W leżącym w azjatyckiej części Rosji Rubcowsku miało miejsce brutalne morderstwo. 29- letni biznesmen zabrał swoją żonę na cmentarz. Tam kobieta doznała licznych ran kutych, a następnie została zamordowana. 

 

Matka kobiety martwiła się o córkę, że ta nie odbiera od niej telefonów. Zaniepokojona zawiadomiła policję. Sprawca makabrycznego czynu chciał uciec od odpowiedzialności i ukryć zwłoki swojej 35- letniej żony. Policjanci uniemożliwili ucieczkę bandycie, podkładając kolce, które przebiły mu opony. Kierowca biegnący z nożem w stronę policjanta został postrzelony w nogi. Później sam ranił się nożem i zmarł w ambulansie. Oszpecone ciało kobiety znaleziono w samochodzie. Kobieta miała rozcięty brzuch, a biznesmen próbował odciąć jej głowę.

„Artem był cichym, powściągliwym mężczyzną. Irina bardzo go kochała, chociaż jej rodzina i bliscy przyjaciele nie chcieli, żeby byli razem. Nie lubili go” – mówi przyjaciółka zamordowanej kobiety.

Do innej makabrycznej zbrodni doszło na naszym polskim podwórku, do której przyznał się 20- latek mieszkający w gminie Nowy Dwór Gdański. Miał on zamordować kobietę, rozczłonkować jej ciało i częściowo obedrzeć ze skóry. Prawdopodobnie ofiarą była jego dziewczyna.

 

W opinii kryminologów zbrodnia mogła być popełniona w ramach zemsty za odrzucenie. Jeśli wszystko to, co usłyszeliśmy w mediach, potwierdzi się, będziemy mogli mówić o jednej z brutalniejszych zbrodni w historii Polski. Sąsiad mordercy twierdzi, że nigdy nie uważał go za miłego człowieka i nie wchodził w nim w żadne relacje. Sprawcy grozi najwyższy wymiar kary stosowany w Polsce, czyli dożywocie. Mężczyzna został zatrzymany, złożył obszerne wyjaśnienia. Przedstawiono mu zarzut z artykułu 148 kodeksu karnego i ma być poddany badaniom psychiatrycznym.

 

Źródło:

tvp.info, Polsat

Fot: pixabay.com

To co rozegrało się w jednym z miast na południu Polski może być szokujące dla wielu czytelników. Niestety wydarzenie to można śmiało uznać za makabryczne, a szczegóły tragedii mogą być nieodpowiednie dla szczególnie wrażliwych osób. Przy tym wszystkim, dosyć tajemnicze są okoliczności całej historii.

 

Wstrząsająca sytuacja rozegrała się w miejscowości Orzesze, leżącej na terenie województwa śląskiego. W jednym z domów przy ulicy Pocztowej doszło tydzień temu do strasznej tragedii. Wielu intryguje fakt, że wydarzyło się to w rodzinie, która nigdy nie stwarzała problemów i nie przejawiała niepokojących zachowań w oczach sąsiadów. Na podwórku przy tej posiadłości widać trampolinę, zjeżdżalnie i dość zadbane otoczenie domu. Miejsce to niestety stało się świadkiem przerażających scen.

 

Tamtego nieszczęśliwego dnia, w domu tym dostrzeżony został pożar. Kiedy na miejsce przybyły służby, dokonano makabrycznego odkrycia. Obok budynku znajdowała się bowiem ranna kobieta, którą przetransportowano do szpitala. Wewnątrz domu znaleziono jednak już martwych ludzi, czyli jej męża i dziecko. Mężczyzna miał mieć rany w okolicach klatki piersiowej, a 10-letnia córka Klaudia została według ustaleń śledczych uduszona.

 

To jak wyglądały obrażenia wszystkich członków tejże rodziny oraz fakt, że w opinii sąsiadów była to normalna rodzina, która jeszcze niedawno wspólnie miło spędzała czas przy grillu, wywołało wiele pytań oraz wątpliwości co do tego co właściwie tam się stało i kto jest odpowiedzialny za całą tragedię. Jak potwierdziła policja, nikt w tej rodzinie nie był też objęty przymusową kwarantanną w związku z epidemią. Śledczy wzięli pod uwagę, że winna jest matka lub ojciec dziecka.

 

Jak podaje portal Fakt.pl, nowe światło na sprawę rzucić miały kolejne ustalenia w śledztwie i przesłuchanie rannej kobiety. Najbardziej prawdopodobna zdaniem prokuratorów z Mikołowa jest wersja mówiąca o tym, że to mężczyzna doprowadził do śmierci dziecka, zaatakował swoją małżonkę, wywołał pożar i w brutalny sposób pozbawił się życia.

