Po odkryciu zwłok zamordowanej w lutym na terenie Konstancina-Jeziorna 16-latki, w mediach pojawiła się informacja, iż doszło do kolejnego makabrycznego odkrycia. Tym razem w województwie pomorskim, a dokładniej w okolicach miejscowości Nowy Dwór Gdański.I w tym przypadku chodzi o tragiczną śmierć młodej kobiety. Napływające wieści dotyczące okoliczności pozbawienia jej życia są naprawdę wstrząsające, a ich poniższy opis może być nieodpowiedni dla osób wrażliwych i czytelników poniżej 18. roku życia.

 

Do odnalezienia zwłok w rejonie jednego z lasów znajdujących się nieopodal Nowego Dworu Gdańskiego doszło w dniu 30 kwietnia. Jak się okazało, było to poćwiartowane ciało pochodzącej z Łomży 23-letniej Pauliny P.

 

Szokujące ustalenia w tej sprawie przekazał Fakt.pl. Fragmenty ciała zamordowanej miały zostać porozkładane na przestrzeni ponad jednego kilometra. Dodatkowo sprawca miał obedrzeć ciało dziewczyny ze skóry. Co wielu może zaskakiwać, prowadzący działania śledczy musieli zbierać i składać fragmenty zwłok przez ponad dwie doby.

 

Jak się okazało sprawcą tak makabrycznego czynu był 20-letni Patryk D., który miał być kilka lat młodszym partnerem swojej ofiary. Co dodatkowo może być przerażające dla osób śledzących informacje dotyczące tego morderstwa, sprawca miał nagrać dokonanie zbrodni telefonem. Po zatrzymaniu przyznał się on do zarzucanego mu czynu.

 

Początkowo zakładano, że mordercą kierowała zazdrość o partnerkę lub ich konflikty lub rozstanie. Jak się jednak okazuje, mogło dojść tutaj też do tzw. mordu rytualnego. Według ustaleń „Faktu”, Patryk D. miał bowiem od lat fascynować się makabrycznymi tematami i pozbawianiem życia.

 

W internecie, młody mężczyzna publikować miał posty i grafiki sugerujące, że interesują go makabryczne zbrodnie. Jak podaje Fakt.pl, jednym z takowych opublikowanych przez niego obrazków miał przedstawiać leżącą na zakrwawionym łóżku dziewczynę i postać, która stoi nad nią z ociekającym krwią tasakiem.

 

Doniesienia o tym, że Patryk D. od lat fascynował się tak straszliwymi rzeczami potwierdzać mają słowa jego znajomych z czasów szkolnych. Według relacji takowych osób, do których dotrzeć miał Fakt.pl, mężczyzna ten już w wieku 9 lat miał publikować makabryczne treści w sieci. Miał też chodzić nocami samotnie po lesie, a także ćwiczyć ćwiartowanie zwłok na zwierzętach.

 

Przeczytaj również:

Makabryczne zbrodnie! Ciężko uwierzyć w tę brutalność!

 

 

Źródło: Fakt.pl ; o2.pl

Fot.: Pixabay

 

Niestety są to przykre informacje wśród tych, które pojawiają się w polskich mediach podczas pierwszych dni maja. Na koniec majówki, doszło na terenie województwa śląskiego do dramatycznych scen i tragicznego ich finału. Szczęściem było jednak to, że służby zdołały dosyć sprawnie zrealizować wymagane w takich sytuacjach działania.

 

Wszystko rozegrało się w ostatni dzień długiego weekendu (niedziela) na Śląsku, a dokładniej rzez ujmując, w stolicy tego województwa- Katowicach.

 

W niedzielny wieczór służby otrzymały zgłoszenie o płomieniach w jednej z katowickich kamienic. Jak się okazało, rzeczywiście w jednym z tamtejszych mieszkań wybuchł pożar i konieczna była interwencja straży pożarnej.

