Wzruszające słowa męża i ojca ofiar tragedii w Bukowinie Tatrzańskiej

Przed tygodniem polskie media żyły tym jakie zagrożenie niesie ze sobą silny wiatr oraz niebezpieczne warunki atmosferyczne, szczególnie w górskich terenach. Wiele uwagi poświęcono przy tej okazji tragedii jaka rozegrała się na parkingu przy popularnym stoku narciarskim w Bukowinie Tatrzańskiej. Kilka dni temu odbył się ofiar kobiet, który zginęły tamtego dnia.

 

10 lutego bieżącego roku, w okolicy stoku w Bukowinie Tatrzańskiej, podmuch wiatru zerwał dach z wypożyczalni sprzętu narciarskiego. Jak się okazało konstrukcja ta była niestabilna i jak donoszą media ustawiona bez odpowiednich zezwoleń.

 

Oderwany dach uderzył w osoby znajdujące się wówczas przy samochodach na tamtejszym parkingu. W wyniku tego zdarzenia życie na miejscu mimo podjętej próby reanimacji straciła 52-letnia Katarzyna J., a także jedna z jej córek- nastoletnia Klara. Druga, starsza o około 5 lat Wiktoria trafiła w stanie krytycznym do szpitala. Niestety wieczorem dotarły smutne wieści mówiące, że również życia tej dziewczyny nie udało się uratować.

 

W dniu tragedii, do szpitala zabrany został również Paweł K. będący mężem i ojcem ofiar. Musiał on skonsultować się z lekarzem, w związku ze złym stanem psychicznym jakiego doznał w wyniku utraty najbliższych osób. Podczas pogrzebu był jednak w stanie zabrać głos i przemówić w poruszających słowach do zgromadzonych osób, które przybyły aby pożegnać trzy kobiety, których życie zakończyło się niespodziewanie w trakcie ferii zimowych. To co powiedział mężczyzna naprawdę chwyta za serce.

 

Zmarła Katarzyna J. pracowała jako stomatolog w Warszawie. Tam też edukowały się jej córki. Ich śmierć nastąpiła na początku ferii, dzień po tym jak wraz ze znajomymi udali się w góry w ramach odpoczynku.

 

Msza pogrzebowa odbyła się we wtorek, w podwarszawskiej miejscowości Międzylesie. To smutne wydarzenie zgromadziło tłumy osób.

 

– Do tej pory kojarzył mi się on z przyszłym ślubem córek… Mają piękne suknie, uwierzcie mi… Mimo że leżą w trumnach… Przy moich córkach jest moja ukochana żona… Ale jak mogłoby być inaczej? Zawsze tak się o nie troszczyła… Pozostał we mnie żal i smutek. Wszystko runęło bezpowrotnie… Wszystko, co tak kochałem…

– mówił załamany Paweł K. odnosząc się do tego jak kochał swoją rodzinę, którą przyszło mu pożegnać tak szybko.

 

Po mszy odprowadzono trumny z ciałami zmarłych kobiet, przewożąc je na cmentarz znajdujący się na warszawskim Ursynowie.

 

 

Źródło: Natemat.pl ; Se.pl

Fot.: Wikimedia Commons