 

Szymon Sz. od kilku miesięcy pracować miał jako kierowca tira. Wcześniej jednak zajmował się też innymi biznesami. Według tej najbardziej zdaniem prokuratury wersji wydarzeń, do tak okrutnego czynu pchnąć miały go problemy finansowe. Mężczyzna miał mieć bowiem sporo długów.

 

 

Źródło: TVP Info ; Fakt.pl

Fot.: Flickr

Niewierność małżeńska może nieść za sobą dalekosiężne skutki, które w mocny sposób dotknąć mogą również osoby trzecie spoza związku dwójki osób. Tak też było w tym przypadku, a miał on miejsce w Polsce, a dokładniej na Dolnym Śląsku.

 

Zapadł wyrok w sprawie, która zaczęła się od wspólnego spożywania alkoholu, a przez zaistniałą zdradę zakończyła się tragedią. Oskarżony mężczyzna usłyszał wyrok trzech i pół roku więzienia za doprowadzenie do śmierci jednej z ofiar, a także pobicie dwójki innych osób.

 

Dramatyczne sceny rozegrały się w lutym 2018 roku. Na terenie Wrocławia, w jednym z mieszkań w bloku przy ulicy Ruskiej, pewien mężczyzna wraz z żoną oraz dwoma kolegami spożywał alkohol. W pewnym momencie postanowił jednak wrócić do domu, a pozostała trójka została dalej w swoim towarzystwie.

 

Po powrocie mężczyzna miał położyć się spać około godz. 22, jednak po kilku godzinach zauważył, że jego żona wciąż nie wróciła z imprezy. Nie odbierała ona też telefonu podobnie jak jego znajomy. Postanowił więc powrócić do mieszkania przy ul. Rajskiej, gdzie zastał według podawanych informacji otwarte drzwi. W jednym z pokoi spać miał jego znajomy, jednak w innym, po wyważeniu drzwi zastał swoją żonę wraz z ich drugim znajomym podczas stosunku seksualnego. Fakt ten bardzo mocno rozwścieczył zdradzonego mężczyznę.

 

Co ciekawe, najmniejsze szkody odniósł w wyniku pobicia kochanek jego małżonki, jednak swojej żonie wybił on zęby. Później wychodząc, miał rzucić się również na innego z kolegów, który spał w innym pomieszczeniu. Ten jednak doznał w tej sytuacji na tyle poważnych obrażeń mózgu stracił życie.

 

Prokuratura oskarżyła zdradzonego męża, który dopuścił się tak brutalnej reakcji o zabójstwo. Po badaniu przeprowadzonym przez biegłych psychiatrów, nie stwierdzono u oskarżonego problemów psychicznych. Uznano jednak, że działał przy silnym wzburzeniu w wyniku zdenerwowania wywołanego odkryciem zdrady.

 

Sąd skazał mężczyznę na 3,5 roku więzienia, uznając iż nie ma dowodów na to, że człowiek ten rzeczywiście chciał doprowadzić do śmierci swojego znajomego. Kara dotyczy więc nieumyślnego spowodowania śmierci.

 

 

Źródło: Pomorska.pl

Fot.: Needpix.com

Niestety to bardzo dramatyczna historia, w której życie straciła w nieludzkich okolicznościach 18-letnia dziewczyna. Drastyczne sceny rozegrały się w zamieszkiwanym przez nią lokalu. W internecie pojawiło się nagranie z kamery monitoringu, zamontowanej obok miejsca, w którym doszło do zbrodni.

 

Morderstwo miało miejsce w kwietniu zeszłego roku w Wielkiej Brytanii. Megan Newton spotkała w jednym z klubów kolegę, z którym znała się ze szkoły. Jak się okazało, ten młody mężczyzna dopuścił się na nastawionej do niego przyjaźnie dziewczynie okrutnych czynów.

 

19-letni Joseph Trevor został tamtego dnia zatrzymany najpierw przez funkcjonariuszy policji w związku z posiadaniem narkotyków. Policjanci skonfiskowali wówczas kokainę, którą miał przy sobie i puścili go wolno. Miał on w późniejszym terminie stawić się na przesłuchanie dotyczące tej sprawy.