 

Kiedy strażacy przybyli na miejsce, zobaczyć mieli kłęby dymu z tego właśnie lokalu, znajdującego się na poziomie 4. piętra w tejże kamienicy. Wtedy też przystąpiono do stosownej akcji. Z budynku ewakuowano 23 ludzi, a wśród nich dwójkę dzieci. Nikomu z tych osób nie stało się na szczęście nic poważnego. Są jednak też smutne wieści w związku z tym zdarzeniem.

 

Podczas  akcji gaśniczej, strażacy dokonali na czwartym piętrze makabrycznego odkrycia. Znajdowały się tam bowiem ludzkie zwłoki. Tożsamość zmarłej osoby nie była jednak według pierwszych doniesień znana. Podjęto działania, mające pomóc ustalić personalia tego człowieka.

 

– Jedna osoba zginęła w pożarze, który wybuchł w niedzielę wieczorem w mieszkaniu na czwartym piętrze kamienicy w Katowicach

– potwierdził cytowany przez portal Interia.pl kapitan Adam Kryla, oficer prasowy Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Katowicach.

 

Ogień strawił również wyposażenie mieszkania. Dokładniejsze okoliczności tego jak doszło do pożaru, mają być ustalane na podstawie wskazań biegłego dotyczących przyczyn pojawienia się w tym budynku ognia.

 

 

Źródło: Interia.pl

Fot.: Pixabay

Na łamach naszego portalu informowaliśmy o makabrycznym odkryciu dokonanym przez jednego ze spacerowiczów w rejonie Łąk Oborskich, czyli leśno-łąkowych terenów znajdujących się w miejscowości Konstancin-Jeziorna (woj. mazowieckie). W płytkim dole, znajdowały się zwłoki młodej kobiety, przykryte gałęziami i liśćmi. Kolejne doniesienia w tej sprawie mogą być dla wielu osób naprawdę szokujące.

 

Cała historia jak się okazuje, dotyczy popełnienia brutalnego morderstwa. Dramaturgii całej sytuacji dodaje fakt, że sprawcami tego okrutnego czynu są stosunkowo młode osoby.

 

Odnaleziona martwa dziewczyna to jak zostało potwierdzone 16-letnia Kornelia K., której zaginięcie zgłoszono w pierwszej połowie lutego. Poszukiwania dziewczyny po otrzymaniu alarmującego zawiadomienia od jej rodziców, prowadziła policja z Piaseczna.

 

Teraz wiadomo, że nastolatce odebrano życie w dniu 11 lutego. Jak stwierdził cytowany przez portal rmf24.pl prokurator Mirosław Chyr z Prokuratury Okręgowej w Warszawie, ofiara została kilkukrotnie postrzelona z broni pneumatycznej, a także była przyduszana.

 

Po odnalezieniu zwłok, zatrzymano 7 osób, a wśród nich także nastoletnich ludzi. Jak się finalnie okazało, winni śmierci 16-latki mają być 25-letni Patryk B. oraz nieletnia jeszcze Martyna S., z którą działać miał w porozumieniu i która wcześniej była koleżanką ofiary.

 

Obydwoje zatrzymani składać mają sprzeczne zeznania, jednak powodem tak tragicznego zajścia i zabójstwa miała być błaha sprawa. Policja nie zdradza jednak zbyt wiele szczegółów dotyczących śledztwa.

 

25-letni Patryk B. podczas wizji lokalnej wyjaśnił jak doszło do tragicznego ataku na dziewczynę 11 lutego. Mężczyźnie grozi nawet dożywotni pobyt za kratkami więzienia.

 

W stosunku do Martyny S. sąd (Wydział Rodzinny i Nieletnich) zastosował środek w postaci umieszczenia w schronisku dla nieletnich na okres trzech miesięcy. Sąd przekazał sprawę nieletniej na wniosek prokuratora do dalszego prowadzenia prokuraturze. Sąd podzielił stanowisko prokuratora, że istnieją podstawy pociągnięcia nieletniej do odpowiedzialności na zasadach określonych w Kodeksie karnym

– powiedział prokurator Mirosław Chyr, którego słowa przytoczył portal rmf24.pl.

