TO KONIEC prezydenta Francji? „Był pod wpływem kokainy” [WIDEO]

Prezydent Francji Emmanuel Macrone ma kolejne kłopoty. Po tym, jak prasa szczegółowo wdzierała się w jego życie prywatne (związek z dużo starszą kobietą) oraz przede wszystkim po tym, jak protest „Żółtych kamizelek” dewastuje kraj, tym razem liberalny polityk został poważnie oskarżony o branie kokainy. 

Macrone pojawił się na festiwalu komiksu w Angouleme. Dziennikarze korzystając z jego obecności pytali go o brutalność policji (w ostatnich dniach francuska policja brutalnie tłumiła protest strażaków). Prezydent próbował sprytnie uciec od odpowiedzi, wskazując na kota jako symbol protestujących, a pod nim znajdował się napis LBD 2020. Macrone użył gry słów, bowiem nazwa, którą wymienił to skrót nazwy festiwalu komiksu i jednocześnie pocisków, których używa francuska policja do strzelania do protestujących.

 

Odpowiedź niezby przypadła do gustu opinii publicznej, gdyż LBD 2020 to dla Francuzów symbol przemocy policji wobec protestujących obywateli.

 

Co innego jednak zwróciło powszechną uwagę, na zachowanie prezydenta. Według wielu, był on pod wpływem narkotyków.

Dlaczego ten pan:
– wciąż pociera swój nos
– ma rozszerzone źrenice
– mówi bzdury i wydaje mu się, że jest Bogiem

zapytał na Twitterze Patrick Edery były dziennikarz „Valeurs actuelles” „Le Figaro” i AFP.

Można oczywiście wziąć te opinie w nawias, ponieważ spora część wyborców nie cierpi obecnego prezydenta i należałoby stwierdzić, że są po prostu złośliwi. Wszystko rozeszłoby się po kościach gdyby nie to, że wywiadu w telewizji udzielił były diler gwiazd, który sprzedawał im narkotyki i bardzo dobrze znał się na tym całym biznesie. Według niego, zachowanie Macrona jasno wskazuje na to, że był pod wpływem kokainy.

 

Mówię, że gdy się jest trzecią potęgą nuklearną na świecie i ma się prezydenta kokainistę, to to jest niebezpieczne

– stwierdził  m.in. diler, potwierdzając tezę wielu Francuzów

 

nczas./Red/Fot/ FB Macrone