 

Tamtego wieczoru Trevor udał się do wspomnianego lokalu w Stoke-on-Trent, gdzie napotkał 18-letnią Megan Newton, z którą znał się z miejsca, w którym obydwoje się edukowali. Miał on podczas imprezy uskarżać się, że jest zbyt pijany i naćpany, w związku z czym nie jest w stanie samodzielnie wrócić do domu. 18-latka zgodziła się, aby przyszedł on do niej.

 

To właśnie w miejscu zamieszkania dziewczyna została najpierw zgwałcona, a później brutalnie zamordowana przez swojego znajomego. 19-latek po dopuszczeniu się tak strasznych czynów miał spędzić w mieszkaniu swojej ofiary jeszcze około dwie godziny, a następnie opuścić miejsce zbrodni.

 

Nagie ciało młodej kobiety leżało ułożone na łóżku w miejscu tego dramatu. Sprawca został zatrzymany przez policję, gdy siedział na jednym z mostów. Przewieziono go do szpitala Harplands, a następnie zabrał go ojciec będący oficerem. Trevor przyznał się do zarzucanych mu czynów i usłyszał wyrok dożywocia za gwałt oraz morderstwo.

 

– Brutalny i zamierzony atak popełniony w najbardziej bezduszny sposób w domu. Megan Newton miała przed sobą całe życie. Miała wszystkie nadzieje i marzenia osiemnastolatki

– mówił na temat zabójstwa sędzia Michael Chambers, który podjął decyzję o tym, aby Trevor spędził resztę życia za kratkami.

 

Sprawca został dodatkowo umieszczony na czas nieokreślony w rejestrze przestępców seksualnych.

 

Na opublikowanym nagraniu widać, jak dziewczyna wpuszcza do swojego mieszkania swojego przyszłego oprawcę. Zarejestrowano też jak opuszcza on to lokum i oddala się z miejsca, w którym zgwałcił i pozbawił życia swoją koleżankę.

 

 

 

Źródło: o2.pl ; YouTube/News Today

Z Niemiec do Polski właśnie dotarły szokujące wieści. Znaleziono ciało Polki. Odkrycie ciała jest wstrząsające zarówno dla Polaków jak i Niemców. 

W Niemczech w Berlinie policja odkryła pewne ciało kobiety ukryte w śpiworze. Okazało się, że zmarła jest Polką i mordercy chcieli zakopać ją na placu zabaw.

 

Zbrodnia ta wstrząsnęła nie tylko polską, ale także niemiecką opinią publiczną. Wszyscy są przerażeni i nikt nie wie jak mogło do dojść do takiego morderstwa.

 

Jak odnaleziono zamordowaną Polkę?

 

Wieczorem w Berlinie, a dokładniej w Berlin-Mitte dwóch mężczyzn niosło śpiwór. Jednak ich zachowanie wzbudziło podejrzenia jednej osoby, która akurat przemierzała ulicę. Przechodzeń postanowił zgłosić zaistniałą sytuację na policję. Policja przyjęła zgłoszenie i przyjechała na miejsce zdarzenia.

 

Po przybyciu policja nie zastała mężczyzn zobaczyła jednak leżący śpiwór. Funkcjonariusze postanowili zobaczyć co jest w środku. Zawartość zszokowała ich. Znajdowała się tam martwa kobieta z bardzo ciężkimi obrażeniami, z których wynika, że była katowana tak długo aż zmarła.

 

Funkcjonariusze pojawili się też na placu zabaw, gdzie zobaczyli dół, w którym zakopane miało zostać ciało.

 

Mimo, iż na razie nie znane są szczegóły zbrodni policja ujawniła kilka informacji na temat mężczyzn oraz samej kobiety.

 

Kobieta okazała się 53-letnią Polką. Policja poinformowała również, że była bezdomna. Zamieszkiwała w pustym, wymagającym solidnego remontu pomieszczeniu.

 

Na początku policji nie udało się zastać mężczyzn, jednak później wpadli na ich trop. Co ciekawe dwóch zatrzymanych przez policję mężczyzn to Polacy w wieku 35 oraz 42 lata. Na razie zostali aresztowani. Jednak nie wiadomo na razie dlaczego zabito kobietę.

 

Źródło: nczas.com

Foto: Pixabay.com

W Polsce trwa dwudniowa wizyta prezydenta Francji Emanuela Macrona. Dziś spotkał się on z polskim prezydentem Andrzejem Dudą oraz premierem Mateuszem Morawieckim. Przyjazd francuskiej głowy państwa wywołuje sporo emocji, m.in. w związku z negatywnymi wypowiedziami Emanuela Macrona na temat naszego państwa, w okresie kiedy Francja zmaga się z protestami na ulicach, połączonymi z zamieszkami i starciami z policją. Nie są to jednak jedyne problemy Francji, a kolejne niepokojące doniesienia stamtąd dają do myślenia nad bezpieczeństwem i stabilnością tego kraju w dłuższej perspektywie. Obawy mogą zostać wzmocnione dodatkowo przez takie sytuacje jak ta, w której zabity został czeczeński działacz opozycyjny. Sprawę opisał portal rmf24.pl.

