W ostatnich latach, niejednokrotnie świat przeżywał katastrofy lotnicze, spowodowane zarówno awariami lub też celowym działaniem ludzkim. Chodziło m.in. o poszerzone samobójstwo pilota, pomyłki przy okazji podejmowanych działań czy też zamachy terrorystyczne. Tym razem pojawiają się spekulacje i kontrowersje wokół katastrofy amerykańskiego samolotu.

 

W pierwszych godzinach ciężko było o konkretne informacje dotyczące skutków katastrofy oraz okoliczności tego jak do niej doszło. Służby napotkały bowiem problemy z dotarciem do wraku. Wszystko przez to, że maszyna roztrzaskała się na terytorium kontrolowanym przez wrogie siły.

 

Katastrofa miała miejsce na terenie prowincji Ghanzi we wschodniej części Afganistanu. Informacje o tragedii przekazali przedstawiciele władz w stolicy kraju Kabulu. Niedługo po tragedii wykluczono, aby był to samolot afgańskiej linii Ariana Afghan Airlines.

 

– Samolot, który się rozbił, nie należy do Ariany, ponieważ dwa nasze dzisiejsze loty: z Herat do Kabulu i z Kabuli do Delhi doleciały do celów

– przekazał agencji Reutera prezes tej firmy Mirwais Mirzakwal.

 

Tereny prowincji Ghanzi, gdzie rozbiła się maszyna, są pod kontrolą talibów. To zdecydowanie utrudniło działania, które należy przeprowadzić po takim zdarzeniu. Dodatkowo rzecznik talibskich sił Zabihullah Mudżahid ogłosił, że miało miejsce zastrzelenie amerykańskiego samolotu, a talibowie biorą za to odpowiedzialność.

 

Zdaniem Mudżahida na pokładzie znajdowali się ludzie z amerykańskiego personelu wojskowego. Ogłosił też, że zginęło wielu amerykańskich żołnierzy, w tym wysocy rangą wojskowi. Należy jednak pamiętać, że talibowie niejednokrotnie wyolbrzymiają skutki swoich ataków w publikowanych oświadczeniach, na co uwagę zwraca również Associated Press.

 

Potwierdzone został natomiast przez płk. Sonnyego Leggetta, rzecznika wojsk Stanów Zjednoczonych w Afganistanie, że doszło w poniedziałek do katastrofy Bombardiera E-11A należącego do amerykańskiej armii. Przekazał też jednak, że „nie ma wskazań, aby powodem był nieprzyjacielski ogień„.

 

Dziennikarz Tarik Ghazniwal, który był w pobliżu miejsca katastrofy przekazał, że widział płonący samolot w miejscu oddalonym o około 10 km od amerykańskiej bazy wojskowej. Według jego relacji, spalona została przednia część maszyny, a kadłub oraz ogon doznały sporych uszkodzeń. W rozmowie z AP stwierdził również, że widział ciała dwóch osób.

 

 

 

 

Źródło: rmf24.pl ; AP ; Reuters ; Twiter/@AirportWebcams

Fot.: Pxhere.com

Od kilku dni, cały świat spogląda w stronę Bliskiego Wschodu. Choć napięcie pomiędzy Waszyngtonem a Teheranem zostało przez przywódców po obu stronach załagodzone, to jednak wydarzenia z ostatnich dni rodzić mogą wiele pytań i obaw o nadchodzącą przyszłość względem globalnej polityki. Za kulminację ostatnich zdarzeń uznać można noc z wtorku na środę, kiedy doszło nie tylko do ataku na bazy amerykańskie w Iraku w ramach odwetu za zabicie generała Sulejmaniego i innych ważnych dla Iranu postaci, ale też miała miejsce katastrofa samolotu ukraińskich linii lotniczych, który roztrzaskał się kilka minut po starcie z lotniska w Teheranie.

 

Na pokładzie ukraińskiego Boeinga znajdować miało się 176 pasażerów i załoga. Niestety wszyscy przebywający w maszynie ludzie zginęli. Wśród ofiar większość stanowią obywatele Iranu. Zginęli też jednak Kanadyjczycy, Ukraińcy i Szwedzi, na pokładzie miało nie być żadnego Polaka.

 

Wokół katastrofy samolotu pojawiło się sporo spekulacji i teorii. Choć już niedługo po katastrofie podano informacje, iż doszło do awarii, a zdarzenie nie ma związku z działaniami wojennymi, to jednak jest wiele pytań oraz kontrowersji dotyczących okoliczności wczorajszej tragedii.

 

Godzinę po roztrzaskaniu się Boeinga w niedalekiej odległości od stolicy Iranu, miejscowy urząd lotnictwa cywilnego zakomunikował, że do katastrofy doszło najprawdopodobniej ze względu na usterki techniczne. Co ciekawe w podobnym tonie wypowiedziała się niedługo po tragedii ukraińska ambasada w Iranie. Około dwie godziny po informacji irańskiego lotnictwa cywilnego, swój komunikat opublikowała strona ukraińska przekazując, że przyczyną awarii, która doprowadziła do katastrofy, był najprawdopodobniej problem z silnikiem. Wpis z taką wersją zdarzeń został jednak później zmodyfikowany. Usunięto bowiem fragment mówiący o awarii silnika oraz ogłoszono, że do wyjaśnienia przyczyn katastrofy, pojawiające się informacje w tej sprawie nie będą oficjalnymi.

 

Informacje na temat przyczyn katastrofy lotniczej są wyjaśniane przez komisję, a wszelkie oświadczenia dotyczące przyczyn wypadku przed podjęciem decyzji przez komisję nie są oficjalne

– przekazała ukraińska ambasada w Iranie.

 

Pojawiły się teorie, że samolot ukraińskich linii lotniczych mógł zostać zestrzelony na skutek pomyłki irańskiej obrony przeciwlotniczej, która zidentyfikowała maszynę jako intruza w postaci amerykańskiego samolotu wojskowego lub rakiety.

 

Niemiecki tabloid „Bild” poszedł krok dalej i z dość dużym przekonaniem pisze o tym, że samolot rozpadł się w wyniku zestrzelenia. Na swojej witrynie internetowej dziennikarze z tego zachodniego medium umieścili artykuł zatytułowany: „Fakty wskazują na zestrzelenie„.

 

Samolot, który wczoraj rozbił się pod Teheranem wyprodukowany został w 2016 roku, a ostatni przegląd techniczny miał mieć jeszcze w tym miesiącu. Chociaż czarne skrzynki z maszyny zostały odnalezione, to jednak władze Iranu nie zgadzają się na oddanie je Amerykanom jako producentom Boeinga. Zdaniem mediów, strona irańska miała przekazać również, że czarne skrzynki zostały uszkodzone.

 

Chociaż wyjaśnianie przyczyn katastrofy ukraińskiego samolotu będzie trwało zapewne dłuższy czas, a wątpliwości pojawia się tak wiele, należy mieć na uwadze, iż tego typu doniesienia są jak na razie tylko spekulacjami.

 

 

 

Źródło: Bild ; wp.pl ; gazeta.pl ; Twitter/@hassankhalid215