Wstrząsające opowieści pseudokibica o działaniach bojówki! Był członkiem gangu, teraz wyjawia prawdę

Bojówki pseudokibiców w Polsce zdołały przekształcić się w dużej mierze w struktury zorganizowanych grup przestępczych. Dzięki sprawnym działaniom Centralnego Biura Śledczego Policji, sporą część tego typu gangów udało się jedna rozbić, a niektórzy ze znaczących w tym środowisku postaci zdecydowało się zeznawać i pójść na współpracę z policją. Jak się okazuje, niektórzy z takowych skruszonych bojówkarzy decydują się nawet opowiadać mediom o brutalności przestępczego świata w naszym kraju.

 

Przykładem osoby, która wiodła przestępcze życie, a teraz zdecydowała się stanąć przeciwko swoim dawnym kolegom, a także opowiedzieć o ich działalności jest Łukasz B. ps. „Baluś”. Został on tzw. małym świadkiem koronnym w sprawie prowadzonej przeciwko grupie Psycho Fans, gangowi złożonemu z bojówkarzy utożsamiających się z Ruchem Chorzów. „Baluś” swoimi szokującymi dla wielu opowieściami ze swojego dawnego życia podzielił się podczas wywiadu udzielonego dla wyborcza.pl.

 

Psycho Fans uchodzili za jeden z najgroźniejszych gangów pseudokibiców na terenie naszego kraju. W ostatnich miesiącach i latach było głośno o działaniach policji wymierzonych w struktury tej grupy, a także zaprzyjaźnionemu chorzowskim bojówkarzom gangowi Wisła Sharks z Krakowa, kierowanemu przez słynnego w środowisku pseudokibiców Pawła M. ps. „Misiek”, który również zdecydował się po wielu latach przestępczej działalności pójść na współpracę z policją i złożyć obszerne zeznania obciążające jego dawnych kompanów.

 

Łukasz B. ps. „Baluś” był natomiast członkiem gangu Psycho Fans, w sprawie którego toczy się obecnie proces, w którym na ławie oskarżonych zasiadło 53 sympatyzujących z chorzowskim Ruchem bojówkarzy. W rozmowie z wyborcza.pl Łukasz B. przyznał, że wśród członków tego typu grup często nie widać jakiegokolwiek szacunku dla życia drugiego człowieka należącego do konkurencyjnej ekipy.

 

„Baluś” przyznał w wywiadzie, że zdaje sobie sprawę z tego jak negatywnie i karygodnie traktowane jest współpracowanie z policją oraz zdradzanie pozostałych członków bojówki. Co ciekawe, on sam został wydany w zeznaniach przez innego mężczyznę działającego w „Psycho Fans”. „Baluś” twierdzi jednak, że w wieku 29 lat chce zmienić swoje życie i ujawnić to co „nawywijali”.

 

W październiku 2017 r. dopadliśmy w Rudzie Śląskiej Dariusza P., jednego z kiboli Górnika Zabrze. Miał dostać łomot, ale jednemu z kolegów puściły hamulce i zaczął mu skakać po głowie, P. zmarł w szpitalu. (…) Wtedy coś we mnie pękło, zrozumiałem, że to wszystko zaszło za daleko. Ludzkie życie nie było tego warte – mówił Łukasz B. w rozmowie z wyborcza.pl, tłumacząc jaka sytuacja miała być kluczowa dla zmiany jego myślenia i podejścia do życia.

 

Dla wielu o wiele bardziej wstrząsająca może być jednak opowieść o innym brutalnym ataku, jakiego dopuszczono się na Śląsku. Co warte jednak podkreślenia, uczestniczyli w nim wówczas członkowie „Wisła Sharks”, jak już wyżej wspomniano zaprzyjaźnionego z „Psycho Fans” gangu kiboli Wisły Kraków.

 

Według opowieści „Balusia”, bojówkarze z Psycho Fans wydali wyrok na Daniela D., mężczyznę kojarzonego ze środowiskiem pseudokibiców GKS-u Katowice. Atak na niego przeprowadzić mieli wówczas „Dzidek” i wspomniany „Misiek” z Wisła Sharks.

 

Kiedy zaczęli okładać go maczetami przed blokiem, nie chciałem wyjść na frajera, więc wysiadłem z auta i też zadałem mu kilka ciosów. W „Dzidka” wstąpiła jednak jakaś furia i nie mógł przestać. (…) Kiedy katowaliśmy tego człowieka maczetą, nic nie czułem. Martwiłem się tylko, żeby nikt nie pomyślał, że jestem mięczakiem – zrelacjonował dla wyborcza.pl „Baluś”.

 

 

Źródło: wyborcza.pl ; sportowefakty.wp.pl

Fot.: YouTube/Niebiescypl