 

 

Źródło: rmf24.pl ; se.pl ; Polsat News

Fot.: Facebook/@policjaat112 ; Pixabay

Choć od tygodni, wiele Polek i Polaków spędza większość czasu w swoich domach, stosując się do zaleceń i obostrzeń wprowadzonych w ramach walki z rozprzestrzenianiem się koronawirusa, to jednak takie unikanie zgromadzeń nie sprawia niestety, że zupełnie unikamy kryminalnych, tragicznych i makabrycznych wydarzeń w naszym kraju. To co wydarzyło się na terenie województwa mazowieckiego, a dokładniej w miejscowości Konstancin-Jeziorna.

 

Najpierw, dokonano pierwszego makabrycznego odkrycia w Konstancinie, w rejonie Łąk Oborskich. Są to tereny leśno-łąkowe i to właśnie tam w niedzielę około godz. 14, podczas spaceru, pewien człowiek zauważył wystający z ziemi fragment kurtki. Jak się okazało, było to ciało młodej kobiety, ukryty w płytkim dole i przykryty gałęziami oraz liśćmi.

 

Sprawą po tym wstrząsającym odkryciu zajmuje się prokuratura. Choć policja nie chce ujawniać dokładnych informacji dotyczących okoliczności i przyczyn śmierci zmarłej, to wiadomo jednak iż zatrzymano w związku z tymi wydarzeniami siedem osób. Dla wielu szokujące może być to, że wśród zatrzymanych znalazły się trzy osoby nieletnie. Takie informacje przekazał cytowany przez portal rmf24.pl Jarosław Sawicki z Komendy Powiatowej Policji w Piasecznie.

 

Najmłodszy z zatrzymanych w tej sprawie ma mieć, jak podaje „Super Express”, ma zaledwie 16 lat. Nie jest jednak pewne to, jakie związki dokładniej mają ze śmiercią młodej kobiety zatrzymane osoby. To jednak nie jest koniec makabrycznych doniesień z Konstancina-Jeziorna.

 

Jak podano na łamach se.pl, w środę odnaleziono tam kolejne zwłoki. Jak potwierdzić miała policja, tym razem chodzi o 35-letniego mężczyznę, którego ciało zostało przekazane na sekcję zwłok. Wykluczono jednak w tym przypadku udział osób trzecich.

 

 

Źródło: rmf24.pl ; se.pl ; niezalezna.pl

Fot.: Facebook/policjaat112

 

 

Niestety na terenie naszego kraju po raz kolejny doszło do tragicznego zdarzenia. W tym przypadku, wstrząsające sceny rozegrały się w południowej części Polski, a dokładniej na terenie małopolskiej miejscowości Karwodrza w gminie Tuchów. O sprawie poinformowała m.in. telewizyjna stacja Polsat News. Niestety nie było do tej nocy jedyna sytuacja, w której odnaleziono zwłoki.

 

Makabrycznego odkrycia, dokonano na jednej z tamtejszych posesji w niedzielny wieczór, po godzinie 22. W budynku mieszkalnym, znaleziono zakrwawione ciało kobiety, na którym zidentyfikowano również okaleczenia, co wskazywać może na fakt, że została ona brutalnie zamordowana. Jak się jednak okazało, nie były to jedyne ludzkie zwłoki znajdujące się na tym terenie.

 

Ze studni znajdującej się obok domu, wyciągnięte zostało ciało mężczyzny ubranego w momencie śmierci w majtki oraz t-shirt. Człowiek ten to 63-letni mąż odnalezionej wcześniej wewnątrz budynku martwej kobiety.

 

W tej sprawie funkcjonariusze policji prowadzą śledztwo pod nadzorem prokuratury, które ma dać odpowiedzi na pojawiające się pytania dotyczące okoliczności tragedii jaka rozegrała się w Karwodrzy. Według informacji przekazanych przez Polsat News, mogło dojść w przypadku tego małżeństwa do tzw. „poszerzonego samobójstwa”.