 

Informacje na temat morderstwa przekazała AFP powołując się na źródła będące blisko prowadzonego śledztwa, zwłoki mężczyzny miały zostać odnalezione na terenie hotelu w mieście Lille, zlokalizowanym w północnej części Francji.

 

Denat to pochodzący z Czeczenii Imran Alijew, znany ze swojej opozycyjnej działalności w Federacji Rosyjskiej. Prowadził on internetowego bloga, na którym zamieszczał wpisy o treści krytycznej wobec w jego opinii pro-rosyjskich czeczeńskich władz. Mężczyzna posługiwał się też pseudonimem „Mansur Staryj”.

 

Przed przybyciem do Francji przebywać miał on w Belgii. W środę miał zameldować się w hotelu na terenie Lille wraz z innym mężczyzną. Kiedy minęła noc, w hotelu tym znaleziono już nieżyjącego Alijewa.

 

Jak poinformowała AFP, prokuratura nie podjęła szybkich decyzji dotyczących aresztowań w tej sprawie. Możliwe, że nie są nadal planowane „żadne zatrzymania”, jednak na razie nie jest wiadomo zbyt wiele o szczegółach prowadzonych działań.

 

Jak podało AFP, według rozmawiającego z nim człowieka będącego blisko działań śledczych, chociaż okoliczności zabójstwa wskazują na to iż doszło do zbrodni na tle politycznym, to jednak należy zachowywać ostrożność w kwestii ustalania motywów jakimi kierował się sprawca lub sprawcy.

 

 

Źródło: AFP ; rmf24.pl

Fot.: Pixabay

Do makabrycznych wydarzeń doszło w stolicy Polski. Na terenie warszawskiej Pragi odnaleziono ciała zamordowanych osób. Wstrząsające są okoliczności całej zbrodni oraz to jak zachowywał się sprawca po dokonaniu podwójnego zabójstwa. Sprawę opisał m.in. portal se.pl.

 

Krwawe sceny rozegrały się w jednym z budynków przy ulicy Tarchomińskiej. Jak potwierdziła policja, w jednym z mieszkań znaleziono ciało młodej kobiety oraz jej syna w wieku około 7. roku życia. Okazało się, że osoby te zostały zamordowane. Do tragedii doszło ostatniej nocy.

 

Jak pisze se.pl, policja miała zaprzestać poszukiwań sprawcy, kiedy znaleziono go powieszonego. Kobieta, której odebrał życie miała być jego sporo młodszą żoną. Miała ona około 25, zaś jej małżonek mógł mieć nawet ponad 40 lat.

 

Zdaniem niektórych z okolicznych mieszkańców, para ta zachowywała się dosyć dziwnie. Mieli oni po wjechaniu samochodem na podwórko, z reguły szybko zmierzać do zamieszkiwanego lokalu. W mieszkaniu tym często słyszane miały być głośne kłótnie. Według innych byli oni jednak nie wyróżniającą się rodziną.

 

Zamordowana Sara M. była pracownicą jednej z restauracji sieci McDonald’s. Kiedy jej mąż Dariusz odebrał życie kobiecie oraz małemu Dominikowi, uciekł do swojej rodzinnej miejscowości. Wstrząsające jest to co miał przekazać swojemu synowi, do którego zatelefonował około godz. 3 w nocy. Jak podaje se.pl, przekazał mu wówczas, że „zrobił coś złego i usłyszy o nim w telewizji„. Zaniepokojony tymi słowami syn udał się do mieszkania na warszawskiej Pradze i zaalarmował policję o zaistniałej sytuacji. Strażacy oraz funkcjonariusze policji przybyli na miejsce, gdzie dokonano makabrycznego odkrycia. Zwłoki dwójki ofiar znajdowały się w jednym z pokoi.

 

Jak podaje „se”, Dariusz M. uciekł z budynku przy ul. Tarchomińskiej ostrzegając, że planuje popełnić samobójstwo. Jak się okazało nie były to puste słowa. Powieszone ciało zabójcy zostało znalezione najprawdopodobniej w lesie znajdującym się w rejonie jego rodzinnej miejscowości, do której uciekł po dokonaniu tego okrutnego czynu.

