Wisła Kraków straciła 10 mln przez kiboli! Patologia nie ma granic

Onet przeprowadził wywiad z Szymonem Jadczakiem, autorem książki „Wisła w ogniu. Jak bandyci ukradli Wisłę Kraków”. Opowiada o tym, jak przez kiboli Wisła Kraków straciła 10 mln złotych.

Na początku nie miałem pojęcia o rozmiarach tego procederu. Dowiadywałem się, jak są wielkie, na każdym kolejnym etapie robienia materiału. Po lekturze książki kontaktowali się ze mną ludzie będący dość wysoko w klubie i mówili, że dla nich niektóre informacje to szok. Mam więc prawo myśleć, że skala patologii była jeszcze większa. Jestem pewien, że o niektórych rzeczach nie wiemy i pewnie nigdy się nie dowiemy„- podsumowuje Szymon Jadczak.

 

CZYTAJ TAKŻE: Policja zapobiegła bójce pseudokibiców. Wykiwali wszystkich i przebrali się za…

 

Podobno prokuratura przedstawia straty Wisły Kraków powstałe przez rządy kiboli na 10 mln zł. W dodatku może być to minimum, gdyż w praktyce kwota może okazać się większa. Sponsorzy mogli chcieć zainwestować na przestrzeni lat w Wisłę Kraków niekiedy nawet 100 mln złotych. Nie robili tego jednak, bo odstraszał ich zamęt i bałagan w zarządzie klubu. Przez kibolstwo sponsorzy rezygnowali, więc pod tym względem straty są większe niż 10 mln złotych.

 

Skąd wzięło się 10 mln zł? Szymon Jadczak mówi, że 800 tys. złotych wypłacono żonie Grzegorza Z., znanej pielęgniarce. Ponadto zawierano niekorzystne umowy po zawyżonych cenach. Finanse miały się tak źle, że momentami nie było wypłat dla piłkarzy.

 

 

Źródło: onet.pl/ foto Facebook.com