 

63-latek mógł dopuścić się najpierw morderstwa dokonanego na własnej małżonce, a później samemu odebrać sobie życie skacząc do studni.

 

Warto zwrócić uwagę na fakt, że tej samej nocy, wydobyto również ciało denata ze studni w miejscowości Mały Płock (województwo podlaskie). W tym przypadku był to 33-letni mężczyzna, którego zwłoki wydobyto po wypompowaniu wody przez straż pożarną. Mężczyzna miał wcześniej zaginąć, w związku z czym trwały poszukiwania jego osoby. Najprawdopodobniej wpadł on do studni przypadkowo. Mówi się, że miał problemy ze wzrokiem, poza tym nie jest wykluczone, iż był on pod wpływem alkoholu.

 

Czytaj też:

Krwawy atak w Warszawie! Wśród ofiar jest dziecko

Makabra w Krakowie! Podpalono człowieka

 

 

Źródło: Polsat News ; RadioZET.pl ; wp.pl

Fot.: Pixabay

 

Ta historia jest wyjątkowo makabryczna, a jej opis może być nieodpowiedni dla osób wrażliwych i tych poniżej 18. roku życia. Sprawa dotyczy tragicznej śmierci 17- letniego Keanea Mulready-Woods. Został on brutalnie zamordowany, a jego ciało rozczłonkowano. Najprawdopodobniej przed śmiercią, znęcano się nad chłopakiem w okrutny sposób. Wszystko to miało być zapewne zemstą dokonaną przez członków jednej z grup przestępczych.

 

Te dramatyczne wydarzenia rozegrały się w Irlandii.17-latek prawdopodobnie wmieszał się w wojnę lokalnych gangów, a przy okazji upokorzył jednego z bandytów. Na fakt, iż w tle sprawy tkwią takowe porachunki, wskazuje też to gdzie doszło do morderstwa, a było to w rejonie Droghedy, miejscowości leżącej niedaleko Dublina. Okolica ta jest w ostatnim czasie świadkiem ostrej rywalizacji grup przestępczych zajmujących się handlem narkotykami.

 

W sprawie zabójstwa prowadzone jest śledztwo. Według wstępnych ustaleń przytaczanych przez media, przed śmiercią Keane był torturowany w brutalny sposób.Pojawiają się informacje, że mógł mieć ucinane palce, kiedy jeszcze żył. Poćwiartowane zwłoki chłopaka zapakowane wraz ze sportowymi klapkami znaleziono w torbie leżącej w rejonie jednej z dublińskich ulic. W innej części miasta dokonano kolejnego makabrycznego odkrycia. W bagażniku płonącego samochodu znajdowała się bowiem… głowa zamordowanego.

 

Torba ze szczątkami Keanea miała zostać podrzucona niedaleko miejsca zamieszkania szefa jednego z gangów. Mogło być to swoiste ostrzeżenie ze strony konkurencyjnej grupy. Pojawiła się teoria, że okrutna śmierć nastolatka była zemstą za listopadowe zastrzelenie Richiego Carberry’ego- przestępcy uwikłanego w handel narkotykami oraz bronią. Wiele mówi się jednak również o tym, że 17-latek upokorzył jednego z gangsterów, kradnąc pod siłownią jego torbę z klapkami. Według „Irish Independent”, chłopak miał opublikować później zdjęcie w tym właśnie obuwiu, co zdaniem śledczych wprowadziło napiętą atmosferę w lokalnych konfliktach.

 

 

 

Źródło: The Independent ; radiozet.pl ; online-mafia.pl

Fot.: Facebook ; Pixabay

 

Do dwóch makabrycznych zdarzeń doszło w ostatnich dniach na terenie województwa Wielkopolskiego. Niestety sprawy te wiążą się ze śmiercią kilku osób.