 

 

Źródło: se.pl ; wprost.pl

Fot.: Flickr

 

 

 

 

Była młoda, piękna i zyskiwała sporo fanów oraz popularność jako modelka. Niestety jej życie zostało w brutalny sposób odebrane w wieku 34 lat. Ta okrutna zbrodnia poruszyła wielu internautów, a także dziennikarzy.

 

Do tragedii doszło na terenie Słowacji. Media u naszych południowych sąsiadów poświęcają teraz sporą ilość miejsca tej przerażającej historii. Viola Macakova została odnaleziona pod jednym z mostów w stolicy kraju Bratysławie. Niestety było już zbyt późno by uratować jej życie, modelka miała znajdować się wówczas w trakcie agonii. Jej stan był bardzo poważny i nie mogła mówić. Karetka zabrała ją do szpitala, ale niestety kobieta zmarła w drodze do niego.

 

Okoliczności tragicznej śmierci modelki są wyjątkowo wstrząsające. Na ciele kobiety widoczne były liczne otarcia oraz siniaki. 34-latka miała również połamane kręgi. Zidentyfikowano u niej też rany w okolicy stref intymnych.

 

Kobieta nie miała przy sobie dokumentów, a jak informują przedstawiciele miejscowej policji, dopiero po pierwszej dobie prowadzonych czynności przez funkcjonariuszy udało się ustalić, że jest to właśnie Viola Macakova. Po tym zdarzeniu w okolicy zapanował niepokój. Kobiety mają obawiać się w Bratysławie o swoje bezpieczeństwo.

 

Jak podaje dziennik „Plus Jeden Deň” na Słowacji, modelka była przed śmiercią torturowana i bardzo możliwe, że została też zgwałcona przez swojego oprawcę. Nie są znane szczegóły dotyczące tego, gdzie dokonano na kobiecie tych brutalnych czynów, jednak miało nie dojść do tego w okolicy wybudowanego w 2005 roku mostu, pod którym znaleziono umierającą Violę Macakovą.

 

Sprawca zbrodni najprawdopodobniej wciąż pozostaje na wolności. Poszukuje go słowacka policja. Nie ma jednak oficjalnych dokładnych informacji na temat tego kim jest oprawca 34-letniej modelki oraz czy znał wcześniej swoją ofiarę.

 

Pochodząca z miejscowości Sinina modelka przebywała swego czasu w Tajlandii oraz Indiach, gdzie rozwijała mocno swoją karierę. Viola Macakova pracowała również w takich krajach jak: RPA, Japonia i Australia. Pojawiła się swego czasu m.in. na okładce „Harper’s Bazaar”.

 

 

 

 

Źródło: o2.pl  ; YouTube/Politika SK

Fot.: Public Domain Pictures

 

 

Niestety ofiarą okrutnego czynu padła 13-miesięczna dziewczynka. Trafiła ona do szpitala w Szczecinku, gdzie lekarze ocenili odniesione przez nią obrażenia jako ciężkie i mogące wystąpić w wyniku wykorzystania seksualnego. Postanowiono, że należy przetransportować dziecko w zaistniałej sytuacji do Szczecina, gdzie nadal trwa hospitalizacja ofiary. O sprawie poinformował portal rmf24.pl.

 

Zaledwie roczna dziewczynka została przywieziona do szpitala przez zaniepokojonych jej stanem rodziców. Według nieoficjalnych informacji przekazanych przez rmf24.pl, pozostawili oni wcześniej córkę pod opieką sąsiada. Kiedy wrócili i odebrali córkę, wówczas zobaczyli obrażenia na ciele dziecka, w związku z czym pojechali do szpitala.

 

Gdy lekarze odkryli co przytrafiło się maleństwu, zdecydowali się zaalarmować prokuraturę i poinformować o sprawie.oraz możliwości popełnienia przestępstwa.

 

Funkcjonariusze policji zatrzymali w tej sprawie dwoje osób. Jest to mężczyzna w średnim wieku oraz jak donoszą media kobieta. Prokuratura potwierdziła dziś zatrzymanie dwójki ludzi w związku z przestępstwem seksualnym, którego ofiarą stała się mała dziewczynka.

 

W toku prowadzonych czynności zatrzymano dwie osoby. Na pewno w tym gronie jest sprawca czynów – przekazał rzecznik Prokuratury Okręgowej w Koszalinie.

 

 

 

Źródło: rmf24.pl

Fot.: Max Pixel