w kadr nie widziałem ale finał był taki, że poległ na śniegu gubiąc kije i narty, zatrzymując się jakieś 30m niżej. Po szybkim uspokojeniu klientki i sprawdzeniu jej stanu podjechałem mocno wzburzony do gościa zbierając po drodze jego kije a w zasadzie jeden bo drugi wyrwała mi postać drugoplanowa, która jak się zaraz miało okazać, marzyła wyraźnie o głównej roli, czyli ‚żona Dum-Dum’. I tu się zaczyna moja wewnętrzna walka by nawiązać rzeczową konwersację i gościa nie zbluzgać i bez inwektyw choć na pewno nie zalotnym tonem pytam: ‚Czy pan wie co pan właśnie zrobił?’ i ‚czy zna pan reguły poruszania się po stoku?

– kontynuował relację instruktor

 

Na całe szczęście kobieta nie odniosła żadnych obrażeń.

Jak podkreślają specjaliści, w tym roku jest już o 30 proc. więcej wypadków na stokach, niż w roku ubiegłym. Główna przyczyna to właśnie brawura…

 

Facebook Missala/Red/Fot/ YouTube

 

Do tragicznego zdarzenia doszło dziś rano w jednym z pensjonatów w Zakopanem znaleziono ciało 12-letniej dziewczynki. Koleżanki zauważyły, że nie daje znaku życia.

 

Do tragicznego odkrycia doszło dziś rano w pensjonacie w Zakopanem. W jednym z pokoi dziewczynki nie mogły dobudzić swojej koleżanki, która nie dawała znaku życia. Zaniepokojone zgłosiły ten fakt organizatorom kolonii. Okazało się, że dziewczynka nie żyje.

 

Wakacyjne kolonie rozpoczęły się wczoraj po południu, kiedy uczestnicy z Lublina przyjechali do hostelu. Jak informuje polsatnews.pl policja przekazała informację, że prawdopodobnie nikt nie przyczynił się do śmierci dziewczynki.

 

Sprawą zajmuje się policja. Na miejsce w najbliższym czasie mają dotrzeć rodzice dziewczynki, którzy mają pomóc w śledztwie. Będą pytani między innymi o to, czy 12-latka chorowała lub przyjmowała leki, które mogły przyczynić się do zgonu.

 

Źródło: polsatnews.pl

Sezon turystyczny w pełni, więc Zakopane i Tatry przeżywają wzmożony napływ turystów z kraju i zagranicy. Kumulacja przyjezdnych największa jest nad Morskim Okiem, gdzie korki przypominają wejście na Mount Everest.

 

Planując wakacje w Tatrach ciężko nie odwiedzić Morskiego Oka – jedną z najpopularniejszych atrakcji Polski. Jednakże tego lata należy uzbroić się w cierpliwość i zapas wody. Z racji na wzmożony przyjazd amatorów taternictwa i wyśmienitą pogodę, kolejki na podejściu do jeziora oraz rozpoczynających się tam szlaków górskich, w tym na Rysy, osiągają ogromne rozmiary.

 

Chcąc obcować z górską naturą warto wybrać alternatywne drogi, zwłaszcza unikać słynnej asfaltówki prowadzącej nad Morskie Oko. W tym celu można podejść drogą Oswalda Balzera,wychodzącej spod schroniska Muranowiec z Hali Gąsienickiej.

 

Jeden z użytkowników Facebooka zmieścił zdumiewające zdjęcie znad Morskiego Oka. Widać rzeczywiście tłumy turystów i ogromny tłok na ścieżce prowadzącej dalej w góry. ‚Korki jak na zakopiance w weekend” – żartuje autor.

 

Fota z Twittera pokazuje uroki wakacyjnych wypadów do Morskiego Oka. Korki jak na zakopiance w weekend.

Gepostet von Zdzisław Wagner am Mittwoch, 17. Juli 2019

 

źródło: Facebook.com