 

Pierwsza sprawa dotyczy sytuacji jaka miała miejsce w Kaliszu. W jednym z domów znajdujących się przy ul. Niemojowskich znaleziono tam ciała dwójki osób- kobiety i mężczyzny. Wiadomo, że byli oni w wieku około 50 lat, a ich zwłoki odnalazła osoba należąca do ich rodziny.

 

W przypadku tragedii w Kaliszu wykluczony wstępnie został udział osób trzecich w śmierci znalezionej pary zmarłych. Odrzucona miała zostać też hipoteza o zatruciu tlenkiem węgla.

 

Kolejne makabryczne odkrycie miało miejsce niedaleko miejscowości Kościan, leżącej również na terenie województwa wielkopolskiego.

 

W środowe popołudnie odnaleziono ciało mężczyzny, które znajdowało się w Kanale Mosińskim. Zgłoszenie o odnalezieniu zwłok policja otrzymała około godz. 14. Takie informacje podał portal rmf24.pl powołując się na relacje aspirant Izabeli Czerwiński. Sprawa ta badana jest przez policjantów, których działania nadzoruje prokuratura.

 

Przeprowadzenie sekcji zwłok przybliżyć ma śledczych do odpowiedzi na pytanie co doprowadziło do śmierci mężczyzny.

 

 

 

Źródło: rmf24.pl ; wp.pl

Fot.: Flickr

28 listopada 2009 roku – to ostatni dzień, w którym widziano Larry’ego Murillo-Moncadę żywego. Tego dnia, 25-letni wówczas mężczyzna wybiegł z domu boso, w trakcie śnieżycy. Jak informuje „The Washington Post”, we wtorek, po prawie 10 latach odnaleziono jego ciało. Nigdy nie zgadniecie, gdzie zostało ukryte!

 

W poszukiwania 25-latka zaangażowały się setki mieszkańców miasta Council Bluffs w Stanach Zjednoczonych. Wszystkie słupy, przystanki oraz inne miejsca w okolicy obklejone były ogłoszeniami o zaginionym.

 

Jak się później okazało, ciało Larry’ego znajdowało się ok. milę od jego domu – przez cały ten czas zwłoki ukryte były za lodówką supermarketu, w której niegdyś pracował!

 

Śledczy wciąż badają okoliczności śmierci mężczyzny. Jakim cudem jego ciało znalazło się w takim miejscu? Matka zaginionego wspomina ten dzień – dzień przed zniknięciem 25-latek wydawał się być nieobecny, trudno było złapać z nim jakiś kontakt. Udał się do lekarza, który przepisał mu antydepresanty. Leki nie pomogły, było jeszcze gorzej – Larry zaczął słyszeć głosy, mieć halucynacje. Przerażony twierdził nawet, że ktoś go śledzi. W końcu bez kurtki, butów i w letnich spodenkach wybiegł w trakcie śnieżycy z domu.

 

Ślad po Murillo-Moncadzie zaginął. Aż do czasu, kiedy w budynku, w którym niegdyś pracował, zlecono zrobienie remontu. Supermarket ten zamknięto w 2016 roku. W końcu obiekt znalazł kupca, który zlecił pozbycie się sklepowych regałów i półek. To właśnie wtedy, w szczelinie o szerokości 46cm. znaleziono rozkładające się od prawie 10 lat ciało.

 

Co na to dawni pracownicy sklepu? W rozmowie z policją tłumaczyli, iż wszyscy mieli nawyk stawania na lodówki, które mieściły się w magazynie. Być może Larry wdrapał się na urządzenie i wpadł w utworzoną między nim a ścianą szczelinę. Rzekomo lodówki i chłodziarki pracowały tak głośno, że nikt nie mógł usłyszeć wołania zaginionego o pomoc.

 

Zwłoki zidentyfikowano porównując materiały DNA rodziców z rozkładającym się ciałem.
W rozpoznaniu pomogły także znajdujące się na miejscu ubrania, które zgadzały się z tymi, które miał na sobie mężczyzna w dniu zaginięcia.

 

Źródło: rmf24.pl
Fot.: Wikimedia Commons
EM