Dawid Kostecki nie żyje. Informację o śmierci popularnego „Cygana” przekazał za pośrednictwem Twittera znany dziennikarz sportowy Mateusz Borek.

 

Dawid Kostecki występował na ringu od 2001 roku. Jego statystyki robią wrażenie: 41 pojedynków i 39 zwycięstw, w tym 25 przed KO. Przegrał jedynie dwa starcia, w tym jedno jako ostatnią walkę w zawodowej karierze w 2014 roku na gali Polsat Boxing Night z Andrzejem Sołdrą.

 

Kibice znali pięściarza jako łobuza, który przez własną determinację stał się swojego czasu topowym polskim bokserem.

 

Okoliczności zgonu Dawida Kosteckiego pozostają nieznane. Informacje o jego śmierci przekazał za pośrednictwem Twittera Mateusz Borek. Wpis dziennikarza spotkał się z bardzo smutną reakcją użytkowników mediów społecznościowych, którzy wyrażają kondolencje i wspominają najlepsze momenty kariery Kosteckiego.

 

 

Informacja o śmierci boksera wyszła od rodziny, której składamy szczerze wyrazy współczucia.

 

Publiczność lubiła popularnego „Cygana”. Dawid Kostecki zawsze mógł liczyć na wsparcie kibiców i subkultury hip-hop. Co więcej, popularna „Firma” nagrała nawet o nim niegdyś piosenkę „Czas na walkę”:

 

 

Poniżej przypominamy najlepsze nokauty Dawida Kosteckiego, których w bujnej karierze było naprawdę wiele:

 

 

źródło: Twitter, Youtube

Strzelanina na warszawskim Bródnie miała miejsce przy ulicy Łąkocińskiej w piątek popołudniu. Nie żyje 43-letnia kobieta.

 

Najpierw zgłoszenie zdarzenia otrzymali strażacy, bowiem na miejscu wybuchł pożar samochodu, palił się tez fragment budynku. Miało to miejsce przy ulicy Łąkocińskiej na warszawskim Bródnie.

 

Na miejsce przyjechała także policja i pogotowie, niestety śmiertelnie postrzelona została 43-letnia kobieta. Wciąż oficjalnie nie wiadomo kto był sprawcą morderstwa, jednakże policja zatrzymała już 63-letniego mężczyznę podejrzanego o dokonanie zbrodni.

 

Wg mieszkańców padł jeden strzał, z relacji wynika iż najprawdopodobniej jeszcze w mieszkaniu. Okolica jest już bezpieczna.

 

źródło: Radio Zet

Sprawa licznych nieprawidłowości w zakładzie karnym w podkarpackiej Uherce Mineralnej została zrelacjonowana w reportażu Onet.pl. Dochodziło tam do regularnego obrotu narkotykami oraz tajemniczego zgonu.

 

W jednym z najbardziej wyobcowanych zakładów karnych w Polsce w Uherce Mineralnej trwał przez wiele miesięcy skandaliczny precedens. W ramach zmowy tamtejszych strażników więziennych i kierownictwa placówki dochodziło do długotrwałego łamania prawa. Przemycano narkotyki, ukrywano nieprawidłowości, wykorzystywano w nielegalny sposób więźniów. Jednak przede wszystkim doszło do tajemniczego zgonu jednego z osadzonych.

 

– Skazany zalewał się krwią, inni więźniowie próbowali go reanimować, ale nie udało im się. Więzień zmarł. Uznano jednak, że do śmierci doszło z przyczyn naturalnych. Na miejsce nie przyjechał prokurator ani nie przeprowadzono sekcji. Zwłoki tego więźnia cały dzień przeleżały w celi – opowiada jeden z funkcjonariuszy w rozmowie z Onetem. Śledztwo dziennikarskie trwało od ponad roku.

 

Proceder w więzieniu trwał od zimy 2017 roku, gdy dyrektorem więzienia został Mariusz Kocaj. Wtedy miał zacząć się proceder zalewu placówki dostawami narkotyków. Rozmówca portalu relacjonuje, że o sprawie wiedzieli wybrani strażnicy, którzy brali udział w przestępstwie. Sprawę tuszowano przed prokuraturą i zewnętrznymi organami prawa.

 

W Uherce Mineralnej miał także miejsce dziwny zgon jednego z osadzonych. Wg relacji miał zalać się krwią, ale uznano, że to śmierć naturalna i nie powiadomiono prokuratury. Ciało mężczyzny miało tak podobno leżeć cały dzień w celi.

 

Sprawa wyszła już na światło dzienne i bada ją prokuratura w Lesku. Dotyczy ona niedopełniania obowiązków przez niektórych strażników, nieprawidłowości w funkcjonowaniu zakładu karnego oraz przemytu narkotyków. W toku postępowania zaczęto nazywać to więzienie polskim Shawshank.

 

Pułkownik Mariusz Kocaj wciąż jest dyrektorem placówki. 20-minutowy reportaż Onetu można obejrzeć klikając tutaj.